Apostazja -amgazyn muzyczny


daimonion.jpg - 11148 Bytes


1. Opowiedz proszę Marcin, jak to wszystko się zaczęło. Nie chcę cię pytać o szczegóły biografii, ale powiedz proszę kilka słów o początkach, jak zaczynaliście grać.

Daimonion: Pamiętam rok 1994, zespół zaczynał działalność, był po kilku próbach i rejestrował właśnie pierwsze demo. Wtedy przyszedłem na jedną z nocnych sesji bo pożyczałem gitarę ich ówczesnemu gitarzyście na jego nieszczęście bo od razu dostałem angaż Później kilka przeglądów, m.in. w Tarnowie, gdzie poznaliśmy przedstawiciela polskiego oddziału SPV, a potem ostatni prawdziwy old-skulowy Jarocin - występ w ramach koncertu tematycznego "Ciemna Noc" organizowanego przez Tytusa de Ville. Jeszcze tego roku udało się nam zająć 3. miejsce na Mokotowskiej Jesieni Muzycznej - po Myslowitz i Atmosphere.


2. Od razu nasuwa mi się kolejne pytanie. Myslovitz jest teraz wiadomo jak daleko... a wy? Dlaczego nie udało się wam osiągnąć podobnego statusu? Gracie fanastyczną muzykę, nie gorszą od wyżej wymienionych... a wciąż tkwicie w głębokim podziemiu... Dlaczego przez tak długi okres działania zespołu nie udało wam się wydać płyty? Dopiero teraz, po wielu latach, dzięki Love Industry wypuściliście debiut.

D: To fakty, a jeśli chodzi o samo granie to było bardzo intensywne, graliśmy kilka prób w tygodniu przez pierwsze trzy lata działania - mogliśmy sobie na to pozwolić nie mając innych obowiązków. Tak naprawdę dopiero teraz, po powrocie do zespołu znów gramy tak dużo - okazuje się, że to najlepsza metoda, aby zespół istniał skutecznie. Wszyscy o to pytają. Myslowitz wtedy wygrał kontrakt z MJM (teraz Sony), a my kilka dni nagrań w studio, w czasie których co prawda udało nam się nagrać ok. 40 minut muzyki ale bardziej nas to zniechęciło do wydawania tego jako debiutu. Potem staraliśmy się sami to nagrać i dopiero, gdy udało nam się zmontować własne studio nagrań pod koniec ubiegłego wieku, mogliśmy skutecznie zakończyć nagranie płyty. Koniec lat 90tych to czas naszych poszukiwań, eksperymentów brzmieniowych i nauki. A wtedy gdy płyta była gotowa, okazało się, że jesteśmy wszyscy w takim momencie życia, że trzeba pomyśleć o przyszłości - czyli praca i rodzina spowodowały, że zabrakło energii, aby pokierować wydaniem płyty i promocją, więc doszło do zawieszenia działalności.


3. Ale wróciliście jednak... co o tym zadecydowało? Miłość do muzyki? Przyzwyczajenie do grania? Niespełnione ambicje?

D: Myślę, że głównie miłość do muzyki. Gdy zespół został odłożony na półkę, nie było żadnego postanowienia, że koniec z Daimonion. Po prostu nie było na to czasu. A teraz odchowaliśmy pociechy i ułożyliśmy sobie życie zawodowe na tyle, że możemy sobie pozwolić na granie bez obciążeń psychicznych. A gdy się spotkaliśmy po dłuższym czasie niegrania okazało się, że bardziej nam tego brakowało niż nam się wydawało. Wtedy postanowiliśmy, że tym razem podejdziemy do tego na poważnie, tym bardziej, że teraz są dużo lepsze warunki - dzięki internetowi, który daje zespołowi możliwość dotarcia do słuchaczy bez kosztownych pośredników. Dawniej to była tylko zabawa, a teraz to jest zabawa podparta systematycznym działaniem. Po to byśmy nie musieli więcej zawieszać działalności. Z innych przyczyn powrotu warto nadmienić jeszcze poczucie obowiązku wobec fanów, którzy nawet podczas okresu niebytu, co jakiś czas dawali nam sygnały, że to nie może się tak po prostu skończyć. Chciałbym od razu zapowiedzieć, że ten "debiut" nie ma na celu odcinania kuponów od czegoś, co kiedyś było - to jest rozliczenie z przeszłością, rodzaj oczyszczenia drogi na przybycie nowego...


4. Dla mnie to fenomen, że przez praktycznie cały okres działalności Daimonion gracie w niezmiennym składzie. Jak się wam udaje ze sobą wytrzymać, zachowując cały czas świeżość i twórczą kreatywność?

D: Skład przechodził pewne zmiany, ale faktycznie trzon pozostawał przez większość czasu niezmienny. I są to właśnie ci ludzie, którzy teraz tworzą Daimonion. Nam też wydaje się to nienaturalne, że można ze sobą tyle czasu wytrzymać. A tak poważnie to jest w naszych charakterach wiele zbieżności, podobne cele w życiu i pewnego rodzaju kreatywne parcie, któremu wspólnie dajemy upust tworząc muzykę. Poza tym udaje nam się osiągać kompromis, co na pewno daje większe szanse zespołowi na przeżycie. Wiele kapel rozpadło się ze względu na "różnice kreatywne". Poza tym prywatnie jesteśmy dobrymi przyjaciółmi, często razem imprezujemy - oczywiście nie do przesady, czasem trochę trzeba od siebie wypocząć


daimonion_photo.jpg - 13612 Bytes


5. Czy cały czas jest w was ten młodzieńczy entuzjazm do tworzenia muzyki, jak na samym początku? Przecież gracie ze sobą już dobre 13 lat.

D: Bez tego absolutnie nie byłoby teraz Daimonion. Jamujemy dużo - wtedy powstają bardzo ciekawe rzeczy. Staramy się cały czas rozwijać, uczyć, wsłuchiwać się w brzmienia - w muzyce jest tyle możliwośći, że znudzić nią mogą się tylko osoby niesłyszące (ale też nie wszystkie - patrz Beethoven). Mimo iż spotykamy się na próbach trzy razy w tygodniu, nadal nie możemy się ich doczekać.


6. Z innej beczki... Grał z wami swego czasu Tytus z nie mniej legendarnego projektu niż Daimonion, Pornografia. Wiesz co się z nim dzieje teraz? Są jakieś szanse na wskrzeszenie Pornografii?

D: Tytus jest niestety bardzo zajętym zawodowo człowiekiem. Mówię niestety, gdyż nie pozwala mu to znaleźć wystarczająco dużo czasu na granie. W związku z tym, dopóki grał z nami, szanse na powrót Pornografii były niewielkie, ale teraz, jak sam wspominał, gdy się rozstawaliśmy - to prawdopodobieństwo może wzrosnąć. Rozmawiał z nami na temat pewnych ewentualnych działań remasteringowych, ale o dokładne plany na pewno trzeba by się zwrócić do niego samego.


7. Nie nazywacie swej muzyki rockiem gotyckim, choć dla mnie wasza muzyka to esencja tego gatunku muzycznego, także w tej scenie znajdujecie w dużej mierze swoich fanów. Opowiedz proszę jak to z wami jest w tej kwestii. Słucham sobie właśnie waszej płyty i to kurde w 1000% rock gotycki.

D: To prawda. Nie odżegnujemy się od określenia "rock gotycki" - co widać choćby na naszym profilu na Myspace. Wiemy gdzie leżą nasze korzenie i na pewno słychać to na płycie. Natomiast to nas tym bardziej cieszy, jeśli ludzie tak piszą i że ludzie nas właśnie przez tą scenę akceptują. Z drugiej strony zdajemy sobie sprawę, że ten gotyk z nas wychodzi w znacznym stopniu niezamierzenie, że tworzymy naturalnie - nigdy nie zastanawialiśmy się nad tym czy dany utwór jest np. wystarczająco gotycki, aby mógł być w naszym repertuarze. Ja sam, będąc autorem dużej części muzyki Daimonion, słucham stosunkowo niewiele muzyki z tego gatunku, aczkolwiek wiem, że to gatunek bardzo pojemny. Zobaczymy, co ludzie powiedzą gdy usłyszą drugą płytę. My oczywiści nadal tworzymy "naturalnie", ale nie staramy się nagrać drugiej płyty w zbliżonym klimacie. Nie wiem czy udało mi się to wyjaśnić - tak naprawdę zespół jest od tworzenia muzyki, a od wrzucania do szufladek są dziennikarze i fani - więc zdajemy się na Was.


8. Jak twoim zdaniem „mroczna” scena niezależna zmieniła się w Polsce na przestrzeni lat? Udzielacie się w niej od wczesnych lat 90 aż do dziś. Co się zmieniło na gorsze, a co na lepsze? Jak postrzegasz na tej scenie Daimonion? I szczerze mi tu, bez ściemy.

D: Ok. Bez ogródek. Trochę się na tym nie znam, ale spróbuję opisać co widzę. Oczywiście widać pewne zmiany. Mrok przez te lata na pewno nabrał więcej odcieni. Nawet patrząc ze sceny - dawniej dozwolone kolory to czerń i w ograniczonym stopniu trupa biel. Teraz - wystarczy obejrzeć zdjęcia z Bolkowa - niebieski, różowy – tęcza. Liczba zespołów tworząca scenę wydaje się nieco mniejsza niż dawniej, choć teraz zespoły generalnie lepiej brzmią i prezentują wyższy poziom umiejętności muzycznych. Chociaż martwi mnie, że tak zwane "żywe granie" jest wciąż mało popularne - tu apel: Ludzie dajcie pograć perkusistom! Nawet jeśli tworzy się z samplerem to i tak na żywo muzyka lepiej zabrzmi podparta brzmieniem prawdziwego zestawu perkusyjnego i basu. Poza tym widać ogólne przesunięcie od rocka w stronę electro, dla mnie niestety niezbyt atrakcyjne. Ale wciąż mam nadzieję na powrót do grania gitarowego, jaki zaobserwować można na zachodzie. No i trzeba wspomnieć o dużej roli jaką w gustach obecnej publiczności odgrywa deathrock i jego współczesne post-punkowe odmiany. A gdzie Daimonion? Na pewno chciałbym, aby w Polsce istniało więcej zespołów grających tego typu muzykę - łatwiej byłoby zorganizować wspólne z nimi koncerty.


9. Nawiązując do twej poprzedniej odpowiedzi... Twoja opinia na temat szeroko pojętej sceny gotyckiej w Polsce. Moim zdaniem, tak naprawdę nikt prócz was nie gra klasycznego rocka gotyckiego w tradycji Fields of the Nephilim i Love Like Blood. Może znasz jakieś projekty warte polecenia z naszego kraju i nie tylko poruszające się w tej estetyce?

D: Może ujme to ogólnie - źródłem najbardziej aktualnych danych na temat nowej siły muzycznej jest dla mnie niewątpliwie serwis Myspace. Udało mi się zaobserwować pewne trendy w Europie. Wiadomo, że najwięcej ognisk zapalnych rocka gotyckiego zawsze było w UK. Tak jest nadal i mowa tu nie tylko o starych wyjadaczach z Fields, Mission czy NFD. Sporo fanów tego typu muzyki a, co za tym idzie, również zespołów ją grających można zauważyć np. w Hiszpanii, Włoszech czy Grecji. Kilka nazw: After Dusk, The Wake, Elusive, Cassiopeia.


daimonion_photo2.jpg - 34554 Bytes


10. Pracujecie już nad nowymi utworami? Wiem, że niedawno ukazał się wasz debiut, ale chciałbym już teraz spytać, kiedy możemy spodziewać się nowego albumu?

D: I tu zacząć należy od tego, że nieprawdą jest jakoby zespół Daimonion cały czas grał te same stare utwory. Równolegle przez cały czas naszego "aktywnego" działania powstawały i nadal powstają kolejne kompozycje. Aktualnie pracujemy nad blisko dwudziestoma utworami - kilka z nich niektórzy mogli już poznać podczas koncertów (jak Willas czy Trance) a reszta powstaje na bieżąco. Chcemy po zakończeniu prac aranżacyjnych wybrać około 12 na nową płytę. Ponieważ mamy do dyzpozycji własne studio, w miejscu gdzie gramy próby dokonywać będziemy rejestracji tego nowego materiału już w najbliższym czasie. Chcemy aby nowy materiał był gotowy na wiosnę. To kiedy się ukaże, będzie już zależne od wydawcy. Na pewno będziemy chcieli, żeby premiera miała miejsce już w 2008 - może jesienią.


11. W jakim kierunku pójdziecie? Mam nadzieję, że nie zamierzacie jakoś definitywnie zmieniać swego stylu?

D: Jak już mówiłem - pozwalamy się unosić falom naszej twórczej energii. Na pewno będzie to styl Daimonion, ale co to oznacza? Sądząc po reakcjach na tych kilka już "testowanych na ludziach" utworów - nie popełniamy żadnej herezji. Będzie trochę inaczej - trochę wolniej, bardziej ambientowo i przestrzennie.


12. Gotycko?...

D: ...mrocznie, niepokojąco, ezoterycznie, poruszymy ciemną stronę mocy no i będzie gotycko.


rozmawiał: Tomasz Borowski



daimonion_photo3.jpg - 39512 Bytes


więcej informacji o zespole:

www.daimonion.republika.pl
www.myspace.com/daimonionpoland