![]() |
||||||||
![]() ![]() DF: Jaka jest różnica? Hm. Patrząc na to z punktu widzenia osoby, która tworzy muzykę, to po pierwsze - słuchając jakiejkolwiek muzyki, słyszy się jak ona powstała, czyli każdy instrument z osobna, efekty oraz różnego rodzaju patenty jakie zostały wykorzystane. W pewnym sensie pozawala to zrozumieć pełniej intencje autora, ale też często bywa tak, że trudno się skupić na samej muzyce poprzez to dociekanie. Wydaje mi się, że różnica między słuchaniem a słyszeniem wygląda tak jak różnica słuchania muzyki a radio jadąc autem a słuchaniem albumu w domu w spokoju i w skupieniu. W pierwszym przypadku, przelatuje taka piosenka, utwór, który można nazwać takim „bloczkiem", a po nim następny i tak dalej – nie zagłębiamy się w to co słyszymy (nawet nie mam na myśli zastanawiania się na czym ktoś tam gra, tylko bezrefleksyjnie przyjmujemy to co nam grają). Natomiast w drugim przypadku (oczywiście mówię tu w odniesieniu do swoich odczuć) zagłębiamy się w dźwięk, piosenkę, utwór i pozwalamy mu się porwać i wysłuchać jaką ma opowieść do przedstawienia. 2. W takim razie, czy nie uważasz, jeśli większość ludzi nie skupia się na utworach - czy to w samochodzie, pracy lub chociażby w centrum handlowym, że można to wykorzystać do treści podprogowych? Jeżeli tworzyłbyś komercyjną muzykę dla mas, wykorzystałbyś to w taki sposób? A może już to wykorzystujesz i wpajasz do umysłów swoich nieświadomych odbiorców wszelakie niecne treści? DF: Zaczynając od pierwszej części pytania - tak, wydaje mi się że zdecydowana większość ludzi traktuje muzykę bardzo po macoszemu – potupie nóżką do rytmu czy też zanuci refren nawet nie zastanawiając się nad jego sensem. Tak samo jak odnoszę wrażenie, że mało kto czyta teksty, że one po prostu obecnie mało kogo interesują – zresztą, słychać to w muzyce popularnej, w której pisze się takie zwrotki i refreny by łatwo wpadały w ucho i mało kiedy niosą one jakieś sensowne treści. Ale to znak naszych czasów. Przekazywanie treści podprogowo jest prawnie zabronione, ale przekazuje się różne treści w inny sposób – poprzez wmawianie nachalnymi reklamami czego warto słuchać, co jest dobrą muzyką oraz co jest wręcz kultowe. W ten sposób kształtują się trendy i ludzie słuchają to co im zostanie podsunięte na tacy, mało kiedy zastanawiając się, że istnieje sporo wartościowej muzyki. Tak więc, uważam że muzyczny biznes od lat na nas oddziałuje i robi to z niezłą skutecznością, co widać gdy się rozejrzymy po otaczających nas ludziach. A sam tego nie robiłem bo raz - tworzę w niszy a dwa, szanuję odbiorców swojej muzyki. Gdybym natomiast zajmował się muzyką dla mas, to najprawdopodobniej kierowałbym się panującymi trendami oraz gustami słuchaczy by sprzedać jak największą ilość muzyki, a „podprogowo" to wpajałbym, że to co robię jest niesłychanie jazzy i wstyd nie znać *śmiech*. Ale gdybym znalazł się w sytuacji, że nagle ktoś mnie odkrył i mam swobodę twórczą, to nadal bym robił to co mi sprawia przyjemność i starałbym się pokazać, że istnieją alternatywne brzmienia obok głównych nurtów muzycznych. 3. Zależy Ci na Twoich odbiorcach, ale gdyby odkryła Cię wielka wytwórnia fonograficzna wydająca zarówno Dodę, Fall Out Boy, jak i Shazzę, a tym szaczęła by Cię słuchać niezidentyfikowana masa ludzi, to nadal byś ich traktował z takim szacunkiem jak teraz? Oczywiście nie mówię tu o obrażaniu, ale osobiście nie chciałabym, by czegoś, co oddaje w jakiś sposób moje uczucia i jest częścią mnie, słuchali ludzie, którzy... właśnie, tylko słuchają, ale nie słyszą - dlatego mogą błędnie interpretować. Jest dla nich jakakolwiek nadzieja? Z czego może wynikać, oprócz reklam, ze ludzie dzielą się na te dwa typy - wychowanie, społeczeństwo... ? DF: To co powyżej napisałem, odnośnie bycia w sytuacji, że jakiś gigant fonograficzny mnie odkrył, to było hipotetyczne założenie, bo ono nie ma racji bytu, jeśli mówimy o rynku mainstreamowym. Nawet gdyby taki Sony Music wydał płytę Dead Factory, to myślę, że nie zaczęła by mnie słuchać niezidentyfikowana masa ludzi. Powód? Ponieważ od lat firmy fonograficzne wpajają przeciętnemu odbiorcy, że to co wydają i puszczają w TV to muzyka której taki odbiorca chce słuchać. Fakt, pojawiają się nowe gatunki muzyczne, ale zazwyczaj są one wypadkową tego co znane i lubiane oraz nie odbiegają tak daleko od mainstreamu. A minimalistyczny dark ambient to raczej muzyka, która nie trafiła by w „ukształtowane" gusta muzyczne przeciętnego słuchacza. Zresztą nawet na polu muzyki ambient oraz muzyki eksperymentalnej, minimalizm jest niszą nie do każdego trafiającą. Kolejną sprawą jest to, że każdy twórca nie ma do końca wpływu na to kto będzie jego odbiorcą. Chociaż chciałoby się mieć samych ambitnych i inteligentnych słuchaczy, którzy rozumieją i wgłębiają się w to co robię – ale przecież nie zabronię nikomu sięgnięcia po to co tworzę, no bo niby jak? Szanuję każdego odbiorcę, który szanuje to co robię a reszta mnie nie interesuje. Ten podział ludzi na dwie kategorie bierze się stąd, że promowane wszędzie jest życie na luzie… po prostu konsumencki styl życia, bez żadnej refleksji. A że istnieje druga grupa, świadczy to o tym, że istnieją ludzie, którzy stawiają na myślenie oraz na indywidualizm i bycie sobą. Dla tych pierwszych ratunku nie ma, bo cały czas dąży się w każdej dziedzinie wspólnego mianownika, więc zapewne cała pop kultura jeszcze będzie obniżała swój poziom. 4. W większości krajów na świecie mamy demokrację, czyli dostosowywanie się do ogółu. Sam powiedziałeś, że pop kultura ciągle obniża swój poziom, a tym samym zwykli ludzie. Nie boisz się, że kiedyś i Ciebie, a tym samym Twoją twórczość to dopadnie? W końcu stajemy się podobni do ludzi, z którymi się zadajemy, chyba że obracasz się jedynie w środowisku intelektualnym, które myśli, słyszy, widzi, ale to raczej niemożliwe ?Czy ludzie nie nastawieni na konsumpcję - przynajmniej w swoim mniemaniu- nie wywyższają się za nadto, wywołując frustracje i niechęć do kultury wyższej ze strony "przeciętniaków"? DF: Tu mogę mówić tylko w moim imieniu. Jeśli chodzi o obniżenie poziomu by dopasować się do szerszego odbiorcy to nie wchodzi to w rachubę. Dead Factory obraca się w stylistyce minimalistycznej z dodatkiem eksperymentu, ale pewnych ram nie zamierzam przekraczać pod tą nazwą. Jeśli najdzie mnie ochota tworzenia na przykład EBM to będzie to jakiś inny projekt/zespół. Sam jestem fanem różnych zespołów, które nagle zmieniły całkowicie stylistykę przez co zazwyczaj czułem się zawiedziony. Chociaż każdy wykonawca ma prawo robić co tylko zechce ze swoją nazwą, to czasami niektórzy przesadzają ze zbyt drastycznymi zmianami w muzyce. No ale to jak mówię, tylko moje subiektywne zdanie. Masz rację, nie da się obracać tylko w środowisku intelektualnym – ale to że ktoś jest wykształcony wcale nie oznacza, że jest to osoba, wartościowa lub taką z którą umiem się dogadać. Zresztą ja mało z kim potrafię się dogadać i zrozumieć, ale to pewnie już wiesz, *śmiech*. Nadaję na jeszcze innych falach. Rację masz też z tym, że część artystów lub osób nie nastawionych na konsumpcję chełpi się swoim intelektem, wywyższa lub patrzy z wyższością na innych – ale takie zachowanie drażni nie tylko „przeciętniaków", ale każdego człowieka. Tylko, że w większości oddźwięk na takie zachowania jest negatywny i w efekcie gardzi się inteligencją oraz artystami. Może trochę przesadne wnioski, ale coś w tym jest. Inną sprawą jest to, że dla „przeciętniaka" kultura wyższa zazwyczaj jest mało atrakcyjna oraz niezrozumiała lub trudna w odbiorze. 5. Ludzie nie umieją znaleźć wspólnego języka, nie tylko na płaszczyźnie kultury, a zwykłej, szarej codzienności - coraz mniej osób możemy nazwać swoimi przyjaciółmi; coraz więcej osób słyszy co się do nich mówi, ale tylko czekają aż skończymy, by mogli powiedzieć swoją przygotowywaną od 2 minut kwestię, zupełnie nie uwzględniając naszej wypowiedzi... znasz ten obrazek? Nazwałbyś to problemem czy może naturalną koleją rzeczy u postindustrialnego społeczeństwa? DF: Tak, obrazek doskonale mi znany, Tobie pewnie też... Chyba ludzie mają po prostu taką naturę egoistyczną, że najpierw JA, potem JA, a następnie może ty… A obecna kultura tylko wzmacnia takie zachowania, nie potępiając ich, tylko je ugruntowuje, na każdym kroku pokazuje, że najważniejsze jest by to właśnie sobie dogodzić. Postindustrialne społeczeństwo to jest na Śląsku, gdzie większość zakładów przemysłowych pozamykano zostawiając wiele rodzin w ciężkiej sytuacji… Tak, wiem co miałaś na myśli, nie martw się *śmiech*. Współczesne społeczeństwo, jak już wspominaliśmy wiele razy, dąży do ujednolicenia wszystkiego, zrównania w dół do jednego poziomu. Jeśli chodzi o komunikację, to bywa to dosyć problematyczne, bo pół biedy, gdy ktoś nas nie wysłucha, ale opowiada jakieś ciekawe, interesujące rzeczy, ale zazwyczaj poziom takich monologów jest bezdennie nudny, przewidywalny i najzwyczajniej w świecie męczący. Ale zawsze problem można rozwiązać poprzez dobieranie sobie rozmówców oraz znajomych, którzy wyrastają ponad ten przyziemny poziom. Często spotykałem się z taką sytuacją, że gdy dochodziło do na przykład kwestii muzyki, to słyszałem jedynie podniecanie i emocjonowanie się nagraniami jakiś uznanych zespołów (ciągle tych samych) oraz jakie one są bez wnikania głębiej w temat. Niestety gdy zdarzyło mi się wyrazić swoją odmienną opinię, to zazwyczaj kwitowane to było stwierdzeniem „nie znasz się". Ludzie nie tylko oczekują momentu na swój monolog, jak i również zaczynając rozmowę, nastawiają się, że będzie ona przebiegała według jakiegoś świadomie lub podświadomie założonego scenariusza. I z przykrością stwierdzam, że dyskusja z reguły szybko się urywała i kończyła wymienionym przed chwilą wyrażeniem. Mało komu chce się myśleć nad tym co robi (czego słucha i dlaczego akurat tego), bo tak jest najwygodniej i najprościej. Jak powszechnie wiadomo, myślenie boli. Wspaniale, że tyle ludzi ma absolutnie wolne od bólu życie... Dziękuję za rozmowę. rozmawiała: herz info: www.myspace.com/deadfactory ![]() |
||||