![]() |
||||||||
![]() 1. Jeśli mnie pamięć nie myli, to chyba pierwszy wywiad z Wami w roli, przede wszystkim, animatorów kultury. Co spowodowało, że powołaliście do życia Stowarzyszenie IndustrialArt oraz jakie były i jakie są jego założenia? IndustrialArt: Aby zacząć od początku należałoby cofnąć się do lat 1997-2000, kiedy to organizowałem cykl koncertów industrialnych we wrocławskich klubach pod przewrotną nazwą „Młodzi po stronie maszyn”. Przez kilka lat działając nieformalnie udało się sprowadzić do Wrocławia całkiem sporo poważanych artystów (np Death Squad, Schloss Tegal, Noise Maker's Fifes, Einleitungszeit, Skrol, Dead Voices on Air czy Column One), co zaowocowało nowymi kontaktami zarówno z artystami jak i promotorami tej muzyki. W tym samym czasie Arek Bagiński, jako Video Terroristen, organizował pokazy i festiwale filmów niezależnych w różnych wrocławskich kinach. W 2001 nasze działania splotły się ze sobą i założyliśmy firmę Art & Industrial Gallery, którą prowadziliśmy do 2005, początkowo firma była związana z galerią sztuki, która przez rok działała przy ul. Więziennej obok Wrocławskiego Rynku. Obok prezentowanych tam industrialnych instalacji, grafik czy fotografii, sprzedawaliśmy unikatowe płyty, t-shirty, biżuterie do body piercing'u. Byliśmy pełni wiary w sens takiego działania, jednak proponując mocno awangardową sztukę mimo wszystko podlegaliśmy sztywnym regułom rynku komercyjnego z czego wówczas nie zdawaliśmy sobie sprawy... w praktyce więc nasz „dochód” nie wystarczał na tak elementarne sprawy jak choćby opłacenie rachunków za prąd, nie mówiąc o wysokich czynszach, które są regułą w tej okolicy – po niespełna roku zbankrutowaliśmy kompletnie. Na szczęście idea promowania sztuki z naszego punktu widzenia WAŻNEJ i POTRZEBNEJ - pozostała i energię postanowiliśmy skupić głównie na organizowaniu festiwali oraz własnych działaniach twórczych pod szyldem Job Karma. Chcieliśmy działać na profesjonalnym szczeblu, co w naszym kraju wiąże się z posiadaniem osobowości prawnej i tym sposobem w roku 2005 narodziło się stowarzyszenie Industrial Art. ![]() 2. Sztandarową organizowaną przez Was imprezą jest Wrocław Industrial Festival, który przez 7 lat trwania zdobył sobie prawdziwą renomę w kraju i zagranicą. Grały na nim takie „gwiazdy” jak Merzbow, Ordo Rosarius Exquilibrio, Gae Bolg, Tuxedomoon, przy okazji najbliżej edycji zobaczymy m.in. legendarne Nurse With Wound. Można z tego wnioskować, że pojęcie industrial jest dla Was bardzo pojemne... IndustrialArt: Industrial jest dla mnie synonimem sztuki awangardowej wyrosłej z kontrkultury lat 60tych, wielkiej awangardy lat 50tych, futuryzmu, dada i surrealizmu, krautrocka, punk i zasady D.I.Y. etc... To co zapoczątkowali Throbbing Gristle było w zasadzie spojeniem w jedność powyższych składowych. Oni zdefiniowali hasło, ale nie zmienia to faktu, że całość zjawiska jest mocno złożona. Żal mi purystów gatunkowych, dla których industrial to TYLKO - noise albo tylko TG i ich epigoni lub (o zgrozo!) tylko NIN;-) Nazwa festiwalu to dla nas li tylko nazwa, która w pewnym sensie ma obrazować większość działań, prezentowanych na kolejnych odsłonach festiwalu. Jeżeli twórcy neo-folk wywołują podobny efekt emocjonalny u odbiorcy jak powiedzmy twórcy old school industrial to nie widzę powodu dla którego nie mieli by wystąpić na jednej scenie, zwłaszcza, że ich artystyczne drogi podejrzanie często się przeplatały bądź przeplatają. Dlatego też fakt, iż jeden artysta swoje muzyczne refleksje przekazuje za pomocą skrzypiec a inny za pomocą elektronicznego oręża nie ma dla mnie żadnego znaczenia, przy budowaniu line-up’u festiwalu. Dodam jednak, że jest to moje subiektywne odczucie z którego nie zamierzam się tłumaczyć. 3. Jak wyglądają przygotowania do WIF i jego przebieg? Siedmiodniowa impreza to nie lada wyzwanie dla organizatora... IndustrialArt: Siedmiodniowa impreza jest w zasadzie efektem całorocznej pracy. Szukanie funduszy, bookowanie artystów, promocja, produkcja imprezy to tylko najważniejsze punkty poprzedzające „właściwe 7dni”. Zwykle gdy dla publiczności i artystów festiwal się już skończył dla nas zaczyna się najbardziej niewdzięczny okres pracy czyli pisanie sprawozdań, księgowość, rozliczenia itp przyziemne sprawy, które ze sztuką nie mają wiele wspólnego;) W tym momencie nasz roczny cykl to organizacja 2-3 festiwali, które odbywają się co kilka miesięcy oraz nasz autorski projekt Rytuał, pochłaniający oprócz strony organizacyjnej również sporo czasu, niezbędnego do wyprodukowania multimedialnego show – czyli zwykle nakręcenia 2 filmów, realizacja animacji i ścieżki dźwiękowej do całości. Można więc śmiało powiedzieć, że dla nas festiwal trwa cały rok ;) ![]() 4. Zaproszenie wykonawcy pokroju Masami Akity to wielkie wyzwanie finansowe. Kto sponsoruje Wasze przedsięwzięcia? IndustrialArt: Oprócz biletów - budżet festiwalu zasilany jest przez dotacje Wydziału Kultury Gminy Wrocław oraz w ostatnich latach Urząd Marszałkowski Województwa Dolnośląskiego i Fundusz Wyszehradzki. 5. O ile jesienną propozycją IndustrialArt’u jest WIF, to na wiosnę organizujecie Energię Dźwięku. To młody festiwal z akcentem na aspekt edukacyjny. Czy możecie powiedzieć o nim coś więcej? IndustrialArt: Festiwal „Energia dźwięku” jest artystyczno - estetycznym kontrapunktem do zdecydowanie elektronicznego „Wrocław Industrial Festiwal” i próbą artystycznego dialogu z tym wydarzeniem. Wydarzenie ma prezentować głównie twórców szeroko rozumianej muzycznej awangardy mocno jednak zakorzenionej w tradycjach folkowych ale także - w mniejszym stopniu - muzykę opartą na wykorzystaniu nowych technologii. Duży nacisk kładziemy na edukacyjny aspekt festiwalu, stąd szeroki program warsztatów, prezentacji i wykładów dot. pracy z dźwiękiem, głosem, poznawania tradycji muzycznych rożnych egzotycznych - z punktu widzenia polaka - kulturach. 6. Ostatnio w ramach Energii Dźwięku wystąpił Current 93, co przez wielu było potraktowane jako jedno z ważniejszych wydarzeń kulturalnych Wrocławia ostatnich lat. Jak do tego doszło? IndustrialArt: To dla mnie jeden z najważniejszych artystów i już od dawna marzyłem o ściągnięciu go do Wrocławia. Jak wiadomo zespół koncertuje niezwykle rzadko a ich oczekiwania co do samego koncertu nie są pospolite... Rozmowy trwały dosyć długo ale ostatecznie w kwietniu A.D. 2008 Current 93 zagościł po raz pierwszy w Polsce i w dodatku w tak niesamowitym miejscu jakim jest gotycka katedra Marii Magdaleny we Wrocławiu. Dla wielu (w tym dla mnie) było to najważniejsze wydarzenie kulturalne ostatnich lat w naszym kraju w ogóle. 7. Poza dwoma wspomnianymi festiwalami IndustrialArt organizował imprezę Wrocław Niezależny w ramach większego wydarzenia Wrocław Non-Stop. W tym roku coś się zmieniło i pojawił się Podwodny Wrocław. Skąd się wziął ten twór i jaka przyświeca mu idea? IndustrialArt: Nie chcę specjalnie rozwodzić się nad tym tematem, gdyż lokalne media już narobiły wokół tego dużo zamętu. Generalnie - geneza powstania festiwalu była taka, iż wrocławscy artyści skrzyknęli się aby zorganizować swój własny festiwal, gdyż nowe władze imprezy Wrocław Nonstop (która z założenia miała promować właśnie lokalne środowiska twórcze) ostentacyjnie odcięły się od wrocławskich artystów... jak to słusznie podsumowała potem pewna prominentna osoba: „a wrocławscy artyści pokazali, że nie dadzą się robić w konia...”. 8. Jaka jest szansa na to, że Podwodny Wrocław na stałe zagości w repertuarze kulturalnym tego miasta? IndustrialArt: Za wcześnie aby o tym mówić... 9. Czy poza dużymi imprezami jak WIF czy Energia Dźwięku organizujecie jakieś pomniejsze wydarzenia? IndustrialArt: Warto może wspomnieć o naszym autorskim projekcie RYTUAŁ, który organizujemy rokrocznie. Celem realizacji wydarzenia jest odwołanie się do pierwotnej wrażliwości człowieka - cykl multimedialnych obrazów RYTUAŁ wizualizuje poszukiwanie symbolicznych przedstawień dla społecznych i kulturowych zmian zachodzących w rzeczywistości. Ponadto jako projekt o charakterze hybrydycznym - konsoliduje w sobie kreacje z pogranicza: video art., animacji komputerowych i muzyki elektronicznej. Poza tym okazjonalnie zajmujemy się organizacją pojedynczych koncertów jak np. ostatnio Savage Republic czy Sieben... 10. Oprócz dużych nakładów finansowych zrobienie kilkudniowego festiwalu to masa pracy. Czy IndustrialArt współpracuje z innymi stowarzyszeniami tego typu? IndustrialArt: Podczas samego festiwalu korzystamy z pomocy kilku znajomych (o czym przekonałeś się na własnej skórze;-), oraz żon i dziewczyn - jednak sam wielomiesięczny tryb przygotowań to w zasadzie codzienna praca tylko dwóch osób. 11. Jakie problemy najczęściej stają Wam na drodze? IndustrialArt: Najczęstszym problemem jest proza życia czyli finansowanie naszych przedsięwzięć – przekonanie zwłaszcza prywatnego sponsora do naszych działań zakrawa na cud. Spójrz - na zachodzie było pokolenie '68, wielu z ówczesnych „buntowników” osiągnęło później sukces finansowy, taka osoba teraz jest w stanie zrozumieć sens sponsorowania sztuki awangardowej, bo ma wiedzę, background, doświadczenia... u nas było niestety inaczej - brak tradycji kontrkultury i przyspieszona transformacja, która wyprodukowała masę nowobogackich buraków ze słomą w butach, dla których sztuka warta finansowania to plastikowa lala grająca z playbacku na grillu w ich prywatnej posesji, do tego niestety dochodzą silne tradycje konserwatywne i strach przed wszystkim co nowatorskie... szkoda gadać... wątpię jednak, patrząc na swoich rówieśników, że nawet za 20 lat gdy nasze pokolenie przejmie stery będzie tu inaczej... 12. Przejdźmy do bardziej przyjemnych tematów: jak wypoczywacie po udanej „sztuce”? IndustrialArt: Nasza praca jest naszą pasją i żyje nią nawet w trakcie wypoczynku. Ania często śmieje się że ta praca, jakkolwiek by to wyglądało, to takie 24h na dobę, bo często w najmniej spodziewanym momencie np. w środku nocy wypalam z pytaniem w stylu „czy uważasz ze zorganizowanie koncertu X miałoby sens?”. Po czym siadam do komputera i smaruje maila do X ;-))) 13. Przy okazji WIF, Energii Dźwięku spotykacie wiele ciekawych postaci. Czy jakieś szczególnie utkwiły Wam w pamięci? Może podzielicie się jakimiś zakulisowymi anegdotami? IndustrialArt: Tak to niesamowite, że robiąc te wszystkie koncerty mam zaszczyt spotykać artystów, których muzykę uwielbiam. Zapewniam, że 90% artystów sceny okołoindustrialnej (tak to nazwijmy) to wspaniali, autentyczni ludzie, bez cienia gwiazdorstwa czy zadęcia. Organizując duży open air festiwal Wrocław Niezależny - gdzie grały zwykle zespoły z „innych bajek”, często spotykaliśmy nadętych dupków -gwiazdeczki sceny tzw. „independent” - szkoda o nich gadać... tak czy inaczej WIF i Energia Dźwięku ma zwykle bardzo familijną atmosferę również na back stage, biorąc pod uwagę fakt, iż wielu artystów zna się osobiście i przyjaźni a wspólny koncert we Wrocławiu jest niejednokrotnie okazją do „spotkania po latach”. Łatwo możesz się domyślić jak takie niektóre spotkania się kończą;-))) Jeden z headlinerów WIFu (nazwiska nie podam;-), tak wybornie się kiedyś zabawił, że skończył na izbie wytrzeźwień, gdzie policjanci okradli go z całej gaży za występ. Cały czas był przekonany, że trafił do aresztu gdzie nikt nie mówi po angielsku ani niemiecku, na drugi dzień za półdarmo wyprzedawał swoje płyty, aby jakoś wrócić do domu:). Inna anegdota jest związana z Baby Dee, która grała we Wrocławiu razem z Current 93, drugiego dnia pobytu wystrzeliła do nas ze stwierdzeniem - ”wszyscy mówili mi, że Warszawa to bardzo brzydkie miasto, a tu jest przecież tak ładnie”:) na nic zdały się tłumaczenia - 3go dnia wsiadając do autobusu wyrzuciła w górę ramiona i krzyknęła „Goodbye Warsaw”:)))). Niektórzy pewnie też słyszeli o koncercie Savage Republic i firmie, która zadzwoniła do mnie, aby zakupić dla swoich pracowników bilety na koncert - Savage Garden (sic!), pomimo mojego wyjaśnienia, że to nie to samo, kilku delikwentów jednak przyszło i po pierwszych taktach płakali, aby im oddać kasę za bilety:))) ![]() 14. Opowiedzcie coś o bardziej dalekosiężnych planach Stowarzyszenia IndustrialArt. IndustrialArt: Przyszłość jest nieodgadniona, dlatego też nie wybiegamy konkretnymi planami dalej niż rok do przodu. Tak więc w 2009: Energia Dźwięku 4, Podwodny Wrocław 2, WIF 8 i Rytuał 7, mam nadzieję również na nowa płytę Job Karmy. 15. Nie podaruję sobie: co słychać u Job Karmy? IndustrialArt: Job Karma właśnie wkroczyła w drugą dekadę swojego istnienia i ma się dobrze;) niebawem Tesco wydaje DVD Job Karmy zawierające filmy, które towarzyszą naszym wystąpieniom live, powoli przymierzamy się też do nagrania następnej płyty studyjnej. Poza tym okazjonalnie można tu i tam zobaczyć nasz live performance – ostatnio było ich nawet całkiem sporo, więc chyba nie zardzewieliśmy;-) 16. Ostatnie zdanie należy do Was, a ja bardzo dziękuję za udzielenie wywiadu. IndustrialArt: Dziękujemy również, jednocześnie zapraszamy na nasze festiwale to dzięki Wam te wydarzenia funkcjonują i rozwijają się, Wasza obecność na nich daje nam poczucie sensu i wiary w to co robimy - osoby które mają jakieś konkretne pytania/sugestie/propozycje dotyczące WIFu czy Energii Dźwięku lub innych naszych imprez zachęcamy do bezpośredniego kontaktu z nami najlepiej mailowo: frett@jobkarma.pl Na pytania Hansa odpowiadał Maciek Frett w imieniu IA. foto: Oliwia więcej informacji: www.industrialart.eu/festival www.industrialart.eu www.myspace.com/wroclawindustrialfestival
|
||||