![]() |
||||||||
![]() 1. Jak zaczęła się Twoja przygoda z hałasem? Z tego co wiem niebagatelny wpływ wywarł na Tobie Merzbow. Co jeszcze? JNL: Od podstawówki byłem fanem Aphex Twin`a. Wszystko przez teledysk „Come to daddy”, który w sposób nieodwracalny zmienił mój gust muzyczny i zostawił trwały ślad na moim nastoletnim mózgu. Przez kolejne lata zbierałem płyty i marzyłem by spotkać mistrza. Okazja nadarzyła się lata później, gdy Aphex Twin grał koncert w Berlinie. Przyznam, że tamtego dnia nie miałem pojęcia o innych formacjach, które wystąpią; Whitehouse jakiś i Satanstornade. Zaskoczyło mnie natomiast, że do biletu dodawano stopery. O ile Whitehouse był zabawny i dość głośny, tak na Satanstornade, czyli Masami Akicie i Russelu Haswellu, coś we mnie pękło. To było niesamowite! Przyszło dwóch gości, otworzyli laptopy i wypełnili całą salę dźwiękami, jakich wcześniej nie słyszałem. Nie mam pojęcia ile tam było decybeli, ale do dziś nikt nie zagrał dla mnie tak głośno. Pamiętam, że wyciągnąłem stopery, wpadłem w trans, tańczyłem i pokładałem się po głośnikach. Po powrocie z koncertu zacząłem szukać informacji na temat Masami Akity i tak trafiłem na Merzbow. Słuchałem dużo, a później sam zapragnąłem tworzyć. 2. Jakiś czas temu podjąłeś się zrecenzowania Merzboxa – dużej części dorobku Masami Akity – i prawie dobrnąłeś do końca. Słuchasz hałasu na co dzień? Czy towarzyszą Ci również bardziej harmonijne dźwięki? JNL: Tak, słucham noise`u na co dzień, ale nie tylko jego. Jestem człowiekiem wychowanym na muzyce elektronicznej i techno w starym dobrym rozumieniu tego słowa. Od podstawówki słuchałem Thunderdome’ów, Horror Houseów, acidu, goa i wszelakich odmian techno. Później nastąpił okres fascynacji Aphex Twin’em, który sprawił, że zainteresowałem się IDMem, jungle i breakcorem. Szczególnie moim uszom bliskie są formacje: Autechre, Squarepusher, Venetian Snares, Zeigenbock Kopf, Alec Empire, Knifehandchop, Luke Vibert, B12, Bong-Ra, Ceephax Acid Crew, The Horrorist, Drexciya, jak i inne (miejsce na blogu by ci się skończyło). Słucham dużo i możliwie różnorodnie. A co do mojego opisu Merzboxa - do końca dobrnę już niedługo. Po prostu zabrakło mi weny i zamiast pisać gnioty, wolałem zrobić przerwę. ![]() 3. Z tego co zauważyłem większy nacisk kładziesz na występy na żywo, niż działalność wydawniczą. Grasz swoje noise'owe sety i jesteś DJ'em, ale próżno szukać Twoich nagrań choćby w jakichś net-labelach. Czy się mylę? JNL: Nie mylisz się. Jakoś nigdy nie chciało mi się wysyłać nigdzie moich utworów. Kilka płyt puszczonych w bardzo małym nakładzie mają znajomi. Wszystko co zrobiłem można też pobrać na Soulseeku, ale nikomu nie mów, że mój nick to „rzezniq”. Miałem jeszcze utwór na składance hip-hopowej, który był remiksem jakiegoś gorzowskiego rapu. Pamiętam jak otrzymałem później komentarz: „pościelówka to nie jest”. Chyba to wszystko, co poszło w świat, może zmienię zdanie i jeśli ktoś zechce to uwolnię wszystko to, co zalega w czeluściach twardego dysku. 4. Unikasz też tworów takich jak myspace.com? Kiedy będziemy mogli ściągnąć sobie z sieci jakąś Twoją płytę lub, co lepsze, zamówić? JNL: Myspace`a nie traktuję poważnie. To takie dziwne miejsce, gdzie wszyscy liżą się po jajach i chwalą się, że mają Aleca Epire w znajomych… Panuje tam burdel i chaos, ludzie wklejają obrazki o szerokości trzech ekranów i tak naprawdę nic z tego nie wynika. Jeśli kiedyś założę tam profil, to albo będzie to totalna beka cała na różowo, gdzie będę miał Paris Hilton w znajomych, albo klasyczny biały ekran tylko z muzyką do słuchania. 5. Schmutzige Jungen – cóż to za twór? JNL: Schmutzige Jungen to projekt mój i Sadista z Gdyni. Powstał on na fali fascynacji Zeigenbock Kopf. Jest to techno-porn-dance. Pulsujące dyskotekowo-techniczno-industrialne rytmy, do których śpiewamy po polsku, niemiecku i angielsku, przesycone perwersyjnym seksem teksty. Całość powstawała wyłącznie pod wpływem alkoholu i była wrzucana na mikrofon za siedem zł. Materiał już od roku zbiera szlify u Sadista, który, mam nadzieję, wkrótce to poskłada. 6. Opowiedz coś o „Decompositions" zrealizowanym z Markiem Muchą? JNL: Był to muzyczno–filmowy twór zrealizowny z Markiem. Ja dałem muzykę, on zrobił obraz. Głównym motywem przewodnim był brak sensu. Co ciekawe, Mucha wykorzystał kawałki pracy o Khakistach, którą napisałem na studiach. Później się dowiedziałem, że ludzie pauzowali klip i próbowali to czytać! 7. Jakie funkcje spełnia tworzony z premedytacją hałas? Co Cię motywuje do pastwienia się nad słuchem audytorium? JNL: Jako jedno z początkowych założeń przyjąłem sobie krzywdzenie słuchaczy. Po prostu uwielbiam patrzeć jak ludzie zatykają uszy, odsuwają się od głośników, albo wychodzą, bo nie mogą wytrzymać. Kiedyś zrobiłem numer i przez 7 minut grałem 1kHz w sinusoidzie i spoglądałem z VJem na cierpiących i wychodzących ludzi popijając wodę mineralną… ach stare czasy. Z drugiej strony uwielbiam jak ludzie wpadają w trans i tańczą. Cóż, taki ze mnie sadystyczno-rozrywkowy typ. 8. Tradycyjne pytanie dla tych bardziej wtajemniczonych: hardware i software. Oraz, rzecz jasna, kilka słów na temat procesu twórczego... JNL: Pracuję i bawię się na PowerBooku Apple. Nie jest to już topowy sprzęt, ale jak na maca przystało, służy mi wiernie i jest niezawodny. Kiedy potrzebuję dodatkowej siły rażenia, lub kończy się zapas mocy procesora, pożyczam od mojej połowicy iBooka. Co do software’u, to moim hostem jest Ableton Live. Często używam też Reaktora, szczególnie emulacji syntezatora EMS AKS. Nie gardzę też Guitar Rigiem oraz różnymi programami stworzonymi w max/msp czy w SuperCollider. Wszystko zależy od tego, co chcę osiągnąć. Myślę, że dożyliśmy pięknych czasów, w których komputer jest w stanie zrobić tak wiele. Jednak zawsze będzie mu brakowało czystej analogowej siły i brudu. Gdybym był bogaty kupiłbym EMS AKS, bo mało rzeczy brzmi tak brutalnie jak ta niepozorna walizka. Moje utwory powstają zazwyczaj w wyniku improwizacji. Szykuję sobie wszystko, czego chciałbym użyć i improwizuję. Całość zapisuję i później, jeśli uznam to za dobre, obrabiam. Staram się tworzyć rzeczy, których sam lubię słuchać. Szczególnie owocne są dla mnie jamy z Sadistem. Przez lata poznaliśmy się na tyle dobrze, że powstają z tego naprawdę ciekawe rzeczy. 9. Co Cię jeszcze zajmuje poza hałasem? JNL: Praca i kobieta. Jeśli mam możliwość zawsze zagram jako DJ. Poza tym uwielbiam kiepskie i krwawe horrory oraz generalnie tandetne filmy. Bawię się też w airsoft (nałogowo) i w weekend strzelam do innych zapaleńców w lasach. 10. Jakieś plany na najbliższą przyszłość? JNL: Kupić mieszkanie:). Chciałbym też zainwestować w sprzęt, ale na nadmiar gotówki nie cierpię. Moim docelowym marzeniem jest zagrać seta z Merzbow. 11. Ostatnie zdanie należy do Ciebie, a ja dziękuję za poświęcony mi czas. JNL: W takim razie do usłyszenia! rozmawiał: Hans www.de-wast.blogspot.com |
||||