Powstał niezobowiązujący fotoblog. Większość zdjęć powstaje przy pomocy telefonu i dostępnych pluginów, które nie wpisują się w zestaw znajdujący się na flickrze. Znajdą się tam też zapewne w przyszłości jakieś "sukowe" odpady... Polecamy!
Podczas tegorocznej edycji Międzynarodowego Festiwalu Teatrów Ulicznych w Aurillac (Festival de Théâtre de rue d'Aurillac) wystąpiła grupa SUKA OFF, która pokazała dwie akcje: "WHITE ROOM Xtracts" i "RED DRAGON". Parę spostrzeżeń i wniosków Piotra W. po festiwalu...
" (...) Bardzo bym nie chciał odnosić się do stanu rzeczy, jaki obserwuję w Polsce, pominąć porównania i ciągłe biadolenie. Jednak będzie to nieuniknione, zarówno w kontekście festiwali teatralnych jak i środowiska artystycznego oscylującego wokół pewnych "nienormalności".
W tym roku odbyła się 25 edycja festiwalu. Krótko pisząc, tak właśnie powinien wyglądać festiwal teatralny prezentujący wszelkie zjawiska mieszczące się poza klasycznie sformułowanym teatrem jako instytucją publiczną. Festiwal trwał przez 4 dni. Można napisać, że znalazło się na nim wszystko, trochę taki supermarket, w którym każdy znajdzie coś dla siebie, również w kontekście ceny.
Ta książka to program, w indeksie którego znajdują się 223 grupy. Od klaunady i cyrku po klasyczny performance i poważne widowiska plenerowe. Nie wliczono masy nieoficjalnych twórców, którzy zajmowali prawie każdy kawałek ulicy w centrum miasta. Nie trudno doszukiwać się analogii do np. poznańskiej Malty. Wydaje się jednak, że organizatorzy poznańskiego wydarzenia kulturalnego przyjęli odwrotny kurs. Prawie całkowicie usunięto element ludyczności, atmosfery wspólnoty miejskiej pomijającej wiek i wykształcenie. W Aurillac nie przeszkadzało to w jednoczesnym współistnieniu wydarzeń poważnych, zarezerwowanych dla wybranych i koneserów. Piszę o tym ze względu na wspomnienia z ubiegłego wieku, które przywołał pobyt we Francji. Właśnie pod koniec lat 90-tych wydawało się, że jednak "Polak potrafi". Ostatnie lata pokazały że jak zwykle potrafi, ale tylko "gadać". (...) " dalej: -> tutaj <-
Unsound Festival 2010
17-24.10.2010
Kraków. Poland
Po prawie trzech dekadach niemal bezwzględnego unikania z występów na żywo (dał w tym czasie tylko jeden koncert) legenda sceny eksperymentalnej – LUSTMORD – pojawi się na festiwalu Unsound Kraków 2010. Brian Williams ukrywa się pod pseudonimem LUSTMORD od roku 1980; wtedy też jego mroczne dźwiękowe konstrukcje zaczęły przyciągać uwagę środowisk skupionych wokół gatunków takich jak ambient czy industrial, a także kręgów artystycznych związanych z filmem i grami komputerowymi. W swoich przytłaczających, przeszywających strachem, bogato rzeźbionych, misternie wyprodukowanych kompozycjach, LUSTMORD wykorzystuje nagrania terenowe rejestrowane w grotach, kryptach i rzeźniach. Pod pseudonimem LUSTMORD Williams wydał 14 albumów, z których najbardziej docenianym jest nagrany w 1990 „Heresy” – przez wielu uważany za kamień węgielny gatunku dark ambient.
"Spotkanie legendy sceny industrialnej, lidera niesamowitych Einstürzende Neubauten, Blixy Bargelda z szefem kultowej oficyny Raster-Noton, czołowym eksperymentatorem ery posttechno – Alva Noto (Carsten Nikolai) zaowocowało jednym z najciekawszych artystycznych projektów ostatnich lat. Nikolai to mistrz budowania muzycznych konstrukcji na bazie mikroskopijnych próbek dźwięków. W twórczości Alva Noto samplowane kliki, zgrzyty, piski i wszelkiego rodzaju brzmienia przemysłowe, stanowią podstawowy budulec precyzyjnych, rytmicznych kompozycji. Niemiecki twórca współpracował z takimi tuzami dźwiękowej inżynierii jak Rioy Ikeda, Mika Vainio czy Robin Rimbaud (Scanner), na koncie ma też jednak intrygujące wycieczki w stronę klasycznego ambientu z Ryuichi Sakamoto i współpracę z brytyjskim minimalistą Michaelem Nymanem. Z kolei formacja Bargelda zyskała renomę grupy “wojującej młotem” (dosłownie, bo młoty pneumatyczne były w jej stałym instrumentarium). W latach 80. Niemcy wraz z Throbbing Gristle i Cabaret Voltaire zdefiniowali brzmienie europejskiego industrialu. Ich ostatnie płyty nie były już tak dzikie i radykalne, jak sławna debiutancka “Kollaps” z 1980 roku czy klasyczna “Haus der Lüge”, choć i w ostatnich latach zdarzało im się łączyć partie smyczkowe czy liryczne pasaże z wściekłymi atakami rozpisanymi na industrialną orkiestrę młotów, łańcuchów i sprężyn. Zdawałoby się, że Alva Noto i Bargeld wspólnie stworzą wybuchową mieszankę radykalnego noise’u i elektronicznych trzasków, muzyka na płycie ich projektu ANBB “ret marut handshake” jest jednak względnie stonowana. To, jak mówią sami muzycy, “kombinacja improwizacji i abstrakcji” rozszerzająca granicę piosenkowej formy. Odhumanizowane posttechnowe dźwięki edytowane przez Nikolai, znajdują ciekawą kontrę w impulsywnym wokalnym performansie Bargelda, intrugującym mrocznym dekadenckim wdziękiem, jaki znamy choćby z nagrań grupy Nicka Cave’a - The Black Seeds, w której przez wiele lat Blixa grał na gitarze".
Już pod koniec września nasz kraj odwiedzi ponownie jedna z najważniejszych formacji na scenie post-rockowej, pochodzący z USA zespół RED SPAROWES. Założony w 2003 roku, m.in. przez muzyków udzielających się na codzień w zespołach (m.in. Isis, Neurosis, Pleasure Forever). Do Polski artyści przyjadą by promować swój najnowszy album "The Fear Is Excruciating, But Therein Lies the Answer".
27.09.2010 (poniedziałek)
godz. 20:00, bilety: 39/44 pln
Hydrozagadka, ul. 11 listopada
Warszawa, PL
28.09.2010 (wtorek)
godz. 20:00, bilety: 30/35 pln
Ucho, ul. Św. Piotra 2
Gdynia, PL
29.09.2010 (środa)
godz. 20:00, bilety: 35/40 pln
Pod Minogą, ul. Feliksa Nowowiejskiego 8
Poznań, PL
Długo i w bólach powstawała kontynuacja "Reflejos del Sol". Długo, ale oto jest. I, co tu dużo gadać, warto było trochę poczekać. "Holzwege" chilijskiego DER ARBEITER przebija poprzedniczkę niemalże w każdym aspekcie.
Przede wszystkim bardziej urozmaicony to album. "Reflejos del Sol" w większości utworów bazował na schemacie - dynamiczna elektronika, nierzadko przechodząca we wręcz technoidalny rytm, a gdzieś między tymi bitami wyłaniające się tu i ówdzie elementy charakterystyczne dla muzyki neofolk/martial. Nie da się ukryć, że było to dość oryginalne. Ja przynajmniej byłem skłonny twierdzić, że DER ARBEITER to jeden z raptem kilku projektów, o których można powiedzieć że wyrobiły swój własny styl.
Minęło dobrych kilka lat, nadeszło "Holzwege" i... niespodzianka. Muzyka brzmi inaczej, mechaniczno-taneczne wygibasy ostały się w formie jeno szczątkowej, ale przy tym wciąż słychać że to DER ARBEITER. Mniej syntetyczny, bardziej organiczny... Także bardziej rozmarzony i zwiewny. No i, tak jak wspomniałem, zróżnicowana to płyta. Utwory melancholijne przeplatają się z tymi bardziej dynamicznymi, wokale męskie z kobiecymi. Trochę tu neofolku, jakieś bardzo dalekie echa martialu, ale skrzywdziłbym chilijskiego muzyka jednoznacznie przylepiając taką czy inną etykietę. Tym bardziej, że od czasu do czasu rozpoznaję tu również elementy charakterystyczne dla psychodelicznych grup z lat siedemdziesiątych. A to już w tych "naszych" muzycznych kręgach spotyka się raczej nieczęsto.
"Holzwege" ma poza tym fajny, "południowy" klimat, co - zważywszy na coraz słabsze materiały O Paradis - mnie osobiście robi dobrze. Juan częściej niż na poprzedniej płycie znajduje odwagę żeby coś zaśpiewać i to również można zaliczyć po stronie plusów... Ciepło, leniwie przetacza się ta muzyka przez głośniki, w sam raz na letni wieczór przy kieliszku czerwonego wina - wiem, że to mocno nadużywany chwyt w recenzjach, ale akurat do tego trunku "Holzwege" pasuje jak ulał.
Warto się z tym materiałem zapoznać, tym bardziej, że można to łatwo i bez zbytnich ceregieli dostać w Polsce - płyta wyszła nakładem zielonogórskiej Ur Muzik.
HALO MANASH "Am Kha Astrie"
CD '2008 [Aural Hypnox]
Rytualnego obrządku w wykonaniu HALO MANASH i pod egidą Aural Hypnox ciąg dalszy. Finowie wydali już bodajże sześć albumów dla tejże wytwórni. "Am Kha Astrie" ukazało się w 2008 roku, kilka miesięcy po opisywanej już kiedyś przeze mnie "Language of the Red Goats".
HALO MANASH to mistrzowie w kreowaniu klimatów przy których można poczuć się naprawdę nieswojo. Wielu innych muzyków straszy, ale jest to bezpieczna groza spod znaku Draculi lub Freddy'ego Krugera. Finowie z kolei wcale nie muszą się silić na projektowanie całej otoczki, tworzenie konceptów itd., gdyż tutaj "straszne" są dźwięki same w sobie. Jęki i zawodzenia w dwóch pierwszych utworach na tyle skutecznie wkręcają się w świadomość (a także, a być może zwłaszcza, w podświadomość), że nie trzeba dodatkowo żadnych opowieści o ciemnych lasach, dziwnych stworach czy innych mniej lub bardziej namacalnych straszydełkach. Oni oddziałują na bardziej spirytualnym poziomie, sięgają w głębiej w człowieczą jaźń, tam gdzie nierzadko sami świadomie nie mamy dostępu.
Tyle w kwestii duchowej. Czytelnik pewno znudzony już tymi wywodami wolałby wiedzieć po prostu "jak to, kurde, brzmi!". To, co mi się podoba, to znikome (czy też wręcz zerowe) użycie elektroniki. Wszystko zagrano na takich instrumentach jak dzwony, rogi, kości itp. Muzycy deklarują głęboką więź z Naturą, z Ziemią i jej pierwotnymi energiami, toteż użycie takich a nie innych sprzętów nie powinno dziwić. A muzycznie, to podobnie jak na innych płytach mamy do czynienia z rytualnie zabarwionym dark ambientem. Raczej subtelnym w wyrazie - klimat cały czas gęstnieje, ale żaden punkt kulminacyjny nie nadchodzi. Szumy, zawodzenia, głuche, pierwotne rytmy, które przykryte warstwą dronu nigdy jednak nie wybijają się na powierzchnię - oto całe HALO MANASH na "Am Kha Astrie".
Wydano to w charakterystycznym dla Aural Hypnox składanym kartoniku w kolorze brązowym, tak że jeżeli ktoś lubi tę wytwórnię, także tym razem się nie zawiedzie.
HALL OF MIRRORS "Forgotten Realm"
CD '2009 [Silentes]
HALL OF MIRRORS to zupełnie niezwykły, choć trzymający się na uboczu projekt dark ambientowy. W skład Sali Luster wchodzą dwie bardzo zasłużone dla włoskiej sceny industrialno-ambientowej postaci, czyli Andrea Marutti (Amon/Afe Records) i Giuseppe Verticchio (Nimh). Bardzo podobała mi się poprzednia płyta HALL OF MIRRORS, zatytułowana "Reflections in Black", podobnie zresztą jak jeszcze poprzednia kolaboracja obu muzyków, czyli "Sator", wydana pod jakże oryginalnym szyldem Amon/Nimh. Tak nawiasem mówiąc "Sator" zawiera utwór "Arepo" będący w moim mniemaniu kwintesencją mrocznej ambientowej schizy. Mistrzowski jest... Wracając jednak do "Forgotten Realm", płyta to niezwykła, gdyz dawno już nikt nie łączył w tak interesujący sposób antymelodyjnej ciemnej materii z tzw. "klimatami". Już na poprzedniej płycie panowie Włosi bawili się w coś takiego, tam również kojarzyli ze sobą elementy prawie do siebie nie przystające - ciężkie i chrzęszczące drony, akustyczne pasaże z pełnymi napięcia dźwiękami żywcem wyjętymi z soundtracku do "Zaginionej Autostrady" autorstwa Angelo Badalamentiego. Na "Forgotten Realm" muzyczne światy przeplatają się w jeszcze bardziej zakręcony sposób. Weźmy choćby pierwszy "The Crossing" w którym krwisty ambient a la dajmy na to Yen Pox gdzieś tak w połowie ustępuje miejsca lekko psychodelicznym, niesamowicie nastrojowym gitarowym krajobrazom, które przy akompaniamencie padającego deszczu w sugestywny sposób kreują wizje szarych, zachmurzonych przestrzeni. W "Gates of Namathur" prym wiedzie khlui (tajski flet), co nadaje utworowi mocno bliskowschodniego posmaku, mnie jednocześnie przywodząc trochę na myśl fragmenty "Suspended Feathers" Alio Die. To taka jakby ich ciemniejsza nieco odmiana. A ostatni, "The Fortress" to już zupełny misz masz. Masywne drony, dobiegające z oddali rytmiczne uderzenia pradawnej maszynerii, drgające słupy powietrza i... piękny motyw wygrywany na gitarze akustycznej. A pomimo tak skrajnie różnych wibracji, płyta jest zaskakująco zwarta i bynajmniej nie sprawia wrażenia muzycznego chaosu czy też sztuki dla sztuki.
Silentes po raz kolejny dało czadu. Powiem więcej, to jedno z najlepszych wydawnictw tej włoskiej wytwórni. Zdecydowanie warto odwiedzić to Zapomniane Królestwo.
Zapraszamy do przeczytania wywiadu z Bartkiem Kalinką (XV Parówek), który porusza się wśród różnych aspektów muzyki eksperymentalnej i noise: -> tutaj <-
IANVA "Italia: Ultimo Atto"
CD '2009 [ALPHA SOUTH]
"Here at last "Italia: Ultimo Atto", IANVA’s fourth release and highly awaited second full length. This brand new effort magnificently reaches the monumental through almost 70 enthralling minutes dragging the audience into a new dramatic journey. For this occasion a very special play is going to be staged, featuring as a main character a whole nation: Italy. The darkest, gloomiest, most troubled and controversial chapters of the last 60 years of Italian history as seen through the eyes of those who are on the side of the Eternally Defeated: the humble, the idealist, the honest men. The moral and spiritual dissolution of a nation is narrated with the appeal and the accents typical of Italian Neorealism and more than just a reference to some of the greatest and most influential Dissidents of that time: from Pasolini to Curzio Malaparte, from Pietro Germi to Giorgio Gaber, and the bittersweet touch of Pure Popular Music of past decades (Dalida, Battisti, Morricone, De Andre). 13 tracks engraved in IANVA’s usual flamboyant background, here, probably, at its most powerful and lyrical height. File under: Folk Noir/Italian Cabaret Melodrama".
SIEBEN "Star Wood Brick Firmament"
CD '2010 [Redroom]
Nakładem Redroom Rec. ukazał się nowy album SIEBEN, zatytułowany "Star Wood Brick Firmament". Matt Howden - multiinstrumentalista, wokalista i wirtuoz skrzypiec, penetrujący mroczne obszary apokaliptycznego folku. Wszelkie rekomendacje są zbyteczne, kto choć raz widział SIEBEN na żywo;) Płyta dostępna w distro Beast of Prey.
INNER VISION LABORATORY "Anywhere out of the World"
CD '2010 [bop 7.0]
"Nowy album polskiego projektu penetrującego szeroko pojęte zjawisko jakim jest ambient. Projekt rozpoznawalny przez wielu, charakteryzujący się przestrzennym dźwiękiem, łączący elementy różnych stylistyk i eksperymentujący z field recordings. Płyta "Anywere Out Of This World" to piękna i wrażliwa podróż po świecie kreowanym przez INNER VISION LABORATORY, to podróż porywająca duszę i serce. Podróż wśród rozlegających się echem głosów i śpiewów ludowych trwale związanych z Matką Ziemią. To płyta posiadające Ducha, Ducha Ziemi. Na krążku “Anywhere Out Of This World” usłyszycie doskonale zaaranżowane i wyważone kompozycje ambientowe, przestrzenne kolaże połączone folklorem, które podkreślają specyfikę albumu. Oczywiście nie zabrakło świetnie wpasowanych partii pianina oddających charakter płycie. Ponad 50 minutowy album zawierający 11 tracków, wydany w kolorowym digipacku. Nakład 500 sztuk. Płyta dla fanów dark ambientowych, spokojnych i zróżnicowanych dźwięków ala Raison D'etre, Desiderii Marginis, Asmorod...".
"Przed wami serbski DREDDUP, projekt industrialny, maszynowy, dynamiczny i energetyczny. Nie często się zdarza że na europejskim rynku można poznać projekt z Bałkan. DREDDUP to grupa z bardzo dużym potencjałem twórczym, prezentująca się niezwykle dynamicznie na koncertach, co pokazuje że zespół należy do czołówki europejskiego industrialu. Ich apokaliptyczne teksty poruszają tematy czasów, przemijania i egzystencji. Płyta “El Conquistadors” to 70 minut ostrej i dynamicznej muzyki industrial/crossover w klimatach Einstürzende Neubauten, The Young Gods, czy Laibach. Jest to trzeci album zespołu który stanowi także trzecią część trylogii opisującą czas. "El Conquistadors" to płyta opowiadająca o teraźniejszości i granicach ludzkiego wnętrza. A więc przed wami krzyk z Bałkan, manifest świata, świata maszyn, pyłów i rdzy... Ponad 70 minutowy album zawierający 15 tracków, wydany w kolorowym digipacku. Nakład 500 sztuk".
NADJA / TROUM "Dominium Visurgis"
CD '2010 [Transgredient]
"This is something you could call a "dreamlike liaison". When the Canadian "avant metal / drone doom" -duo NADJA (who name TROUM as one of their early influences) and the German post-industrial / experimental drone pioneers TROUM (years ago active as MAEROR TRI who are still discovered by many drone-fans these days) combine their exceptional styles, they form something even vaster as usually known from them. These three long collaboration tracks were recorded as a result of a spontaneous improvisation in April 2008 "live in the studio" near the Weser-river in Bremen, Germany, and suck you in with their powerful & emotional drone melancholy that works in many micro-& macrocosmic ways, using electric & acoustic guitars, bass, accordeon, drum-machine & voice."
WERMUT "Ether"
DLP '2010 (rur015)
(limit do +/- 300 kopii)
"After four years of intense cosmic labour, here comes full-length number five from the prog-electro duo, now turned trio with multi-instrumentalist NIEDOWIERZANIE joining forces, and assisted by guest drummer FALKO GRAU. The four long trance inducing Berlin-school influenced psychedelic pieces will take you on an 85 minutes long journey to the fountain of life. This new opus is without a doubt the band’s most traditionalist work to date, reflecting on the quintessence, the doctrine of the five elements, the cycles, the holy mountain, the world tree and what has been the bands most recurring symbolic interest: the heart of the world. Some "Tomhetian" melodies here, a hint of Southern Rock a la EARTH and Post-Rock a la GYBE there, a soupcon of 80s minimal wave romanticism and a bit of Cascadian feeling combined with loads of pulsating analogue sequencing in the style of ASH RA TEMPEL, TANGERINE DREAM and TIM BLAKE, "Ether" is the logical continuation of works like "Anna" and "Les Nuits Dalmates", moving further away from the new wave of the 80s and investigating the more obscure psychedelics of the 70s… Enter the realm of metaphysical Post-Kraut-Rock!"
"Przedwiośnie oprócz topniejącego śniegu niesie nam energetyczne wsparcie w postaci nowego albumu wrocławskiej JOB KARMY. Ci dzielni i niestrudzeni propagatorzy tradycji post-industrialnej wykuwają dla Was 8 wielce zgrabnych i przewrotnie melodyjnych "filmowych" kawałków, które zdają się tworzyć idealną ścieżkę dźwiękową do apokaliptycznego tasiemca który po trochu dziamoli nas wszystkich. Ucieczka z ..., ale dokąd? W gigantycznych bebechach mechanicznego Lewiatana wszędzie jest tak samo. Kosmos serwuje coraz więcej mrocznych skwarków z przerażająco odległych, galaktycznych weków, powiększa się czarna dziura. Ale nie załamujmy się. Krztusząc się i plwając własnym ogromem, Machina do Mielenia i Niewolenia Umysłów (straszliwe MMNU) zacina się i psuje coraz częściej. Gdzieś w trzewiach Systemu rodzi się nowy Snake Plissken. Walka trwa. Jak zawsze. A ja polecam najbardziej sensacyjny album tej wiosny. / Wojcek Czern 8.03.2010".
PROJEKT KARPATY MAGICZNE "Acousmatic psychogeography"
CD '2010 [WFR 028]
"Pierwsza regularna płyta CD wydana w serii World Flag Records i 12-sta regularna płyta Karpat Magicznych - Annny Nacher i Marka Styczyńskiego. Płyta została nagrana podczas specjalnej sesji przygotowanej z okazji 10-lecia projektu Karpaty Magiczne w zaimprowizowanym studiu nagrań, w niezależnym górskim ośrodku Sopatowiec. Do nagrań wykorzystano modyfikowane brzmienie gitar (smyczki, e-bow, slide, obiekty, radio), świetlny generator fal sinusoidalnych, zmodyfikowane elektronicznie cymbały santoor, archaiczny klarnet karpacki – gajdica, głos (techniki: karpacki nytu, skandynawsi kulning i joik, melorecytacje, lamentacje), sampler i KaosPad, próbki nagrań terenowych oraz buddyjski bęben rytualny i inne instrumenty perkusyjne".
"The collaborative album "SLOPE/THE EXPERIENCE OF LOSING CONTROL", by }e{nigmaplasme (Jeff Gburek) & X-naVI:et (Rafał Iwański), is the culmination of several months of live improvised experimentation and discussion. Concerts took place variously over 2009 and in the few days remaining of that year, the artists shacked up in ....Poznan.... and recorded over four days, live and direct, all the materials mixed in the next months by Jeff Gburek, resulting in the album you should be listening to by now. The album is without doubt experimental and, we feel, raw, in the best sense of the term, pushing the digital edge. Structures are evident but fluid. Gburek's guitar-work, disarmingly stripped down to the strings, fingers and ebow, here is a strong voice, woven sinuosly throughout Iwański's analog processor and processed acoustic sounds. At no point do we feel the remoteness of disengaged one-off improv but rather a great synthesis of sounds more characteristic of composition or the mature improvisational collectives. The emotive core of the music appears to be simultaneously electro-acoustic, industrial and psychedelic, reflecting the divergent experiences of both players. Rafał Iwański is the founder of Torun-based trance-gong ensemble HATI, now almost legendary in ....Poland.... and which has performed and recorded with Z'EV and most recently played with John Zorn. Gburek's roots are in electro-acoustic music, years in the ....Berlin.... scene, receiving praise for solo releases such as Red Rose for the Sinking Ship (Triple Bath), Virtuous Circles (Absurd) and Remote Provinces (Aural Terrains). "SLOPE/THE EXPERIENCE OF LOSING CONTROL" comes in waves of driving rythyms, skull-penetrating wah-guitar, volcanic eruptions of drone-clouds and a spectral tonality appearing in a textured sound-canvass often boldly slashed through in the manner of Fontana and it represents perhaps the year's end and decade's end, the peak moment in which it was recorded. One track of quieter departure and revelation consists of Iwański's lively processed zanza coupled with Gburek's guitar voicing in chorus with shades of Hendrix, Pharaoah Sanders and Sonny Sharock straddling the fence between lyricism and throaty noise without losing balance. Each track on the album is a first take improvisation with the exception of a take two, "Overdrive the Moon," arguably the album's centerpiece, a tour de force that bends all the rules of genre, a new vehicle for the mental transport. The album is published by Rafal Iwański’s label Eter".
"Idąc w ślady znakomitego debiutu “Reflejos del Sol” (Divine Comedy Records, 2004), Der Arbeiter powraca ze swoją drugą płytą. “Holzwege” to dziesięć utworów zainspirowanych dziełem Chilijskiego pisarza Miguela Serrano i jego koncepcją Minne – miłości jednocześnie uwznioślającej i potępianej, pełnej pasji i samodyscypliny, budzącej pokorę ale i wywyższającej, ludzkiej i wykraczającej „poza”. Muzyka zawarta na „Holzwege” to alchemiczna mikstura elektro i folku o wyraźnie śródziemnomorskim zapachu, unikatowa strawa dla fanów Allerseelen ale też O Paradis, która wykracza daleko poza utarte (leśne?) ścieżki sceny neofolk-martial. Tę oryginalną i inspirującą muzykę nagrano w Chile, pośród ruin... Edycja 500 płyt w digipacku".
"Duet Lark Blames został założony w 2005 roku przez Lloyda Jamesa (Naevus, Retarder) i Marca Blackie’go (Sleeping Pictures, These Papercuts). Choć ich wczesne nagrania, zebrane na bardzo dobrze przyjętym debiucie „Chimney” (Old Europa Cafe, 2006), zdradzały fascynację eksperymentem i improwizacją, „The Reins of Life” stanowi dzieło dokładnie przemyślane i starannie wykonane. Nowa płyta to dla zespołu również duży krok do przodu w kwestii przystępności materiału, który z drugiej strony wciąż trudno zaszufladkować i sensownie opisać. Amalgamat żywej perkusji, basu, retro syntezatorów i muzyki konkretnej – notka ta stanowi tylko kolejną uczciwą, lecz z natury rzeczy chybioną, próbę opisania wyjątkowej twórczości Lark Blames. Płyta wydana w nakładzie 500 sztuk w 6 panelowym digipacku".
"Impulsem do stworzenia albumu była idea homunculusa i pytania z nią związane, które mnie nurtowały. Jak taka istota postrzegałaby świat? Z czym utożsamiałaby bezpieczeńswo? Jak często w przypadku moich nagrań duże znaczenie miał stan zawieszenia, pasywności. "Handmade Man", mimo iż nagrany jako koncept album, pozbawiony jest dosłowności i daje się interpretować na różne sposoby. Może więc być o szukaniu schronienia wśród lasów lub o ludzkiej głupocie i fanatyzmie. Limitowana edycja 250 sztuk, w tym edycja specjalna 50 sztuk zawierająca dodatkowo dwie przypinki i zamknięta w drewnianej szkatułce, którą można podłączyć do wzmacniacza i traktować jako instrument".
MIRT "Most"
LP '2009 [cat1 / n017]
"Winylowa wersja albumu pierwotnie wydanego jako 3"CDR nakładem wytwórni Malachit. Concept album oparty w większości na preparowanych nagraniach dokonanych na tytułowym, nieczynnym moście kolejowym na Odrze i w jego okolicach. W kilku tylko miejscach uzupełnionych dźwiękami preparowanego akordeonu i klarnetu. Nowa, finalna edycja doskonale przyjętego albumu. Płyta wydana w nowej, kolorowej okładce i zaopatrzona w czarno-białą, wewnętrzną kopertę. Edycja 25 egzemplarzy jest dodatkowo opakowana w ręcznie malowaną, twardą oprawę i uzupełniona o 3" CDR-a z dodatkowymi dwoma nagraniami pochodzącymi z tej samej sesji. Wspólne wydawnictwo cat|sun i Nefryt. Limit 250 sztuk, w tym edycja specjalna 25 sztuk".
BISCLAVERET "Ephemeros [ante'Te Deum']"
CD '2010 [ZOHAR 011-2]
"Najnowsze wydawnictwo Bisclaveret to album koncepcyjny, poruszający tematykę ludzkiej egzystencji ukrytej w symbolice siedmiu imion anielskich. Na album składa się 7 utworów – miniatur przedstawiających różne aspekty natury człowieka, jego kosmicznego wymiaru w świecie. To wędrówka w głąb ludzkiej psychiki za pośrednictwem dźwięku i słowa. "Ephermeros [ante ‘Te Deum’]" odsłania nieco inne oblicze Bisclaveret za sprawą nowych środków wyrazu, którymi muzycy posłużyli się w alchemicznym rytuale tworzenia. Album wydany w ekskluzywnym 3-panelowym digipacku. Autorem wszystkich grafik wykorzystanych na albumie jest Praetorian".
TROUM "Autopoisies/Nahtscato"
CD '2010 [ZOHAR 012-2]
"Niniejsza płyta to pierwsza publikacja na CD dwóch wydawnictw vinylowych Troum, które dzisiaj są już praktycznie niedostępne. "Autopoisies" – po raz pierwszwy opublikował włoski label Small Voices na vinylowym picture disc w limitowanym nakładzie 585 szt. Natomiast "Nahtscato" – 12” czerwony winyl ukazał się po raz pierwszy w 2005 nakładem Paranoise Records. Na wydawnictwie Zoharum znajdują się oba te materiały w zremasterowanych wersjach. Całość wydana w ekskluzywnym 3-panelowym digipacku w nowej szacie graficznej. Autorem projektu graficznego jest Radosław Kamiński (znany, na co dzień z projektu muzycznego Ab Intra)".
HOROLOGIUM "A Handful of Dust and Ashes"
CD '2010 [ZOHAR 013-2]
"A Handful of Dust and Ashes" to kolekcja utworów nagranych przy różnych okazjach, jednak scalonych osobliwym nalotem kurzu i patyny; to podróż w przeszłość do wydanego przez Cynfeirdd materiału „A Handful of Dust” oraz do unikatowego mini „Opium”, których niewielkie nakłady dawno już trafiły do skarbnic poszukiwaczy straconego czasu. Zbiór z 2005 roku wieńczą trzy utwory z koncertów w Barcelonie i Bolonii – znów wspomnienia... Płyta została oprawiona w przepiękne zdjęcia autorstwa Faba i Sophie – fin de siecle nigdy jeszcze nie był tak namacalny. Całość wydana w ekskluzywnym 3-panelowym digipacku w nowej szacie graficznej".
"Druga cześć serii. Tym razem przedstawiamy wam projekt, który powstał w 2009 roku z inicjatywy Dawida Chrapli znanego z projektu Nojsens i Andrzeja Turziaka tworzącego projekty Multipoint Injector, Wulgata i Penemue. Z połączenia tych dwóch muzycznych "profili" powstała grupa osadzona mocno w stylistyce industrialnej z domieszką akcentów dark ambient i noise. Wydanie limitowane do 444 sztuk".
Scontrum act IX - Eldar / LIYR / Der Arbeiter
CDr '2010 [War Office Propaganda]
"Ten moment musiał kiedyś nadejść. Ostatni raz pod szyldem War Office Propaganda ukazuje się ostatnia część unikatowej serii Scontrum - act IX. Zawiera ona muzyczne prace dobrze już znanych projektów - Eldar, Liyr oraz Der Arbeiter. Jak zawsze 9 utworów, około 38 minut muzyki. Jak zawsze w drewnianych okładkach, jak zawsze limitowana do 369 ręcznie numerowanych kopii".
STEREOCAINE "We Are The Clay"
CDr '2010 [STP-002]
(limit do 100 kopii)
"We Are The Clay" – drugi album podlaskiego projektu Stereocaine to ponad 45 minutowa muzyczna opowieść. Opowieść, w której z jednej strony wyraźnie można wyczuć nawiązania do klasyków gatunku, z drugiej zaś ma ona swój własny specyficzny styl, który czyni ją wyjątkową. Zimne i niepokojące dźwiękowe pejzaże typowe dla stylistyki dark ambientowej przeplatają się tutaj z elementami muzyki neoklasycznej. Uzyskana w ten sposób mieszanka porywa słuchacza nie pozwalając mu się nudzić aż do samego końca podróży po wykreowanym przez Stereocaine świecie. Wspaniałe neoklasyczne opus zostało ukończone. Prawdziwa symfonia barw i pętli idealnie wpasowana w elektroniczną awangardę tworzy dzieło oryginalne i nie do podrobienia. Jest faktem, że muzyka ta jest nie dla każdego słuchacza, tylko ludzie lubiący poszukiwać delikatnych mroków ukrytych pomiędzy „żywymi” instrumentami jak np. instrumenty smyczkowe, odnajdą się w tym i odkryją siebie na nowo. Płyta jest stonowana, nie radykalna, co znacząco wpływa na przyjemność słuchania. Album jest wydany w nietypowym pudełku: „plastdipack” z panoramiczną okładką drukowaną zgodnie ze standardami Snowy Tension Pole, płyta procdr z wysokim połyskiem w pełnych barwach i odcieniach jakość foto, doskonale uzupełnia muzykę".
"The Austrian group Allerseelen is, two years after their successful cd release Hallstatt, back with a brand-new album that fascinates musically as well as optically: Rauhe Schale (Rough Shell) is the title of the opus that was released some days ago. Already the first sight into the beautiful booklete of the digipack production on Ahnstern shows that this cd differs in various parts from its precursors: Allerseelen, live having been for a long time with various members performing in many cities in North America, Europe and Russia, has been nevertheless in the studio almost a solo-project by its founder Gerhard Hallstatt, assisted from time to time by various guest musicians. This has changed now, now Allerseelen is also in the studio a real group with electronics, bass, electric guitar and drums. On several pieces there are also contributions by two well-known violinists from the world of neo-folk and folk metal. Apart from Dimo Dimov who not only drums but also plays electric guitar on some songs and the bassist Marcel P., Allerseelen this time also features the two violinists Meri Tadic - from the Swiss folk metal band Eluveitie - and Annabel Lee, the violinist of the American formation Blood Axis who also released some weeks ago a new CD. Still it is not easy to describe the style of Allerseelen - everything moves and flows in a field of force between industrial, metal, folklore and pop. Lovers of bands like Nine Inch Nails, Einstürzende Neubauten, Laibach or Underworld could also fall in love with Allerseelen. On Rauhe Schale there are various songs with a powerful metal atmosphere with electronic, industrial recordings - some minutes later one may discover again a song that sounds more like dark pop. Gerhard Hallstatt sometimes describes his music as Electronic Folklore or Apocalyptic Rock. But basically there is no real description for Allerseelen - all attempts to find an expression for their music may be valid for some time, yet lose their meaning after a couple of months or years. The CD "Rauhe Schale" sounds like its title - the music is rough, tough, hard like already the last album Hallstatt that received enthusiastic feedback due to its fascinating combination of electronic beats and strings and some compositions reminding in some way of Black Metal. The songs were inspired by various magical mystery tours in Austria, Bulgaria, Croatia, Greece, Italy and Slovenia".
"Since the release of their now-classic Russian neofolk album "BELOVODIE" five years ago, MOON FAR AWAY has proved its status of the "band of influence" in the current Russian scene, as well as the title of one of the most respected Russian groups abroad. The band’s cult following includes both dark folk, neofolk and folk metal fans and the gothic and neoclassic audience. It is because of this wide audience that MFA’s new album, which has long been promoted by independent media, will undoubtedly become one of 2010 most anticipated releases. "MINNESANG" is an album of 21st century ritual music encased in a unique fusion of the most diverse and zeitgeist-capturing musical styles, from neofolk and post punk to practically future pop. All these facets of contemporary music blend seamlessly in the unparalleled sound of MOON FAR AWAY’s probably most polystylistic, yet internally deeply conceptual and person-centered album of the group. The theme of the album, the deep-rooted feminine archetypes in contemporary art, is embodied in the title, which identifies a genre of medieval knight lyrics. At the same time, most of the original Russian-language lyrics on the album are drenched with the trademark Pomor flavors, emphasizing the pride that the band’s has always taken in its cultural roots that extend deep into the epic traditions of the Russian North. All of this makes the term "pop album" that the band itself uses in reference to "MINNESANG" a pure art-provocation. MFA’s new album consists of 12 tracks, all of which may well become (and some of which have already become, thanks to the band’s concert performances and pieces recorded on international collection CDs) hits and anthems. "MINNESANG" is a puzzle, a rebus that took years to create and will take much more than a cursory listen to solve. It is a new milestone achieved by a cult group who already gave contemporary art scene a number of discoveries and revelations. "Minnesang" was also released in Russia at the same time by SHADOWPLAY".
"Immortel", Derniere Volonte`s 5th studio album took 4 years in making and marks their 15th anniversary! It is a huge development from the former style which redefined the therm "military pop" to a more homoguene, less neoclassic but much more modern in sounds, more electronic but organic at the same time - and reinvents a style Geoffroy D has been influenced since his early days. The themes on "Immortel" are effected by books, movies or personal experiences of Geoffroy but reflects in general his personal feelings about beloved people and their spirit which is and always will be present in our souls and memories. "Immortel" is another milestone in the oevre of one of France`s most interresting band from the underground scene and will for sure attract fans from the early days but a lot of new fans from other musical scenes".
"IN MEDITARIVM to ukraiński projekt zgłębiający klimaty apokaliptyczno-rytualne i dark ambient, założony w 2000 roku przez Olegha Kolyadę, znanego także z projektów First Human Ferro, Ostarbeiter i Oda Relicta. Wcześniejsze albumy „Les Fleur de Mal” i „Uterus” nawiązują do oldskulowych brzmień Morthound, Ildfrost, ConSono czy Archon Satani. "The Great Limbo" bazuje na przearanżowanych utworach wybranych z tych wydawnictw i nagranych na nowo w 2009 roku w studio Oda Relicta. Nieuchwytna historia projektu znajduje swoją kontynuację w wyjątkowym wydawnictwie Wrotycz Records. Album, opatrzony pracami utalentowanej artystki Kati Astraeir, wydany został w postaci digipacku z plakatem w limitowanej ilości 500 kopii".
"Coming in a super deluxe & stunning foilblocked 3panel ecopak with 24 page booklet. There will be at least one resurrection on Easter Sunday, 2010, when Blood Axis unveils its latest work, "Born Again". The second full-length studio album in the group's twenty-year history, "Born Again" signals startling developments and a radical maturation. Old vines have been cut back and carefully tended in order to bear strange new fruit. Over the course of the twelve tracks that comprise "Born Again", Blood Axis explores an epic yet human universe in which gods are summoned, kingdoms rise, riddles are unlocked, love is lost, and worlds crumble. This is psychedelia in the literal sense: a "mind-manifesting" journey through the collective psyche of its creators. "Born Again" weaves a web of potent pleasures. Whereas the earliest Blood Axis music was marked by keyboards and samples, Blood Axis in 2010 is stripped down to an essential core of natural instrumentation, but with force and bombast fully intact. The sonic ingredients on "Born Again" include electric and acoustic strings (guitar, violin, bass, bouzouki, banjo), melodeon, piano, highland bagpipes and Galician gaita, marching percussion, the mysterious Annabel-a-tron, and Bobby BeauSoleil's growling, prison-vintage guitar eruptions circa 1976. Underpinning the album and propelling much of the music is the traditional Irish drum the bodhr? recorded here with unprecedented power. Moynihan's ominous voice is well matched by Annabel Lee's elfin intonations, just as her violin finds a perfect counterpoint in Robert Ferbrache's protean guitar parts. A selective cabal of guest musicians from Europe and the USA add tasteful embellishments to these deceptively simple arrangements. Shot through by myth and romance, the expressive lyrics on Born Again have their roots in ancient and modern poetry, archaic invocations, and tragic laments. Alongside modern English and German, songs are sung in medieval 10th-century Old English and 13th-century Middle High German. The end result is both unclassifiable and unforgettable: neither folk nor rock, traditional nor avant-garde, modern nor archaic. It is simply Blood Axis. Born Again was recorded over a span of many years in remote locations ranging from rural Vermont to the catacombs of Absinthe Studios in Denver, Colorado. Engineered and produced by founding Blood Axis member Ferbrache, the dense sonic tapestry of "Born Again" is simultaneously raw and refined, synergistically more than the sum of its primal parts. Packaged in a beautiful gatefold cover, "Born Again" includes a 24-page booklet with complete lyrics and translations, striking portraits of the band members, and solemn photographic images from France, Germany, Austria, Portugal, and the USA. To everything there is season. For those who are cursed, a time to die and to be forgotten. And for the blessed, a time to be born again: to live on, beyond death, in the minds of men. Now is the time for Blood Axis to be Born Again".
BLOOD AXIS/ANDREW KING "The Dream/Fröleichen so well wir"
7" 2010 (Storm/Tesco)
"The first new track by Blood Axis after many years, here sharing a 7" with the English ballad singer and radical traditionalist Andrew King. The unifying theme of this release is the poetry of the German Middle Ages. Blood Axis interprets a startlingly modern existential lament by the Minnesinger Walther von der Vogelweide (12th-13th century), who is considered to be the most important German-speaking poet of the period. Andrew King interprets a tortured love song by the Austrian figure Oswald von Wolkenstein (14th-15th century). Both lyricists can be seen as examples of a distinctive and long-enduring southern Germanic courtly poetic tradition. Unique to each track is the fact that the modern artists are presenting songs in the original "Mittelhochdeutsch," or Middle High German, the language spoken during the time of the Hohenstaufen emperors and an ancestor of modern German. It is fascinating to hear how well both interpreters are able to pronounce this difficult old language, and how closely their own music suits these painfully romantic lyrics from other times and places. An outstanding release that shows how it is possible to work with tradition in a way that is both illuminating and entertaining. The cover features the famous medieval portraits of the poets Walther and Oswald, and a detailed insert sheet provides the original lyrics along with faithful translations into modern English by Michael Moynihan".
Zapraszamy do przeczytania wywiadu z polskim projektem Hoarfrost: -> tutaj <-
GROBBING THRISTLE to projekt z Poznania. Ich debiut "Hidden Strategies" wydany przez Beast Of Prey to jedna z ciekawszych i oryginalniejszych polskich płyt 2009 roku. Nawiązując do różnych estetyk zespół tworzy bardzo eklektyczne i tajemnicze zarazem dźwięki. Zapraszamy do wywiadu przeprowadzonego z Radkiem Dziubkiem. -> tutaj <-
Zapraszamy do lektury tekstów ROMA AMOR z płyty "Femmina": -> tutaj <-