
Usiedli Redaktorzy Szanowni, przekopując dziesiątki płyt i zeszłorocznych wspomnień ułożyli własne podsumowania 2008 roku. O tym, jak bardzo ten rok był obfity w różnorodną muzykę świadczą nasze odmienne gusta i poniższe listy. Nadal będziemy starać się dla waszej i oczywiście naszej przyjemności informować o wszystkim, co najciekawsze w muzyce nie tylko industrialnej :)
(Tomasz Reichelt)
Wydane w 2008:
1. THE GREAT PARK "The Great Park" [Woodland]
2. T.GADOMSKI & T.MIRT "Si si” [Monotype]
3. VILKDUJA "Vakar Duona" [Dangus]
4. ANDERS ILAR "Sworn" [Level]
5. JACASZEK "Treny" [Gusstaff/Miasmah]
6. BOHREN & DER CLUB OF GORE "Dolores" [PIAS]
7. KRĘPULEC "Martial Industrial Power with Parabellum in the hand" [Twilight]
8. HATI "Die Mechanik, Die!" [Beast Of Prey]
9. BAIN WOLFKIND "The Swamp Angel" [Hau Ruck!]
10. STEVEN VON TILL "A Grave is a Grim Horse" [Neurot]
Na wzmiankę zasługują:
1. DOWN IN JUNE "Covers... Death In June" [NERUS/Soleilmoon]
2. NORDVARGR “Interstellar” [Beast Of Prey]
3. NOVY SVET "Todas Las Últimas Cosas" [Treue Um Treue]
4. ZA SIÓDMĄ GÓRĄ "Rogalów - Piosenki ku pokrzepieniu serc" [Obuh]
5. GAISER "Blank Fade" [M_nus]
6. THOMAS NOLA ET SON ORCHESTRE "The Rose-Tinted Monocle" [Eskimo/Lapin]
7. Ô PARADIS "Pequenas Canciones De Amor" [Tourette]
8. COPH NIA "Qliphothic Phantasmagoria" [Wrotycz]
9. NAEVUS "Relatively Close to the Sea" [Hau Ruck!]
10. ROMA AMOR "s/t" [Old Europa Cafe]
11. PERISKOP "Periscopes" [Beast Of Prey]
12. WERKRAUM "Early Love Music" [Ahnstern/Steinklang]
Reedycje:
1. ALLERSEELEN "Neuschwabenland" [Ahnstern/Steinklang]
2. DEATH IN JUNE "All Pigs Must Die" [NER/Soleilmoon]
3. SOL INVICTUS "Lex Talionis" [Infinite Fog Productions]
4. COIL "The New Backwards" [Threshold House]
5. XX COMMITTEE "Network" [Impulsy Stetoskopu]
6. S.P.K. "Despair Digitally Extracted" DVD [Twin Vision]
7. DIFFERENT STATE "Knar” [Zoharum]
8. CURRENT 93 "Dogs Blood Rising" [Durtro/Jnana]
9. COLD FUSION/RUKKANOR "Wunderwaffe" [WOP/Rage in Eden]
10. BRIGHTER DEATH NOW "Necrose Evangelicum" [Cold Meat Industry]
Wydarzenia:
1. Noise Devastation
2. Bez Kontroli
3. CoCArt Music Festival
-----------------------------------------------------------
(Stark)
Oto moja dziesiątka, z tym że z góry zaznaczam - są to tylko wydawnictwa, którymi Apostazja "z urzędu" się zajmuje. Ciekawe pozycje z innych gatunków również się pojawiły w 2008 roku, ale w tym zestawieniu je pomijam.
1. NADJA / NETHERWORLD "Magma to Ice" [Fario]
Podróż z czubka góry lodowej do wnętrza wulkanu. Fantastyczne, monumentalne wydawnictwo.
2. IREZUMI "Endurance" [Snowblood]
Debiut roku i jednocześnie najbardziej ilustracyjna, "filmowa" pozycja. A przy tym pełna emocji i uczuć.
3. CYCLOTIMIA "Deja Vu" [Shadowplay]
Ten rosyjski projekt to dla mnie odkrycie roku. Wcześniej kojarzyłem tylko nazwę. Muzyka naszych czasów, raz bezduszna jak indeksy giełdowe, innym razem krzycząca o zachowanie człowieczeństwa w szalonej epoce. Świetna rzecz.
4. ALBIREON "I Passi di Liu" [Palace Of Worms]
Być może najbardziej emocjonalne wydawnictwo roku. Bardzo szczera, smutna płyta. Jak nigdzie czuć tu, że podstawą jej powstania jest prawdziwa ludzka tragedia.
5. THE HUMAN VOICE "Exit Lines" [Eibon]
Haerleif z Northaunt przenosi słuchacza z zaśnieżonych fiordów, do ciemnego, pustego apartamentu na ostatnim piętrze wysokiego wieżowca. Minimalistyczna, introspektywna muzyka o samotności w metropolii.
6. HERBST9 "The Gods are Small Birds, but I am the Falcon" [Loki Foundation]
Nie tak dobry jak na poprzedniej płycie, ale wciąż rasowy, monumentalny rytualny dark ambient.
7. ROBERT RICH / FARYUS "Zerkalo" [Faria]
Nie podobała mi się ta płyta za pierwszym przesłuchaniem. Za drugim i piątym też. Ale potem jakoś zaskoczyło. I choć wciąż uważam, że daleko tu do najlepszych wydawnictw Roberta, ma coś to "Zwierciadło" w sobie.
8. CAUL / KIRCHENKAMPF "Sleep-Night-Death" [Malignant]
Kawał masywnego dark ambientu na najwyższym poziomie. Czegóż chcieć więcej?
9. TERRA SANCTA "Disintegration" [Malignant]
Jak wyżej. Klasowy powrót po latach.
10. VESTIGIAL "Translucent Communion" [Cold Meat Industry]
Nie doczekałem się nowego albumu Inade w tym roku, ale Vestigial z nawiązką mi to wynagrodził.
Poza tym na wzmiankę zasługują (kolejność przypadkowa):
1. HATI "Die Mechanik, Die!" [Beast Of Prey]
2. GREY FORCE WAKEFORD "Marble Heart" [Athanor]
3. LULL "Like a Slow River" [Glacial Movements]
4. PROCER VENEFICUS "Saltwater and Glassmoon" [Stellar Auditorium]
5. ROME "Masse Mensch Material" [Cold Meat Industry]
6. :GOLGATHA:/DAWN & DUSK ENTWINED "Sang Graal" [Cold Meat Industry]
7. SHRINE/LINGUA FUNGI "Strange Growths/Wander" [Corvus]
8. WOLFSKIN "O Ajuntar Das Sombras" [Malignant]
Kino:
Dobry początek roku, potem coraz gorzej niestety - ograniczam się tu tylko do filmów, które widziałem w kinie:
1. "No Country for Old Men" - prawdziwie nihilistyczna wizja świata - Peckinpah byłby dumny. Znakomite, choć wcale nie nastrajające optymistycznie kino.
2. "There Will Be Blood" - przede wszystkim wybitna rola Daniela Day-Lewisa, ale nie tylko. Film o postaci odrażającej, a jednocześnie fascynującej.
3. "Atonement" - mam słabość do epickich, tragicznych melodramatów i już nic na to nie poradzę. Ten był skrojony idealnie.
4. "[REC]" - Hiszpanie atakują - jeśli chodzi o kino grozy, ten film jest tego najdobitniejszym przykładem. Twórcze wykorzystanie "blairwitchowskiej" stylistyki. To co, że mało oryginalne skoro straszy jak należy?
5. "El Orfanato" - jak wyżej, choć "Sierociniec" bardziej stawia na nastrój niż walenie między oczy.
6. "Control" - film godzien postaci o której opowiada. I tyle.
7. "In Bruges" - żadna tam komedia jak niektórzy by chcieli. To w gruncie rzeczy dość przygnębiający film, tyle że z wieloma zabawnymi dialogami czy sytuacjami. Gleeson i Fiennes rządzą jak zwykle, ale i Farrell pokazuje, że wbrew pozorom potrafi nieźle zagrać.
8. "In the Valley of Elah" - kolejne przygnębiające dzieło w zestawieniu. Nie trzeba batalistycznych scen, strzelanin, krwi i ognia aby w sugestywny sposób opowiedzieć o piekle wojny.
9. "The Mist" - nierówny film, czasem całkiem klimatyczny, czasem irytujący... Ale za miażdżące ostatnie 20 minut zasłużył na miejsce w zestawieniu.
10. "Taken" - i trochę bezpretensjonalnej rozrywki na koniec. Liam Neeson napier***a złych chłopców, którzy porwali mu córkę. Kino prostsze niż budowa cepa, ale... się ogląda!
Książki:
1. Dan Simmons - "Terror", wciągająca, przerażająca, poruszająca... i świetnie uzupełniająca się z "Endurance" Irezumi.
2. China Mieville - "Dworzec Perdido", rzadko mogę o czymś powiedzieć, że faktycznie jest "oryginalne" bądź "nowatorskie". Powieść Mieville'a bez dwóch zdań taka jest. Nigdy wcześniej nie miałem do czynienia z tak przedstawionym światem. Chwilami jest tak sugestywnie, ze niemal fizycznie czuję smród kanałów Nowego Crobuzon.
3. George R. R. Martin - "Pieśń Lodu i Ognia", nie jestem jakimś wielkim miłośnikiem fantasy, ale cykl Martina daje radę. Przede wszystkim przez pełnokrwiste, doskonale przedstawione postacie, wciągające intrygi, seks, przemoc i totalną nieprzewidywalność.
-----------------------------------------------------------
(Tomasz Borowski)
Wydane w 2008:
1. GROUPER "Dragging a Dead Deer up a Hill" [Type]
2. BOHREN & DER CLUB OF GORE "Dolores" [PIAS]
3. CAINA "Temporary Antennae" [Profound Lore]
4. THIS WILL DESTROY YOU / LYMBYC SYSTEM "Field Studies - Split" [Magic Bullet]
5. WERMUT "Together/Away" [Enfant Terrible]
6. ZA SIÓDMĄ GÓRĄ "Rogalów - Piosenki ku pokrzepieniu serc" [Obuh]
7. ROMA AMOR "s/t" [Old Europa Cafe]
8. 52 DĘBIEC "52 Deep Hans"
9. NOVY SVET - wszystkie pierwsze i ostatnie martwe sprawy
Kolejność nie ma znaczenia. Raz jedna płyta była wyżej, raz druga. Jest tylko 9 bo 9 mi się naprawdę podobało, a dwie płyty NOVEGO SVETU traktuję jako jedną pozycję. Z resztą NOVY SVET zawsze będzie rządził i będzie najlepszy, choć nic nie wyda. Juergen ponoć powiedział, że teraz już jest na amen finito, ale jakoś mu nie wierzę. 52 DĘBIEC kompletnie mnie zniszczyło. Nigdy nie przypuszczałem, że płyta hip-hopowa ma w sobie tyle uczuć, emocji i energii. Zaskoczenie roku! Szwaby z BOHREN trzymają poziom i mimo, że grają praktycznie to samo, to zarazem jest to coś innego. Mały winylek WERMUT to esencja esencji i w ogóle miód nad miody. Że też ludziska takie pomysły mają. CAINA I GROUPER to moje małe/duże odkrycia. Pierwszy, młody kolo z UK, ze 20 lat na karku, a wymiata taki koktajl black metalu/post rocka/cold wave, że szok. W pewnych momentach czułem się jak dzieciok jakiś, takiego powera muzyka mi dawała. GROUPER to młoda dziewczyna z USA, grająca nawiedzone piosenki psycho folkowe w mega złej, lo-fi jakości, z totalnym urokiem. THIS WILL DESTROY YOU i LYMBYC SYSTEM to dwa zespoły z nurtu tak popularnego ostatnio, instrumentalnego post-rocka. Świetne. ROMA AMOR, huh, już koledzy z Apo pewnie hymny swe pochwalne wygłosili, ale dołączę się jeszcze. Bravissimo. A ZA SIÓDMĄ GÓRĄ to kult i basta.
Słuchane najczęściej w 2008:
- BRASIL AND THE GALLOWBROTHERS BAND "Hi Brasil is where we are" [Monotype]
- IMMANU EL "They'll Come, They Come" [Thomason Sounds]
- Stare i zapomniane nieco projekty z Cat Sun, Jewelled Antler Collective
BRASIL to zjawisko i styl życia, a nie tylko zespół muzyczny. Więc co tu mam dodawać. IMMANU EL to debiut ze Szwecji. Rzewny pop/post rock/alternative. Może i tani nieco, ale chwyta za serce konkretnie. Słuchałem kilka miesięcy prawie codziennie. Dawno mi się to nie zdarzyło, jeśli chodzi o płytę nowego zespołu. No i nagrania z nieistniejących już CDR-owych wytwórni, rodzimej Cat Sun i amerykańskiej Jewelled Antler. Jeśli jakieś dźwięki można nazwać magicznymi, to właśnie te. Słuchałem każdego miesiąca i prawie każdego tygodnia z dużą regularnością.
----------------------------------------------------------
(Michał Majcher)
1. ROMA AMOR "s/t" [Old Europa Cafe]
2. VILKDUJA "Vakar Duona" [Dangus]
3. ZA SIÓDMĄ GÓRĄ "Rogalów - Piosenki ku pokrzepieniu serc" [Obuh]
4. NOVY SVET "Todas Las Últimas Cosas" [Treue Um Treue]
5. UFOMAMMUT "Idolum" [Supernatural Cat]
6. SUNN O))) "Domkirke" [Southern Lord]
7. MT.SIMS "Happily Ever After" [Hungry Eye]
8. NURSE WITH WOUND "Huffin' Rag Blues" [Durtro/Jnana]
9. NIEDOWIERZANIE "s/t" [Reue Um Reue]
10. MASS KOTKI "Miau Miau Miau" [Pasażer]
Najlepsze koncerty:
Current 93 we Wrocławiu, Primal Scream w Łodzi, Nurse With Wound na Wrocław Industrial Festival, Siouxsie w Turynie oraz Jessie Evans na Old Skullu.
Rok 2008 obfitował w bardzo wiele ciekawych wydarzeń. Jedno z ważniejszych to powrót Za Siódmą Górą. Swoją nową płytą udowodnili, że ich harmonijne dźwięki nadal czarują magią, a prostota czasami jest tysiąc razy lepsza niż przekombinowane brzmienia. Kolejnym wydarzeniem była reedycja płyty "Network" grupy XX Committe. przez polską wytwórnię Impulsy Stetoskopu. Dla mnie album ten to kwintesencja tego co działo się na początku lat osiemdziesiątych w kręgach "industrial". Piękna fabryczna płyta. Jeżeli chodzi o debiutantów to dla mnie najlepsze albumy tego roku wyszły właśnie spod ich ręki. Chodzi tutaj o włoski Roma Amor oraz litewski Vilkduja.
Wspominając ubiegłoroczne koncerty od razu nasuwają mi się magiczne chwile z wrocławskiego występu Current 93. Myśląc, że jadę na akustyczny set dostałem zmiarzdżony ich monumentalnymi i psychodelicznymi songami. Nie mogę pominąć również corocznej już edycji Wroclaw Industrial Festival. Co tu mówić - skład zabijał. Tak trzymać! Rewelacyjne również były kolejne edycje imprezy Old Skull w Warszawie. Maniak jak zawsze zaprosił świetne zespoły min.: energetyczne Joy Disaster oraz Varsovie, ekstatyczną Jessie Evans, Mt.Sims czy Deadchovsky.
Wytwórnią, która w roku 2008 wydała masę ciekawych albumów dla mnie była Treume Um Treume/Reue Um Reue. Poczynając od beatowych rzeczy A 2, przez eksperymentalne dźwięki Niedowierzanie czy posępne syntezatorowe Ad Absurdum, a skończywszy na dwóch pośmiertnych albumach Novego Svetu. Również Southern Lord zalewał nas wielkimi dźwiękami wystarczy wspomnieć Earth czy nowe projekty członków Sunn o)) (Ascend, Pentemple). Jeżeli chodzi o nasze "podwórko" to na koniec roku Beast of Prey wydał świetną płytę młodego projektu Periskop "Periscopes". Warto posłuchać tych intymnych i melancholijnych miniatur prosto z Wrocławia. Kończąc, życzę wszystkim miłych muzycznych wrażeń oraz rewelacyjnych płyt w 2009 roku!
----------------------------------------------------------
(Przemysław z Koźla)
1. ARCKANUM "Antikosmos” [Debemur Morti Productions]
Ożywczy powiew na polu mocno wyeksploatowanego gatunku jakim jest Black Metal. Duże zróżnicowanie pomysłów, wpływy industrial i noise, prostota, spójność i doskonały klimat.
2. KNURL “Hail of Blades” [Impulsy Stetoskopu]
Mój zdecydowany faworyt wśród czołówki harsh noise’owych wymiataczy. Spontan i energia, radykalne brzmienie, ładne i nietypowe wydanie. Czegóż chcieć więcej?
3. NORDVARGR “Interstellar” [Beast of Prey]
Płodny Szwed pokazuje, że nie rozpuścił swojej kreatywności w zalewie wydawnictw jakie firmuje różnymi nazwami. Pomysł może mało oryginalny, ale wykonanie na najwyższym poziomie.
4. Seria płyt HNW [Somnolent Shelter]
Nie ma sensu wyróżniać żadnej z 4-ech płyt (z 10-ciu planowanych) z serii Somnolent Shelter zadedykowanej nurtowi Harsh Noise Wall. Pozycje obowiązkowe dla fanów „ścian”.
5. THE SLEEP SESSION "Lead into Gold" i inne płyty TSS
THE SLEEP SESSION zapełniło wyraźną lukę na polskiej scenie noise, solidny harsh noise’owy wygar w technicznym stylu.
6. MGŁA "Groza” [Northern Heritage]
Esencjonalny kawał czarnej polewki do wielokrotnej degustacji. Cieszy fakt, że w zalewie wtórnego chłamu taka płyta powstaje właśnie w Polsce.
7. XX COMMITTEE "Network" [Impulsy Stetoskopu]
Dowód na to że dobrej muzyce upływ czasu nie jest w stanie zaszkodzić. Reedycja klasyka z 1983; monotonny i hipnotyczny industrialny dron - to robi wrażenie nawet po 25 latach.
8. SCORDATURA “Black Sound” [77industry.com]
Znakomite połączenie noise’owej szorstkości i rozmytych atmosferycznych smug, świetne brzmienie przywraca wiarę w możliwości komputerów w zakresie harsh nosie. Relaks, medytacja, hipnoza.
9. V/A "Ściany" [XV Parówek]
Polska odpowiedź na nurt HNW, dwie płyty zapchane po brzegi zróżnicowaną monotonnością. Miła rzecz do relaksacyjnego odsłuchu.
10. NOJSENS "Transmisja" [Beast of Prey]
Miła niespodzianka na koniec roku. Zróżnicowana płyta spójnie jednocząca różne wpływy w kawał solidnego, twórczego noise’owego grania.
----------------------------------------------------------
(Sylwia Partyka)
Rok 2008 był dla mnie intensywny przede wszystkim pod względem wydarzeń koncertowych. Nierzadko zdarza się jednego roku doświadczyć tak wiele w sferze przeżywania czegoś na żywo, doświadczania skórą, duszą, ciałem. Jeśli chodzi o odkrycia płytowe 2008 to było ich niewiele – dlatego moje top 10 składa się 5/5 koncerty/płyty.
1. Bezapelacyjnie najważniejszym wydarzeniem tego roku był koncert Current 93 w Kościele Polskokatolickim Marii Magdaleny we Wrocławiu. Nie będę się siliła na określenia typu magiczny, mistyczny... To co wydarzyło się tego wieczoru we Wrocławiu wstrząsnęło, rozdarło i powrotem poskładało mnie w całość - ale jakby już z innych, jaśniejszych elementów.
2. XV jubileuszowa edycja Castle Party to dla mnie przede wszystkim koncerty dwóch niemieckich zespołów – Deine Lakaien oraz Die Krupps. Odmiennych od siebie muzycznie jednak nie odbiegających poziomem grania. I o ile Deinie Lakaien miałam okazję już widzieć na żywo tyle, że akustycznie – więc był on tylko przypieczętowaniem mojej miłości i oddania dla urzekających dźwięków, którymi mnie po raz kolejny nakarmili, tyle występ Die Krupps mnie zaskoczył i rzucił nowe światło na ich dotychczasową twórczość. Zagrali bliżej swoich elektronicznych korzeni, serwując utwory z wczesnych płyt w jakże współczesnych aranżach. Koncert dałoby się skwitować jednym słowem ENERGIA!
3. W lutym odbył się koncert The Cure na Torwarze - gwiazdy mojej młodości nie zawiodły, łezka kręciła się W oku przy kilku hiciorach, jednak wiekowy już niemal Smith jakby nie do końca uderzał w nuty najwyższe.
4. Tegoroczny Festiwal Industrialny odwiedziłam tylko na jeden dzień by zobaczyć występ Nurse With Wound - skuszona przede wszystkim pogłoskami o rzekomym gościnnym udziale Davida Tibeta podczas koncertu. Mimo iż po wymienionym nie było nawet śladu - koncert rewelacja, zapadnie na długo w pamięć i jeśli będę jeszcze raz miała okazję zobaczyć to z wielką przyjemnością.
5. Kolejna i jednocześnie zamykająca rok 2008 pozycja, której nie mogłabym pominąć to grudniowy koncert Front 242 w Pradze. I tu ponownie powrót to starych dobrych czasów, znowu dużo energii, żywiołowości i maestrii scenicznej – Aviva panowie po pięćdziesiątce. Dodam tylko że w głównej mierze na ogólny pozytywny efekt koncertu przyczyniła się atmosfera, wysoka kultura po stronie publiczności – genialne miejsce - Bar Lucerna, w którym zaznać można było tak prostych acz przyjemnych rzeczy jak możliwość filmowania koncertu czy bycia pod sceną bez odbijania się od ochrony.
Płyty wydane w 2008:
1. BABY DEE "Safe Inside The Day" [Drag City]
2. ROME "Masse Mensch Material" [Cold Meat Industry]
3. COIL "The New Backwards" [Threshold House]
4. HALO MANASH "Am Kha Astrie" [Aural Hypnox]
5. SONNE HAGAL "Jordansfrost" [Luftschutz Entertainment]
----------------------------------------------------------
(Mark Nox)
Od początku nie zabrzmię zbyt optymistycznie ale... rok 2008 nie zaskoczył mnie niespodziankami. Mało prezentów poprzyklejało się do moich uszu, zasłuchiwałem się raczej we wcześniejszych rzeczach. Może mając wciąż w pamięci rok 2006 (po trochu też 2007) zbyt wysoko podniosłem poprzeczkę swojego zadowolenia?
1. PASSIONE NERA "Research" [Cold Meat Industry]
Baczniejszą uwagę wzbudziło we mnie PASSIONE NERA – od dłuższego czasu czekałem na jakąkolwiek publikację, mając dość przesłuchiwania utworów za pośrednictwem portali internetowych. Pojawiła się wreszcie epka, zaledwie cztery utwory aczkolwiek całkiem smakowite. Przypadną zwłaszcza do gustu fanom pewnych włoskich nihilistów...Dodam że PN również pochodzą z kraju rodziny Corleone.
2. DISCIPLINA URBANA "Non Dvcor Dvco" [Species]
Przenosząc się znacznie dalej, bo aż do odległej Brazylii, zaznaczam istnienie ciekawego projektu ukrytego pod kryptonimem DISCIPLINA URBANA; Brutalny, bezkompromisowy noise nie ginący jednak w worku setek podobnych projektów.W sam raz do zasłuchania i pobudzenia wyobraźni.
3. SILBERNACHT "Liebe und Verfall" [The Ajna Offensive]
SILBERNACHT - bo uwielbiam nieme kino. I tyle.
4. CURRENT 93 "Birth Canal Blues" [Durtro/Jnana]
Czas wspomnieć o CURRENT 93, którego najnowsze wydawnictwo umieściłem na czwartej pozycji. Swego czasu David T. zamieszczał sporo odpadków studyjnych na swoim profilu myspace. Pojawiały się tam też oczywiście solowe mixy, oraz smaczki typu remix utworu „Popcorn” Kraftwerk… „Birth Canal Blues” klaruje nam obraz tego na co szykuje nas grupa już niebawem. W tych halucynacjach coraz więcej prawdy.
5. GHOSTS OF BRESLAU "Sacred tunes" [Twilight]
GHOST OF BRESLAU - bez prywaty i „patrylokalizmu” – to naprawdę dobry album. Świadomie nie wspomniałem o najważniejszym dla mnie zespole: DEATH IN JUNE. Douglas wreszcie przerwał milczenie i chwała mu za to.Najnowszy album zespołu, wg mnie, nie podlega kryteriom oceny.
Jeśli chodzi o koncerty: Bardzo podobał mi się koncert ROME i EMPUSAE podczas DARK LIVE FEST w Pradze. Na wysokim poziomie, wraz z ogromną energią, odbyły się koncerty VILKDUJA i KULGRINDA w Zarasai, podczas MENUO JUODARAGIS. Na tym samym festiwalu wysoką klasę pokazały oczywiście SPIRITUAL FRONT oraz VON THRONSTAHL - ten pierwszy wspinający się coraz wyżej, ten drugi - od lat w czołówce. Z naszego podwórka – na pewno i przede wszystkim; CURRENT 93. Ta supernova zepchnęła inne zjawiska daleko. Resztę wydarzeń przesiedziałem w górach, więc nie oceniam;)
Dość mroźne dni rozpoczęły rok 2009. Oby mróz prędko odtajał w studiach nagraniowych.
----------------------------------------------------------
(Tomasz ”Mroczek” Pisarski)
Oto moja najlepsza dziesiątka, od razu zaznaczam że kolejność jest przypadkowa. Nie potrafię ze 100% pewnością wybrać kto najbardziej zasługuje na poszczególne miejsce. Mam wrażenie że w każdym następnym dniu wybrana kolejność wygladałaby zupełnie inaczej. Zresztą jestem zdania że muzyka to nie konkurs piękności, czy też zawody sportowe. W mojej dziesiątce wszyscy są na podium!
1. HATI "Die Mechanik, Die!" [Beast Of Prey]
2. ROMA AMOR "s/t" [Old Europa Cafe]
3. CONTEMPLATRON "Delog" [Wrotycz]
4. RAISON D'ETRE "The luminous Experience (live in enschede 2008)" [CMI]
5. PHRAGMENTS "Earth Shall Not Cover Their Blood" [Malignant]
6. LUNATIC SOUL "Lunatic Soul" [Mystic]
7. KLUAS SCHULZE feat. LISA GERRARD "Rheingold" [SPV]
8. LUX INTERNA "[A Lantern Carried In Blood And Skin]" [Projekt]
9. THE DEADFLY ENSEMBLE "A Seed Catalog for Extinct Annuals" [Trisol]
10. ROME "Masse Mensch Material" [Cold Meat Industry]
Pozycje również zasługujące na uwagę:
1. NAEVUS "Relatively Close to the Sea" [Hau Ruck!]
2. COPH NIA "Qliphothic Phantasmagoria" [Wrotycz]
3. HERBST9 "The Gods are Small Birds, but I am the Falcon" [Loki Foundation]
4. RITUAL FRONT "Strahlungen" CD [Der Angriff]
5. MT.SIMS "Happily Ever After" [Hungry Eye]
6. THE JOY OF NATURE "The Empty Circle Part I" [Ahnstern/Steinklang]
7. BAIN WOLFKIND "The Swamp Angel" [Hau Ruck!]
8. EMPUSAE "The Hatred Of Trees" [Hands Production]
9. PHELIOS "Dimension Zero" [Eternal Soul]
10. REUTOFF "Deprivatio" [Ewers Tonkunst]
----------------------------------------------------------
(Tanssimaan)
2008, era vulgaris.
Przeżyliśmy go wszyscy, czytający, piszący, pijący. Nie jestem w stu procentach pewien, czy przyniósł nam on dużo nowych, ciekawych wydawnictw muzycznych. Na pewno wydarzeniem był nowy CD DER BLUTHARSCH – zupełnie odbiegający od stylu, do jakiego Herr Albin nas przyzwyczaił. Dobra to była (jest!) płyta, jednak znacznie odbiegająca od standardów, do których rzeczony Albin nas przyzwyczaił. Co poza tym? Remix DERNIERE VOLONTÉ, nowa płyta ZA SIÓDMĄ GÓRĄ (której niżej podpisany nie miał jeszcze okazji skonsumować, ale uczyni to wkrótce) i nic mi innego do głowy nie przychodzi (z wyjątkiem BAINA WOLFKINDA; recenzja wkrótce). Powiem szczerze: W 2008 roku nie skupiałem się zbytnio na nowościach. Skupiałem się jednakowoż na starociach, które mi umknęły we wcześniejszych latach mojej mniej lub bardziej nic niewartej egzystencji.
Podsumowania wszelkiej maści skłaniają do uzewnętrznienia się. Najczęściej słuchałem KARJALAN SISSIT, SPIRITUAL FRONT, WERMUT i… GENOCIDE ORGAN. Żaden z tych zespołów nie wydał płyty w 2008, ev. (przepraszam: WERMUT wydał cudowną EPkę). To skłania do refleksji, jaką ostatnio wysnuła moja Żona: „Ta cywilizacja umiera”. Żona mówiła to w odniesieniu do filmów, ja, jako że specjalizuję się w muzyce, rzeknę na ten temat… Nie jest to wesoła refleksja. Nie są to również wesołe „wielkie rozmyślania”. Ale przecież „natura nie znosi pustki”, ergo: „ktoś musi!” Ktoś musi się poświęcić i wydać Arcydzieło. Śmieszne to strasznie, bowiem Arcydzieło tworzy się samoistnie i nawet ja wiem, co tym Arcydziełem w 2009, era vulgaris będzie. Będą to dwie płyty: „Fucking Whore Society” (cóż za trafny tytuł!?) oraz „Rotten Roma Casino” (nie byłem – nie wiem). Myślę, że wszyscy Czytelnicy wiedzą, jakich wykonawców mam na myśli.
Reasumując, powiem tak: Niżej podpisany musi się położyć. Ponieważ o 4:00 musi wstawać do pracy. Bardzo to niżej podpisanego boli, ale cóż on ma zrobić… Jego Żona z kolei nie może obejrzeć odcinka ulubionego filmu, bowiem jedni kretyni pod kierunkiem innych kretynów… to już było. Jak pisał Wieniedikt Jerofiejew: „Zastanówcie się wraz ze mną: co mam wypić?” To też było, ale spróbujcie. Jeśli to się objawi na stronach naszego ulubionego Magazynu – to super. Jeśli nie – to Wasz „handicap”. „Natychmiast wypiłem” – cytuję Jereofiejewa po raz kolejny. Nie, nie i jeszcze raz nie – w 2008, e.v. nie wyszło 10 płyt, które chciałbym posadzić w czołówce. A jeśli nawet, to ja tego nie zauważyłem. Kilkaset powodów podałem wyżej. „Jak można podać kilkaset powodów w tak krótkim czasie?” – zapytacie. A można. Wierzcie mi, że można. I nie próbujcie tego sprawdzać, bo to bardzo boli. Taaak, bardzo to mizantropiczne itp.… ale za to prawdziwe.
----------------------------------------------------------
