ARGINE "Luctamina in Rebus"
CD '2000 [53:56]
Oktagon Records, Misty Circles, Wolf Age
Argine oznacza po włosku brzeg rzeki. Gdy jest on mocny, woda spokojnie płynie ze źródła do miejsca swego przeznaczenia. Zbudowany z nietrwałego budulca zostanie podmyty i skapituluje pod naporem strumienia. Człowiek jest także swego rodzaju brzegiem pilnującym i sprawiającym, iż płynie w nim życie. Tak jak rzeka jednak, w pewnych nieoczekiwanych momentach próbuje ono wylać się z niego. Szczęśliwy zatem ten kto przetrwa wszelkie powodzie i ujarzmi je w sobie.
Po tym przydługawym, jak na recenzję wstępie, kilka słów o samej płycie. Muzyka na niej zawarta jest niezwykle ciepła i łagodna, ale i zarazem tętniąca życiem. Bogate instrumentarium wykorzystane podczas nagrania nie komplikuje jej, ale tworzy wspaniały nastrój. Płyta w całości wyśpiewana jest w ojczystym języku Leonarda da Vinci, który idealnie pasuje do muzyki. Nie wyobrażam jej już sobie śpiewanej na przykład po niemiecku. Tu po prostu słychać południowy klimat i czuć, iż wydobywane dźwięki są niezwykle szczere.
Muzycy, których część udziela się także w zespole Camerata Mediolanese stworzyli płytkę, której bardzo przyjemnie się słucha o każdej porze dnia i nocy. Jeżeli miałbym wskazać kawałek, który najbardziej przypadł mi do gustu, to z 15 kompozycji jakie znalazły się na "Luctamina in rebus" wybrałbym numer 9, a mianowicie "Immoto Nel Vento". Chyba najmroczniejszy z wszystkich, z niesamowitą melodią i wspaniałą partią skrzypiec pod koniec. Dodam tylko, iż płytka wydana jest w przepięknym bordowym digipacku. Jeszcze jeden argument przemawiający za zakupem...
SS
www.argine.net
(Apostazja '1)
