DEAD RAVEN CHOIR \ FURISUBI \ TIMOTHY THE REVELATORYAGYA
"Last Visible Dog"
CDr '2002 [58:45]
Na omawiany poniżej CDR składają się trzy projekty. Pierwszy z nich to DEAD RAVEN CHOIR (nazwa bardzo adekwatna do muzyki prezentowanej przez Chór Martwych Kruków) z materiałem "Blood Readiness Wolves", tworzony przez zamieszkałego w Teksasie naszego ziomka Smolkena. Utwory wykonywane są na instrumentach akustycznych, usłyszymy tu akustyczny bas, banjo, gitarę, piano no i oczywiście śpiew (no, może raczej melodeklamację). Jaka jest muzyka pana Smolkena? Cóż, trudno ją zaszufladkować, czy też porównać do czegokolwiek co już słyszałem (i bardzo dobrze). Akustyczny bas wydaje z siebie dźwięki kojarzące się ze współczesną muzyką poważną i do tego to banjo, które przez chwilę gra jakby to była jakaś pieśń rosyjska, by po chwili roztrzaskać się o rozstrojony akord gitary akustycznej. Nad wszystkim panuje raz ponury, raz łamiący się, to znów egzaltowany głos Smolkena z charakterystycznie wymawianą bardzo twardo literą r (niczym u miejscowego policmajstra z komedii Młody Frankenstein). Muzyka ta jest pełna dysonansów i fałszywie brzmiących dźwięków, a określenie jakie najlepiej by do niej pasowało to chyba Groteska. Płyta składa się z wierszy G. K. Chestertona, Hilairego Belloca, A. A. Milne'a i Christiana Morgensterna. Myślę, że naprawdę warto posłuchać DEAD RAVEN CHOIR, by przekonać się, że muzyczny horror można stworzyć nie tylko za pomocą samplerowych zgrzytów, czy diabelskich zawodzeń z piekła rodem. Jeśli ktoś ma dobry pomysł i niezbędne ku temu umiejętności to wystarczy... banjo, gitara.Następnym projektem jest twór o nazwie FURISUBI. Piętnastominutowy zgrzytająco - dudniący utwór, kojarzy się od pierwszych chwil z dokonaniami BDN, IRM, INSTITUT. Set prezentowany na tej płytce przez FURISUBI nie wnosi nic nowego. Ot, kolejny kawałek hałasu dla fanów gatunku. Na koniec pięć utworów projektu TIMOTHY THE REVELATOR. No i miłe zaskoczenie. Instrumentarium podobne jak w DEAD RAVEN CHOIR, lecz podejście do materii muzycznej zupełnie inne. Znajdziemy tu bardzo ładną piosenkę z gitarowym motywem, jaki mógłby z powodzeniem znaleźć się w repertuarze np. Current 93. W tle taśma puszczona od tyłu i bardzo fajny leniwy głos wokalisty. Dalej robi się coraz bardziej psychodelicznie. Dźwięki banjo zagrane tak, że kojarzą mi się z dalekim wschodem, odrobina dzwonków dodaje klimatu. Timothy Renner, znany głównie ze Stone Breath, snuje swoją opowieść leniwym głosem. Utwór "Through the Fields,O'er the Hills, Under the moon" to już regularna balladowa perełka, która przechodzi w pewnym momencie w pierwszoligowy dark ambient. Całość o nazwie "Songs for the Very Quiet Ones" zamyka utwór instrumentalny zagrany bodajże na banjo. Muszę przyznać, że opisany powyżej materiał muzyczny zaskoczył mnie bardzo pozytywnie. Timothy Renner to muzyk, jak się patrzy i świeżych pomysłów mu nie brakuje. Cały materiał został nagrany profesjonalnie, CDR jest zapakowany w foliową kopertę z kartonową wkładką (skromnie, ale estetycznie). Szczerze polecam zapoznanie się z tym materiałem.
Tomasz Kasprzak
http://wolves.tamu.edu
(Apostazja '2)
