ANDERS ILAR "Sand"
12" '2005 [27:33]
Narita Records [NRT07]
ANDERS ILAR jest bez wątpienia jednym z najbardziej kreatywnych z grona znanych mi artystów. Kilka publikacji w jednym roku wydawniczym to normalka. Dodatkowo masa tzw. unrelaesów, które objawiają się w wyjątkowo zróżnicowanych w swej muzycznej zawartości live actach (każdy z przeze mnie słyszanych jest inny). Wygląda więc na to, że Andrzej to taki facio, który z rąk laptopa nie wypuszcza i nie zdziwiłbym się gdyby zabierał go do toalety w miejsce tradycyjnej gazety, byle tylko nie tracić producenckich roboczominut. Z drugiej strony wiadomo jednak, że wysoka częstotliwość wydawnicza z rzadka idzie w parze z jakością, lecz ILAR jest tutaj chlubnym wyjątkiem od reguły. Gdy dodać do tego swobodę poruszania się po różnych, czasem zaskakujących, stylistykach , ciężko nie darzyć mi tego artysty szacunkiem. W ostatnim roku ANDERS ukazał nam kolejne swoje oblicze, wychodząc z głębokiego, zbasowanego minimalizmu charakteryzującego okres współpracy z Shitkatapult. Przyśpieszył nieco tempo, podbił stopę i generalnie bardziej zdigitalizował brzmienie. „Sand” niejako wieńczy ten okres, przenosząc muzykę ILARA w jeszcze inny rejon. Co prawda druga po ”Nightwidth” ep-ka dla Narity nie jest do końca nowym materiałem, gdyż oparta jest na krążącym swojego czasu po sieci wydawnictwie, znanym pod roboczą nazwą ‘afghan tracks’ (niegdyś udostępnionego z resztą przez samego zdaje się ILARA). Bazowe kompozycje (ponumerowane jako kolejne partie od 2 do 4) jednak zostały solidnie przearanżowane, a ich brzmienie właśnie zdigitalizowane do tego stopnia, że ILAR w jednej z wersji nie zawahał się użyć patentów acid, dotąd kojarzących mi się z koszmarem szalejącej białej rękawicy wspomaganej siłą kilku piguł. Andrzej jednak nie od dziś jest cudotwórcą i sprawił, iż owe syntetyczne brzęczenia, których nie znoszę, w jego interpretacji wręcz zaczęły się mi podobać. Cuda? Raczej nie, gdyż ILAR nie zapomniał w czym tkwi siła jego produkcji i wplótł zręcznie acidowy syntetyk w ciepłe, oparte na bliskowschodnich motywach, rozmyte tła dźwiękowe. Jak dla mnie bomba. Wydawnictwo uzupełnia niezbyt niestety udany remiks Arctic Hospital, za to na domowej stronie ILARA (pinesky.com) jest do pobrania w formacie mp3 ekskluzywny dodatek do „Sand” - track opisany jako "part 1" - najbardziej stonowany, który wraz z partią 2 nasuwa nieco wspomnienia o genialnym „Everdom”. Narita z resztą już zapowiada wydanie w nowym roku pełnego albumu ILARA, zawierającego zarówno tracki z obydwu epek jak i zupełnie nowe produkcje. Biorąc jeszcze pod uwagę fakt, że już zapowiadane są też inne wydawnictwa (epka dla Level, i full album w Plong!), wychodzi na to, że Andrzej na dobre przyspawał się do laptopa, co z pewnością nie jest złym prognostykiem na 2006 rok. Pomyślności!
yac
www.pinesky.com
www.naritarecords.com
http://diggintheshelf.art.pl
