AIN SOPH "Aurora"
CD '2003 [48:09]
Old Europa Café [OECD 053]
Czegoś takiego dawno nie słyszałem, cholera, co ja wygaduję, nigdy czegoś takiego nie słyszałem. Jak by to nazwać, określić? Nazwy wszystkich gatunków nie przystają do tych dźwięków, i dobrze z resztą. Jedyne płynne skojarzenia to podobieństwo do unikalnego klimatu, który kreuje NOVY SVET. W przypadku tej płyty wszystko jest jednak znacznie bardziej prostsze, pozbawione ambientowych naleciałości. Instrumentarium to żywa perkusja, akordeon, fortepian (pianino), gitara, czasem gitara elektryczna oraz harmonijka w jednym utworze. No i wokalista śpiewający po francusku, angielsku i włosku oczywiście. A śpiewać to on potrafi. Wystarczy uruchomić wyobraźnię, wziąć do ręki butelkę wina lub piwa i film zaczyna lecieć sam. Jedno z włoskich miast, lata wojenne lub przedwojenne, zmrok, zapach kawy, tytoniu i alkoholu. Duszna knajpka, leniwie płynący czas i na maxa wstawione dekadenckie towarzystwo, raz rozbawione, rozkrzyczane i roześmiane, a za godzinę zamyślone, melancholijne z nostalgią spoglądające gdzieś w dal. Towarzystwo to śpiewa swoje piosenki, które niesamowicie łapią za serce, sprawiają, że chce się tańczyć i śpiewać razem z nimi (sam po pijaku śpiewałem teksty kalecząc z resztą piękny język włoski, hihi), pozytywnie dołować razem z nimi i mieć wszystko gdzieś! Ta płyta to antidotum na wszystkie smutki, pomaga odreagować to wszystko, co męczy i trapi i pogrążyć się w świetnej zabawie w klimacie wyżej wspominanym. Zaznaczę, że najlepiej słucha się "Aurory" w towarzystwie znajomych lubiących sobie czasem ponarzekać i słuchających podobnych dźwięków. Do właściwego odbioru niezbędna jest jeszcze pewna dawka alkoholu (niech każdy ustali ją sobie sam podług własnych możliwości) i jak ktoś lubi to cienkie parówki i musztarda. Ta płyta jest wielka, a gdy jej słucham mam wszystko w dupie i jest mi fajne. Tutti a casa! Lalalalalalaj... Muza nie dla młokosów.
Tomasz Borowski
http://members.xoom.virgilio.it/AinSophArs
www.oldeuropacafe.com
(Apostazja '3)
