AMON "The Legacy"
CD '1999 [64:43]
Eibon Records [Amn017]
Przyszedł więc nieuchronny czas na płytę z rodzaju, które mi osobiście recenzuje się najtrudniej. Hm... No tak, AMON pochodzi z Włoch, jego członkowie zajmują się jeszcze jednym projektem, zwanym mianowicie NEVER KNOWN. Powyższa płyta ukazała się około dwóch lat temu nakładem makaroniarzy z Eibon. Gatunek wykonywanej muzyki: izolacjonistyczny Darkambient. No i na dobrą sprawę mogło by być już po recenzji, gdyż przynajmniej część z was z pewnością wie czego można się po "The Legacy" spodziewać. Ja jednak na łatwiznę nie pójdę i postaram się jeszcze kilka słów na temat tej płyty napisać. Jest to z pewnością dobry materiał, bardzo mroczny, nadający się do słuchania przede wszystkim po ciemku, przy zgaszonym świetle, najlepiej w pozycji siedzącej (mnie osobiście najlepiej słucha się tej płyty leżąc, parę razy nawet dźwięki płynące z głośników ukołysały mnie do snu, co nie jest absolutnie zarzutem pod adresem "The Legacy"). Nie można znaleźć tu żadnej formy melodii, a jedynie uschematyzowane plamy dźwięków i brzmień. Dźwięki prawie niezauważalnie zmieniają swą wibrację i natężenie, nakładając się na siebie, to znów zmieniają swój bieg. Poszczególne utwory bardzo trudno od siebie odróżnić, gdyż we wszystkich dźwięk jest bardzo podobny. Wszędzie króluje niemilknące, delikatne w swej formie buczenie, zmieniające jedynie swą częstotliwość w poszczególnych partiach płyty. Podczas słuchania tego krążka, przy odrobinie samozaparcia i chęci można wprowadzić się w całkiem sympatyczny transik i co się z tym wiąże psychiczne wyciszenie. Z całego serca wam tego życzę. Nie zapomnijcie, że ciemność jest na wyciągnięcie ręki, wystarczy trochę się postarać.
Tomasz Borowski
www.eibonrecords.com
(Apostazja '1)
