BIOSPHERE "Shenzou"
CD '2002 [56:38]
Touch [TO:55]
Cholernie mi przykro, że muszę pisać tą krytykę, lecz zdaje się, iż jestem etatowym recenzentem produktów BIOSPHERE na łamach niniejszego periodyku. Cholernie mi przykro, gdyż płytka ta nie rozbudza we mnie wzorem swoich poprzedniczek, błogiego stanu rozmarzenia, a zamiast tego po prostu nudzi mnie i irytuje. Cholernie mi przykro, bo klnę się na Perunwita i pralki marki Światowit, iż jestem gorącym fanem twórczości Jenssena. Cóż więc tu mamy na tymże wyklętym albumie? Jak gdzieś zostało przeze mnie przeczytane, inspiracje do tej płyty źródło swoje mają w twórczości francuskiego kompozytora muzyki klasycznej - impresjonisty Claude Debyssy'ego. Praca Jenssena polegała na wysamplowaniu około 50 orkiestralnych próbek, zloopowanu ich w parosekundowe fragmenty i podłożeniu charakterystycznych dla niego dronowych pasaży. W efekcie prawie żaden z tracków nie maluje konkretnego obrazu. Pętle, choć oparte na ciekawych skądinąd pomysłach, po minutach upartego powtarzania powodują u mnie syndrom natrętnej muchy do tego stopnia, że za takim na przykład klarnetem w "Houses On The Hill" to nieomal mam chęć uganiać się ze zwiniętą gazetą. Brzmienie jest płaskie (o zgrozo), i, jak na mój gust, zbyt przebasowione, co może być tłumaczone kompletnym brakiem rytmów na tej płycie. Ambient Jenssena stał się bardziej minimalny i zdecydowanie bardziej mroczny (bynajmniej nie w pozytywnym tego słowa znaczeniu). Dość nieciekawą sytuację na szczęście ratuje kilka perełek wciśniętych w tą masę smalcu. Dzięki genialnym trzaskom ciekawie robi się w "Ancient Campfire", a jeśli słuchacz szczęśliwie przebrnie do końca albumu (co nie jest łatwym zadaniem) wynagrodzony zostanie znakomitą kompozycją "Gravity Assists". W tym utworze jak na dłoni widać, że orkiestralna koncepcja albumu jest lekko chybiona, a BIOSPHERE zdecydowanie lepiej czuje się na otwartej lodowatej przestrzeni, niż w zamkniętej kubaturze filharmonii, gdzie biosfera przenika chyba jedynie pod postacią grzyba na ścianie. Cholernie mi przykro, naprawdę cholernie mi przykro...
KRPX
www.biosphere.no
(Apostazja '2)
