V/A "BREWERY IN PIOTRKÓW TRYBUNALSKI"
2CD '2006
Beast Of Prey [bop 3.2]
Specjalna kompilacja, na której projekty i zespoły prezentują swoją wizję na temat złotego trunku. Od biesiadowania, przez chemiczne procesy towarzyszące produkcji piwa, po wierzenia i mitologie. Na dwóch płytach występują:
DIVISION S, BARBAROSSA UMTRUNK, NIEGRZECZNA PENSJONARKA, HATI, ASMOROD, KREPULEC, DANCE HOSPITAL, DESOLATION ZONE, NEKYIA, SATOR ABSENTIA, ISOTHESIS, THE ARKHAM, THE WELL OF SADNESS, DER ARBEITER, STORM OF CAPRICORN, DEAD MAN’S HILL, OUTOFSIGHT, HOROLOGIUM, I.V.LAB, WERMUT, ROSE ROVINE E AMANTI, INFAMIS, PRZEMEK CACKOWSKI.
Refleksja na temat pewnego utworu:
Nie tak dawno, nakładem wielce szacownej Beast Of Prey, ukazała się składanka pt. "Brewery in Piotrków Trybunalski". Jako "etatowy" recenzent Magazynu Apostazja, powinienem strzelić tu recenzję z prawdziwego zdarzenia. Jednak moja "etyka dziennikarska" na to nie pozwala, bowiem znajduje się tam utwór Niegrzecznej Pensjonarki, którą współtworzę. Powiem tyle, że zarówno dwie płyty CD, jak i książka mego serdecznego Przyjaciela, Tomasza Kruza, nieźle oddają klimat piwnego zapomnienia, piwnej imprezy, piwnego upojenia zresztą, co tu kryć. W tym artykule/felietonie/recenzji (nazywajcie to jak chcecie) pragnę się skupić na piątym utworze z drugiego krążka tejże składanki. Jest to utwór poznańskiego projektu OUTOFSIGHT pt. "The Legend of the Arrival Club". Jako że sam borykam się z problemami natury alkoholowej, doskonale ten utwór rozumiem; znam ten radosno-rozpaczliwy klimat. I czuję się kompetentny, by o tym właśnie napisać. Nie bez powodu użyłem jawnej sprzeczności pisząc "radosno-rozpaczliwy klimat". Moja Żona, po wysłuchaniu (niejednokrotnym zresztą) tego utworu powiedziała: "Kurwa mać, ile w tym rozpaczy, cierpienia i bólu!". Ja, przyznam szczerze, widziałem w tym wcześniej więcej knajpianego klimatu sprzed lat, kiedy to zmęczeni życiem panowie siadywali w małych, osiedlowych barach, albo stali pod budką z piwem i sobie rozmawiali o przysłowiowym życiu. Gdy jednak moja Żona wygłosiła wyżej wspomniane zdanie, zacząłem się nad tym utworem zastanawiać głębiej i odkryłem jego tak zwane drugie dno. Sample z tak kultowych, starych polskich filmów jak "Miś" czy "Przyjęcie na dziesięć osób plus trzy", ściśle zresztą związane z piwem i z rzeczonym knajpianym klimatem są tłem do wspaniałej muzyki OUTOFSIGHT. Ale jakaż to jest MUZYKA! Bardzo dynamiczna gitara, werbelek, klawisz (?) wprawiają wręcz w uniesienie, nieco dekadenckie, ale jednak uniesienie. Do tego rewelacyjne odgłosy nalewania piwa z butelki do kufla, rozmowy w rodzaju: "…no tego, z brzozowej przerzucił się na sztamajzę…", czy "panie Zdzisiu, cztery piwa!" oddają w pełni nastrój naszej polskiej beznadziei i dążenia za wszelką cenę do "chwileczki zapomnienia", zapomnienia innego rodzaju, niźli głosi to cytowany pierwowzór. W zasadzie słuchając tego utworu leję gorzkie łzy nad wszystkimi Wojtkami, którzy przerzucili się na sztamajzę, a potem na politurę; leję te łzy, bo jako jeden z tych wybranych przez życie do roli zawodowego pijaka wiem, że bynajmniej ci Wojtkowie (albo te Wojtki? - to jedna ze słynnych pijackich kwestyj-bestyj, jak pisał Wielki Pisarz) nie mają wyboru - wiem, że jest to wyższa konieczność i stanowi o kwestii przeżycia. Stworzyłem zresztą wraz z Żoną utwór pt. "Insuffiscentia Respiratoria", który to utwór oddaje klimat, w jakim większość zawodowych pijaków umiera (I.S. oznacza ostrą niewydolność oddechową). Gwoli autoreklamy - ów utwór już wkrótce (na pewno jeszcze w tym roku) ukaże się jako bonus do płyty "Wolf Hour Hermits" Project Winter.
J.W.
www.beastofprey.com

