CANAAN "A calling to weakness"
CD '2002 [71:19]
Eibon Records [Can036]
Późny listopad, wszechogarniająca szarość, poczucie beznadziei, pustki. Wieczór… Na stole przesyłka z Eibon Records, a w środku nowy CANAAN reklamowany jako najbardziej melancholijny album nagrany kiedykolwiek we Włoszech. Bałem się słuchać tej płyty, by nie pogrążyć się w zupełności w niezbyt pozytywnych refleksjach na temat tego, co tkwi we mnie i toczy od środka... Ciężko się pisze o muzyce przez duże "M", bo taka muzyka to personifikacja najgłębiej skrywanych uczuć i emocji, eksploracja najgłębszych zakamarków duszy i serca. "A calling to weakness" to bez wątpienia najlepszy do tej pory album CANAAN stanowiący jak zwykle w przypadku tego wyjątkowego tworu, połączenie wpływów gotyku, dark ambientu, lekkiego metalu i nawet włoskiego popu. Nieprzeciętny to zespół nagrywający kolejny na wskroś przepojony pięknem album. CANAAN posiada swój szczególny, rozpoznawalny styl, poruszający najbardziej wrażliwe struny mego wnętrza. CANAAN jest zwierciadłem mych poglądów, myśli, zniechęcenia, ran. On pomaga zrozumieć, że nie jestem sam. Pomaga dumnie unosić głowę, pomaga ignorować bezwartościowych, nadętych i pustych ludzi, którzy są wokół mnie (gardzę waszymi pseudo wartościami). CANAAN powoduje, że znów staję się silny i utwierdza mnie, że droga mego postępowania jest właściwa... Muzyka pochłania całego mnie... Jej wszechpotężna melancholia, zaduma wprawiają mnie w radość. Niepotrzebnie się bałem "A calling to weakness". Teraz jest ze mną i pozostanie na bardzo, bardzo długo. Będzie mi wsparciem, pomocą. Muzyka przenika mnie... Jesteśmy jednością. Rozumiem ją na swój własny sposób. Szybuję, zostawiając daleko za sobą beznadziejne fałszywe uśmiechy, od których robi mi się niedobrze. Chylę czoła przed Mauro i całym zespołem. Znakomite i genialne arcydzieło. Kult. Nie mam nic więcej do powiedzenia. Żegnam.
Tomasz Borowski
www.eibonrecords.com
(Apostazja '2)
