CANDRA "Elizjum - the Winterfields"
CDr '1999
Gothouse
Zespól CANDRA to kontynuacjia ELIZJUM pod zmienionym szyldem. Fakt, poprzednia nazwa nie byla zbyt oryginalna. I co my tutaj mamy? Rozpoczynające "Iconnu", niczym DEAD CAN DANCE, to pierwsza część "Elizjum l". Przechodzi w drugą - "Czarne kwiaty". Pełen energii rockowy numer, z delikatnymi klawiszowymi akcentami, doskonały traczykowy wokal. Znajdziemy także na tej płycie balladę "Czyż nie dobija się koni?". I chociaż wychodzi tutaj, niestety, brak umiejętności Traczyka, to nadrobione jest to bijącą szczerością. Na uwagę zasługuje ostatni "Elizjum III", który przy odrobinie promocji mógłby stać się niezłym hitem. Równa płyta, bardziej zróżnicowana niż poprzednie demo, pokazuje spory potencjał kompozytotski zespołu. Poważnym mankamentem tego materiału jest brzmienie, bardzo wytłumione, co pobawia muzyki tak zwanego "kopa". Ponownie przejmujące teksty. Ciekawa wkładka. Dla gitarowych gotów obowiązek!
Tomasz Kruszyński
ELIZJUM "Demo"
MC '1998
Gothouse
Kasetę kupiłem sobie podczas Castle Party '1998. Nie miałem czarnego pojęcia jaka muzyka jest na niej zawarta, bardziej w tym momencie zaciekawiła mnie okladka i to, że jest to polski zespół. O jakież było moje zdziwienie i zaskoczenie permanentne, gdy po przyjeździe do domu wrzuciłem ją w magnetofon. Tak się u nas nie gra, no może oprócz nieodżałowanego DAIMONIONA (co się z nimi dzieje, kto wie niech da znać!). Trzy utwory prawdziwego i czystego gotyckiego rocka. Porównania narzucają się same, dużo w tym słychać LOVE LlKE BLOOD, a przede wszystkim FIELDS OF THE NEPHILlM. Nie jest to jednak wada, a ogromna zaleta bo zespół w umiejętny sposób korzysta z dokonań największych. Otwierający, dynamiczny "Portret Celesty Solitude", spokojniejszy, ze wspaniałym refrenem "Piękniejszy odcień śmierci" oraz wspaniałe rozwijający się, niczym "Last Exit for the Lost" wiadomokogo, "Najlepszy morderca". Na uwagę zasługują również niebanalne, poetyckie teksty Traczyka. Jeśli miałbym się do czegoś przyczepić, to moim jedynym zarzutem jest czas trwania tej kasety. Zawarte na niej niewiele ponad 16 minut muzyki mija niepostrzeżenie. Dobre brzmienie, dobry głos, w sumie dawka bardzo dobrej muzyki. Bomba!
Tomasz Kruszyński
(Gruft '1)
