DAWN & DUSK ENTWINED "Septentrion"
CD '2007 [43:16]
Cold Meat Industry [cmi.178]
Przyznam, że raczej staram się unikać klimatów militarno-industrialnych w ostatnim czasie. Gatunek to do cna wyeksploatowany, gdzie wiele projektów stara się zamaskować brak pomysłów kontrowersyjną otoczką. Mimo to istnieje wciąż kilka projektów, rzekłbym, "okołomilitarnych", które wciąż potrafią zainteresować mnie swoją muzyką. Takim projektem jest bez wątpienia nagrywający kiedyś dla World Serpent i Athanor, a dziś dla CMI francuski DAWN & DUSK ENTWINED, który choć od zawsze ocierający się o wojenne klimaty, nigdy nie wnikający w nie w stu procentach. Nie inaczej jest w przypadku "Septentrion". Wróć! - w przypadku "Septentrion" konceptualnie nie mamy w ogóle do czynienia z tematyką popularną w kręgach
martial/industrial. To album poświęcony kulturze nordyckiej, jej pięknu, związkowi z Naturą...
Pierwszy utwór to "A Song of Ice and Fire", za co u mnie już pierwszy plus, bo to tytuł fenomenalnego cyklu fantasy George'a R. R. Martina (choć jak sam David mi się przyznał, w życiu nie czytał tych książek - po prostu spodobało mu się brzmienie tytułu). Mamy tu i potężne bębny, i ambientowe plamy, i melodeklamacje... Trochę tu patosu, ale jednocześnie sporo napięcia, smutku i swego rodzaju klimatu schyłku pewnej epoki. W rzeczy samej nieźle się to sprawdza jako muzyczna ilustracja cyklu Martina. Drugi utwór zatytułowany "Tundra" mocno ambientuje a chwilami przywodzi mi też trochę na myśl najciemniejsze fragmenty "Winds Devouring Men" Elend, w środku przeplecione samplem z jakiegoś soundtracku. Potem krótka, rytualnie zabarwiona "Primordia" i potężny "Horn of the Hunter", który - wybaczcie skojarzenie - mógłby z powodzeniem zostać użyty na soundtracku do którejś z części Heroes of Might & Magic. Jest epicko, jest filmowo i bardzo ilustracyjnie. Na koniec "Sailing by the North
Star", który zaczyna się ambientowymi plamami, które płynnie przechodzą w nostalgiczną, neofolkową partię gitary. A potem... kończy się płyta, mnie osobiście pozostawiając z uczuciem niedosytu. Trochę ponad 40 minut to zdecydowanie za mało...
Płyta to jednak co najmniej bardzo dobra, świetnie brzmiąca i nastrojowa. Oryginalnością może specjalnie nie grzeszy, ale pokazuje, że nawet z ogranych składników można przyrządzić całkiem smaczne danie.
Stark
www.myspace.com/dawnduskentwined
www.coldmeat.se
(Apostazja '4)
