DER BLAUE REITER "Nuclear Sun – Chronicle of a Nuclear Disaster"
CD '2009
Ars Musica Diffundere [AMD 020]
Współczesny przemysł muzyczny rzadko rozpieszcza nas górnolotnymi produkcjami, których geniusz odkrywa się na nowo po każdym kolejnym przesłuchaniu danego krążka. Wszechobecna komercja wypacza i tak już nadwątlony gust młodego słuchacza, każąc mu podążać za wyznaczonymi przez wskaźnik sprzedaży trendami. Jednakże pośród ogromu zalewającej nas zewsząd tandety można jeszcze odnaleźć prawdziwe perełki i rozkoszować się kunsztem, jaki niewątpliwie musiał cechować ich autorów.
26 kwietnia 1986 około godziny 1:24 doszło do wybuchu wodoru z reaktora jądrowego bloku nr 4 elektrowni atomowej w Czarnobylu. To niewielkie miasto, położone w obwodzie kijowskim na północy Ukrainy, stało się świadkiem największej w dziejach katastrofy jądrowej. Do dzisiaj trwają spory o liczbę osób, których przyczynę śmierci można bezpośrednio powiązać z tym tragicznym wypadkiem. Wydaje się, że nigdy nie poznamy ogromu cierpienia zgotowanego ludzkości przez energię atomową, wymykającą się spod kontroli człowieka. Promieniowanie, które w początkach wiosny wydostało się do atmosfery, zebrało przerażające żniwo i przez wiele lat dawało znać o sobie mieszkańcom Ukrainy i państw ościennych. Potrzeba będzie jeszcze wielu lat, aby przyroda mogła w pełni odetchnąć po tym, co zgotowały jej skutki nieudanego eksperymentu.
„Nuclear Sun” jest mroczną i pełną bólu ilustracją wyżej opisanego wydarzenia, a jednocześnie hołdem złożonym wszystkim ofiarom największej katastrofy nuklearnej naszych czasów. Hiszpański projekt o nazwie Der Blaue Reiter (nawiązanie do monachijskiego stowarzyszenia awangardowych artystów) dokonał czegoś, do czego gros współczesnych muzyków nie potrafi się zbliżyć w przeciągu całej swojej przygody z tą formą sztuki. Udało się opowiedzieć pewną historię, która miała miejsce w końcówce ubiegłego stulecia, dokonując swoistej synestezji. Oto bowiem dźwięki stają się obrazami i przesuwają się przed naszymi oczami niczym kadry z kinematografu braci Lumiere. Misternie wykonane kompozycje charakteryzują majestatyczne, neoklasyczne pasaże przepełnione smutkiem i potęgowane patetycznym rytmem perkusji. W utworach tych odnaleźć można motywy muzyki klasycznej, m.in. „Piano Piece” Erika Satie i „Adagio” Tomasa Albinoniego oraz fragmenty rosyjskiej pieśni ludowej „Katiusza”, czy też hymnu ZSRR.
Sathorys Elenorth i Lady Nott po raz kolejny podarowali światu album zapadający w pamięć na długo po wyłączeniu odtwarzacza. Dzieło wymagające pewnej wiedzy, znajomości kilku faktów, a przede wszystkim niemałej dawki wrażliwości. To nie jest muzyka dla wszystkich, choć przecież każdy może po nią sięgnąć. Wydaje mi się jednak, że tylko specyficzne grono słuchaczy będzie zdolne w pełni docenić maestrię Katalończyków z Barcelony.
Jarczek
www.myspace.com/derblauereitermusic
www.narsilion.com
(Apostazja '4)
