Apostazja -amgazyn muzyczny

ech.jpg - 15747 Bytes



ECHOSPACE "Sonorous"
12" 2007 [20:00]
Fortune8 [888-11]

Widziałem kiedyś na Allegro wygodne, przenośne klęczniki kompaktowe – sprzęt taki z pewnością przyda się przy odsłuchu „Sonorous”. Ja wiernie klęczę już od kilku dni na posadzce gołej i chyba powinienem się przejąć stanem swoich kolan, gdyż winyl ten wciąż nie pozwala mi z nich wstać. Rod Modell był wyjątkowo szczodry dla słuchacza w tym roku. Pierwszy cios zadał podwójną 12” „Vantage Isle” i choć już po tym precyzyjnym lewym sierpowym rzuciło mnie na liny w solidnym zamroczeniu, to ów cios z miejsca bezlitośnie został poprawiony prawym prostym w postaci „The Coldest Season” wydanym pod szyldem Echospace wespół ze Stevenem Hatchelem, ciskając mną o deski jak ostatniego szmaciarza. Po tym nokaucie nie mogę się pozbierać do dziś. Przy tym albumie jestem tak malutki, że nie śmiałem próbować nawet ujmować go w wyrazy i zdania, aby nie zadrasnąć monumentu swoim kalecznym, amatorskim słowem. Miast tego wolałem egoistycznie lewitować w nieprzytomnym błogostanie dźwięków Echospace.

Rod jednak to zwyrodnialec i zamiast litościwie zostawić mnie w tym przyjemnym położeniu, jął w sadystycznym zacięciu okładać mnie kolejnymi wydawnictwami, powodując że moje spokojnie ułożone horyzontalnie ciało astralne na powrót się zmaterializowało i oddało mi przytomność już w pozycji klęczącej, w której tkwię do dzisiaj. Ten bestialski hattrick rozpoczęły remiksy „grandbend”, poprawił winyl „Spatialdimension”, ale ostateczną zasłoną ciemności spowił mój rozsądek świeżutki „Sonorous”, który uczynił mnie absolutnie bezkrytycznym posługiwaczem sir Modella.

Kiedyś mówiło się o nim (nie wnikam już czy słusznie czy nie) w zasadzie tylko jako o epigonie berlińskiego piwnicznego brzmienia Basic Channel. Świadomie, bądź nieświadomie w tych ocenach pomijano piętno muzyki Detroit, jaka koniec końców leżała u zarania tego soundu. Dziś, w czasach lekkiego uśpienia Berlina, Detroit podnosi głowę i odbiera z nawiązką to co kiedyś hojnie podarowało na drugą połowę kuli ziemskiej, a co tak spolegliwie tam przyjęto.

„Sonorous” bowiem to pełnia. Mimimum formy – maksimum treści. Dźwięk i brzmienie zredukowane do samego sedna w idealnych proporcjach. O ile jeszcze podstawowy mix na stronie A daje mi szansę aby się jakoś ogarniać, to wersja na stronie B absolutnie zrywa mój kontakt z rzeczywistością. To co dzieje się w środku tego tracka i jak później się rozwija powoduje, że mimo iż klęczę w ciężkiej kamiennej sylwetce, to i tak muszę przywiązywać stopy sznurkiem do podłogi, by nie ulecieć zbyt wysoko do góry. Ten modulowany akord, sposób w jaki tężeje, a następnie sunie po absolutnie narkotycznym zbasowanym rytmie na tle rozmywającego sie we flangerze analogowego szumu to jedna z największych w każdym tego słowa znaczeniu rzeczy jakie dane mi było słyszeć w moim marnym żywocie. For real. Uniżenie i cierpliwie czekam na kolejne, najokrutniejsze nawet ciosy panie Modell. I bow towards you splendidly.


yac


diggin.pl
www.deepchord.com