ECHO WEST "Kreuze"
10" LP' 2007 [55:11]
Treue Um Treue [TUT006]
Kolejna nowość z Treue um Treue. O moich przemyśleniach tyczących tej wytwórni możecie sobie przeczytać gdzieś obok, w recenzji splitu WERMUT z FIENDISH FIB, tymczasem zajmijmy się muzyką Niemców z ECHO WEST. Projekt ten istnieje już dobre kilka lat, wydał też dobre pięć albumów (dobre, tzn. nie wiem dokładnie, czy pięć, czy więcej). Załoga wymiata coś w stylu minimal electro końca lat 80. Tak w skrócie. Co więcej? Utwory, które pojawiły się na tym podwójnym winylu, opisywanym właśnie przeze mnie, zostały skomponowane pomiędzy 2002 a 2006 rokiem i są ponoć najmroczniejszymi kawałkami nagranymi przez nich w całej swej historii. Są mroczne, owszem. Ale czy nie za bardzo? Gdy ich słucham, dookoła mnie narasta atmosfera zbyt "niemieckiego" Electro. Jest zbyt pompatycznie, zbyt serio, zbyt gotycko, w złym tego słowa znaczeniu. Po prostu "zbyt". Kilka kawałków jest naprawdę rewelacyjnych, ale całość jakoś do mnie nie przemawia. Jestem jednak przekonany, że wielu fanom darkowych, rytmicznych beatów ta muza przypadnie do gustu, bo można przy niej potańczyć na dancefloorze i mocno się wkręcić w klimat. Wydaje mi się, że w swoim stylu to porządna rzecz, choć jak wspomniałem wcześniej, dla mnie zbyt… no właśnie, jak? Kompozycje te bardziej rytmiczne płyną sobie, wciągają nawet i jest bardzo ok., ale poza tym ECHO WEST przeplata je przydługimi i nieco nudnawymi eposami zalatującymi licealnym romantyzmem. Album bardzo nierówny w moim mniemaniu. Dużym jego plusem jest aura, która unosi się nad wszystkimi wydawnictwami Treue um Treue. Wszechobecna nostalgia i prawdziwość w wyrażaniu emocji. To dla mnie niesłychanie ważne w muzyce, dlatego też nie skreślam "Kreuze" i z pewnością będę sięgał jeszcze po tą pozycję, chociażby ze względu na kilka świetnych momentów, o których wspomniałem powyżej. Winyl jak zwykle wydany luksusowo i rzecz jasna limitowany, tym razem do 318 kopii.
Tomasz Borowski
http://eys.online.fr/tutrur
(Apostazja '4)
