EMPYRIUM "Weiland"
CD '2003 [50:48]
Prophecy Productions
No proszę. Na liście dyskusyjnej doommetal.com cyklicznie przewija się problem, czy "Wintersunset" to płyta rewelacyjna, czy "tylko" wybitna. Ludzie z EMPORIUM ( jeden "ludź"?) przyzwyczaili nas, że nie nagrywają słabych płyt. No, może na poprzednią lekko wkradła się nuda... "Weiland" to kontynuacja linii obranej na "Where at night...", czyli smutek, gitary klasyczne, plamy melodyczne. Co prawda Schwadorf w jednym kawałku "zachrypiał" w blackmetalowej manierze, ale był to jednorazowy wybryk. I całe szczęście, bo pasowało to do nowego stylu jak pięść do nosa. Nagranie w całości złożone na ołtarzu Natury. Po prostu, to jesienno-zimowa płyta, kiedy za oknem mży i pada. Te dźwięki niosą rekordowo melancholijny przekaz emocjonalny. Na uwagę zasługują wokale, to szepty, a to czyste zaśpiewy. Ale największy klimat to kameralny, wziety żywcem z muzyki klasycznej śpiew. Brzmi bardzo dobrze, i potwierdza to, o czym byłem przeświadczony od pewnego czasu: EMPYRIUM to czysto męska forma wyrażania emocji. Naprawdę. Po "Where at night..." bałem się, że EMPYRIUM podąży w kierunku minimalnego neofolku. Bałem się nudnych parti gitar, nudnych niemieckich wokali itp. Nic z tych rzeczy. "Weiland" to nie tylko wehikuł dla smutku, melancholii, zadumy. To również wspaniała uczta dla ucha chłonnego zharmonizowanych, spokojnych lini melodycznych. Wytchnienie po ciężkim dniu. Oprócz gitar klasycznych i fletu, na płycie zagościł i fagot, i skrzypce (naprawdę kapitalne partie!), wiolonczela, altówka. EMPORIUM nie powiela nudziarstwa z płyty na płytę jak takie TENHI. "Weiland" to nowe pomysły i majstersztyk muzyczny. A nawet zaryzykuję twierdzenie, że epizodycznie znajome dźwięki usłyszą ci od wczesnego Penitenta, jak i Rabenschreya. Niewątpliwie "Weiland" stanowi jakiś przyczynek do poznania romantycznej strony niemieckiej natury. Dla mnie rewelacyjna płyta, która nadzwyczaj często gości w moim odtwarzaczu (a ten "zaszczyt" rzadko spotyka płyty). Aha, jeszcze jedno: wytwórnia Prophecy w reklamie nadużywała określenia "wagnerowski". Jako stary miłośnik muzyki operowej uznałem, że chyba coś się komuś pomyliło. Teraz wiem, że to warstwa emocji jest płaszczyzną łącząca muzykę Wagnera z nowym dziełem EMPYRIUM.
Mojmir
www.empyrium.de
www.prophecyproductions.de
(Apostazja '3)
