HUGO RACE "Fatalists"
CD '2010
Gusstaff [GRAMM1005]
O Hugo Race (to pan z pierwszego składu Bad Seeds, jakby kto nie wiedział) Henry Rollins powiedział kiedyś, że to skarb narodowy Australii. Jak słucham Fatalists, to mam ochotę przypiąć do niego inny cytat z Rollinsa, a dokładnie sparafrazować fragment z piosenki Liar: And I'll tell you things that you already know, bo Race uderza w mojego Mamonia i gra dokładnie to, co chcę usłyszeć, gdy relaksuję się i piję piwo. Ładne folkowe piosenki, zaśpiewane z manierą mogącą przypominać Lanegana, nasączone poetyką Nicka Cave'a i wyczarowane zdolnościami realizacyjnymi godnymi Von Tilla. Niestety, mam wrażenie, jakby materiał była kalkulowany na przebojasy i wyszło po prostu nieszczerze. Żeby nie było - to nie jest zła płyta, nie słuchał bym złej płyty (przynajmniej) kilkanaście razy. Ale jeśli mam być szczery - zabrzmię pewnie śmiesznie - wsłuchałem się dość uważnie i doszedłem do wniosku, że najchętniej wywaliłbym stąd całą piosenkowośc i zostawił wszystko to, co nieśmiało pobrzmiewa na drugim planie. Owe tło stanowią ambientowo-dronowe przestrzenie, kojarzące mi się najbardziej z jednym z solowych wcieleń Von Tilla - Harvstmanem. Najmniej mnie tu interesuje sam Race, który jest na tyle bezkrytyczny, że strzela sobie w stopę zestawiając swoje piosenki z parafrazą In the Pines (Billem Callahanem to on nie jest)...
Krzysztof Ryszard Wojciechowski
www.hugorace.com.au
www.gusstaff.com
rec. ukazała się na:
www.rekopisznalezionywarkham.blogspot.com
