HIERONYMUS BOSCH "The Dream Song"
CD '2004 [50:17]
Fluttering Dragon [dragon 0.30]
Hmm... tak się zastanawiam, kiedy to ostatni raz doszły do mych uszu informacje na temat Nowej Zelandii. Czy oni tam kurde w ogóle mają jakiegoś prezydenta, rząd, może chociaż jakieś spektakularne kataklizmy? Chyba nic z tego. Obywatele tego kraju żyją sobie w wiecznej arkadii. W krainie tak pięknej, że twórcy tolkienowskiej trylogii bez większych problemów i nakładów pieniężnych stworzyli tam sobie krainę z baśni. Czy aby na pewno jednak jest to arkadia? Teraz przypominam sobie informację jaka dotarta do mnie na temat tego kraju. Ludzie są tam już lekko sfrustrowani tym, że nic się w ich kraju nie dzieje. Wieczna nuda powoduje, że część z nich próbuje popełnić samobójstwo, część zaś szaleje i stara się uśmiercić innych. Nowa Zelandia to producent seryjnych zabójców. W takim oto klimacie gra i tworzy swą muzykę HIERONYMUS BOSCH. Muzyk - weteran, który od ponad dwudziestu już lat dzielnie walczy na scenie ambient. Tym razem na swym kolejnym, trzecim w dorobku, wydawnictwie zatytułowanym "The Dream Songs" toczy on bój z demonami, które nawiedzają podczas snów dzieci i gnieżdżą się w ich małych, niewinnych umysłach. Temat może nas już nie interesujący, ale pewnie jednak dotyczący kiedyś wielu z nas. Któż bowiem za młodu nie bał się zasypiać w ciemnym pokoju? Przypomnijcie sobie jak zawsze prosiliście o pozostawienie zapalonego światła, choćby na korytarzu. Każdy cień na ścianie i szmer za nią powodował uruchomienie jakże wybujałej wyobraźni. Próba walki ze snem powodowała tylko większe wycieńczenie organizmu, a to z kolei była już wyśmienita sytuacja wyjściowa dla koszmarów i późniejszych lęków. To wszystko opisane zostało w formie dźwiękowej na tej właśnie płycie. Koszmar dziecka w 10 odsłonach. Odgłosy w pokoju i wewnątrz czaszki bezbronnego maleństwa. Szepty, krzyki, nawoływania. Wdzierające się do organizmu podczas snu zło. Materiał - koncept, który skłania z pewnością do refleksji. O tym co niewinne, złe i o tym co niesprawiedliwe. Muzycznie materiał pierwsza klasa. W pełni oddaje klimat nawiedzanego przez mary dziecięcego pokoiku. Znajdziecie tu głównie dźwięki mrocznego i chorego ambientu, zahaczającego czasem o noise, czy industrial. Warto również wspomnieć o oprawie graficznej albumu, na który składają się zdjęcia dzieci uczestniczących w Powstaniu Warszawskim. Na okładce chłopczyk biegnący z karabinem, po którejś ze stołecznych ulic. W środku zgraja maluchów na barykadach, wśród lejów po bombach i walających się gratów. Całość robi niesamowite wrażenie zwłaszcza wtedy, gdy zdamy sobie sprawę z faktu, iż większość z nich zginęła w walkach o swoje miasto. Ci, którzy przeżyli wracają tam pewnie w sennych koszmarach. Sam krążek zdobi wielkie logo harcerzy z napisem "Czuwaj". I dopiero teraz zdałem sobie sprawę, że to nie jest i nie było nigdy zwyczajne pozdrowienie. Tym hasłem przypominano sobie o grożącym niebezpieczeństwie. Czuwajcie zatem..., bo wróg nie śpi.
SS
www.serpent.com.pl
(Apostazja '3)
