Apostazja -amgazyn muzyczny

type042.jpg - 22301 Bytes



HELIOS "Caesura"
CD '2008
Type Records [TYPE042]

Za dużo się chyba w tym roku zaczęło w kontekście Type mówić o Goldmundzie, więc sir Kennif zdaje się nie miał wyjścia i musiał wyskoczyć z jakąś kontrą, aby nie zakończyć okresu rozliczeniowego w ciemnym kącie z palcem w wiadomym miejscu. No i cóż to Helios ma nam do zaproponowania na kolejkę jesienną elektronicznej ekstraklasy. Sprawdzałem nie bez obaw, gdyż po zbyt płaczliwej ep-ce „Avres” ciężko było o sprecyzowanie w jakim kierunku podążyć mógł podmiot tej recenzji. Ale luz, po pierwszych minutach już wiadomo, że nie będzie żadnych ryzykownych eksperymentów i na „Caesura” Helios wraca do formuły, która przyniosła takie powodzenie jego słynnemu poprzednikowi na urzędzie, a mocno pretensjonalne wg mnie wokalizy z „Avres” okazały się na szczęście tylko wydarzenie incydentalnym. Otwierający track „Hope Valley Hill” to klasyczne dla Heliosa urocze połączenie uroczych melodii, sennych synthów i delikatnego gitarowego brzdąkania, sunących po subtelnych podziałach perkusyjnego automatu. Kolejne utwory nie schodzą z tej jasno wytyczonej ścieżki. Track za trackiem Helios pieczołowicie i z gracją nadbudowuje ten oniryczny nastrój. Słuchaczowi ubywa kilogramów, mięśnie wiotczeją w relaksie, a lukier spływa ze ścian. Jest z tym jednak pewien problem. Jak wiadomo słodycze są dobre, ale w większej ilości i w dodatku z jednego pudełka mogą spowodować cofkę i nie da się ukryć, że po półmetku odsłuchu można poczuć pewne przejedzenie.

Kennif to jednak sprytna i zdolna bestia, więc zanim żołądkowy refluks jest w stanie pokonać przyjemność odsłuchu, spuszcza go w niebyt prawdziwą eksplozją geniuszu. „Shoulder to hand” jest jak wyjście na punkt widokowy, po dłuższej wędrówce, urokliwymi acz monotonnymi dolinami. Świetny motyw gitarowy, wybijający album ze słodko-sentymentalnego nastroju i super kompozycja, w której przez pięć minut z górką dzieje się chyba więcej niż na pozostałej długości albumu. Leżę bezwładny z głupawym uśmieszkiem, a ślina cieknie bokiem i wybaczam Heliosowi wszystko, nawet jeśli trochę wcześniej przynudzał.

Ci którzy oczekiwali kontynuacji „Eingya” dostaną dokładnie to czego chcieli. Nawet chyba zbyt dosadnie, bo większość tracków „Caesura” można by wetknąć gdzieś w tracklistę poprzednika i dużo postaci by się nie zorientowało. Kenneth Kennif bez dwóch zdań ma wielki talent, a jego nowe dzieło to kawałek pięknej muzyki. „Caesura” mi się podoba, ale chyba jednak nie do końca satysfakcjonuje i przyznam w duchu, że nie wiem czy za rok chciałbym usłyszeć „Eingya no 3”. Ten kredyt się kończy i żeby nie zacząć gonić za swym ogonem, Helios będzie musiał chyba pójść na nowe otwarcie - może wspomniany "Shoulder to hand" jest dobrym drogowskazem. No ale to już kwestia przyszłości. Z resztą ci co będą kotłować pościel z „Caesurą” w tle, akurat na tym problemie będą najmniej skupieni.


yac


diggin.pl
www.myspace.com/thesadepicurean