V/A "Hermon -
Waning & Exaltations"
2x3" CD-box '2003
MozgaloM [MM002]
"Hermon" to składanka prezentująca dokonania 4 węgierskich projektów z szeroko pojętej sceny martial/neofolk/dark ambient. Materiał został wydany przez wydawnictwo Mozgalom - i to w sposób dość niekonwencjonalny, albowiem w postaci dwóch mini-CD, po dwa projekty na jeden krążek. Całość zapakowana jest w eleganckie pudełeczko z lakierowanej tektury, a z książeczki dołączonej do albumu można się dowiedzieć, że swoistym "duchem sprawczym" przedsięwzięcia był nie kto inny jak Panczel Hegedus Janos, znany zarówno ze współtworzenia zespołów Kriegsfall-U, Zebaoth i Lightcorn, jak też i z działalności w węgierskim ruchu monarchistycznym. Prócz książeczki słuchacz otrzymuje także rodzaj "mini-plakatu".
Przejdźmy jednak do muzyki. Prezentowane projekty to Cawatana, Dark Water Memories, Our God Weeps i Lautrec. Cawatana przedstawia dwa utwory, utrzymane w stylistyce neoklasyczno-folkowej ballady ze śpiewem i melodeklamacją w języku angielskim. Utwory oparte są o melancholijne melodie, tkane brzmieniami klawiszy (szczególnie w "You Will Never Know"), gitary akustycznej i - czyżby? - wibrafonu lub czegoś podobnego ("In Your Father's Eyes").
Our God Weeps to projekt Janosa Madury, znany choćby ze składanki "Credo in unum Deum", ale także z własnych płyt. Tu zarówno muzyka, jak i teksty (które śpiewane i recytowane są po węgiersku, aczkolwiek w książeczce zamieszczono ich angielskie tłumaczenia) przepełnione są religijnym mistycyzmem i ezoteryzmem wyrosłym na bazie chrześcijaństwa. OGW przedstawia dwie kompozycje: "In Adam Kadmon's Arms" oraz "The Lovers Of Light". Quasi-sakralna muzyka, nawiązująca chyba do średniowiecza i renesansu, w nastroju tak nostalgiczna, jak i wzniosła. Przejmujące.
Lautrec to zespół dotąd mi nieznany. W utworze "Luna Ornata" serwują ponad 5 minut neofolku, opartego o proste akordy gitary, wzbogacone bardzo ładnymi partiami instrumentów smyczkowych. Bardzo oszczędnie pojawia się też wokal, nucący lub wręcz zawodzący jakąś krótką frazę. Nastrój kompozycji jest smutny, ciężki, melancholijny. Drugi utwór grupy Lautrec to raptem dwie i pół minuty dziwnych dźwięków z pogranicza ambientu i swego rodzaju experymentu, gdzie brzęczenie nocnych insektów przeplata się z tajemniczymi dronami w tle oraz zniekształconym brzmieniem gitary, wygrywającej prostą, chrapliwą i drapieżną frazę.
Dark Water Memories, znany m.in. z płyty wydanej w polskiej wytwórni War Office/Rage in Eden, umieścił na płycie jedną ścieżkę, ale wnosząc z wkładki, są to dwie kompozycje: "...as I walked the beach" i "...under the palling stars of the morning". Rzecz zaczyna się mrocznie, groźnie, a to za sprawą przeciągłych brzęczeń i buczeń, wkrótce jednak nastrój staje się melancholijny, wchodzą rzewne i smutne melodie, pod którymi jednak wciąż coś niepokojąco rzęzi... i druga połowa kawałka należy już do tych podejrzanych, elektronicznych szmerów i szumów, które cichną powoli w połowie ósmej minuty.
Podsumowując: "Hermon" to moim zdaniem płyta ciekawa (choć nie wytyczająca żadnych nowych szlaków, nie przełamująca schematów etc.) i bardzo elegancko wydana. Nie zaszkodzi dołączyć jej do kolekcji.
Adam T. Witczak
www.mmrecords.kriegsfall-u.hu
