Apostazja -amgazyn muzyczny

hh.jpg - 9547 Bytes



V/A "Hermann Hendrich"
CD '2002 [51:21]
Nieblungenhort

Ten świat się już nie zmieni. Co innego współczesność, która żywi się potrzebą nowości i zmian. To co rozbrzmiewało jeszcze przed stu laty, już dawno zastygło, lecz na szczęście zostało i przybrało formę dokumentacji. Już sama postać niemieckiego artysty (żyjącego w latach 1854-1931) daje do myślenia. Hermann Hendrich zostawił po sobie nie tylko pamięć, ale i głęboko magiczne dzieło, po które nadal sięgają współcześni. Moja sympatia do tej składanki wzrasta z każdym kolejnym numerem. Dobra okazja, by spenetrować rejony muzyczne częściowo nieznane w Polsce. Album otwiera mój ulubiony BELBORN w sztandarowym - "Die Windsbrant". Mocy i prosty neofolk z niemieckim wokalem. Rewelacja, zwłaszcza refren! Przeciętnie prezentuje się FREIHEITSGEIST (nie lubię rockowych solówek). STURMKIND to zdecydowanie bardziej energiczny industrial, masywnie jadący i standardowo smaczny (jak TURBUND STURMWERK), ale z małym akcentem neofolkowym na koniec. Kolejne: THE SWORD VOLCANO COMPLEX, SHINING VRIL, GANDOLFS GEDANKEN i THE DAYS OF THE TRUMPET CALL, SHINING VRIL, CARPE-DIEM (przypomina trochę Polski HONOR), ELKE ROHLING, trudno jednoznacznie zakwalifikować, ale trzymają niezły poziom. Zdecydowanie najpotężniejszym rarytasem jest VON THRONSTAHL. Dwa kawałki, jeden nowy "Gotterdammerung (In Ruinen)" i zremiksowany "Drei Tropfen Blutes". No i magiczny WALDTEUFEL, a właściwie tylko głos Marcusa Wolffa w utworze "Leben". Fajna kompilacja, która może zadowolić naprawdę wybredne gusty (tak, tak Mojmir!). Nie wystarczy posłuchać, należy bezwzględnie wzbogacić swoje zbiory. Dla zainteresowanych - pozycja obowiązkowa!

Tomasz Reichelt


(Apostazja '2)