Apostazja -amgazyn muzyczny



hom.jpg - 22623 Bytes




HALL OF MIRRORS "Forgotten Realm"
CD '2009
Silentes

HALL OF MIRRORS to zupełnie niezwykły, choć trzymający się na uboczu projekt dark ambientowy. W skład Sali Luster wchodzą dwie bardzo zasłużone dla włoskiej sceny industrialno-ambientowej postaci, czyli Andrea Marutti (Amon/Afe Records) i Giuseppe Verticchio (Nimh). Bardzo podobała mi się poprzednia płyta HALL OF MIRRORS, zatytułowana "Reflections in Black", podobnie zresztą jak jeszcze poprzednia kolaboracja obu muzyków, czyli "Sator", wydana pod jakże oryginalnym szyldem Amon/Nimh. Tak nawiasem mówiąc "Sator" zawiera utwór "Arepo" będący w moim mniemaniu kwintesencją mrocznej ambientowej schizy. Mistrzowski jest... Wracając jednak do "Forgotten Realm", płyta to niezwykła, gdyz dawno już nikt nie łączył w tak interesujący sposób antymelodyjnej ciemnej materii z tzw. "klimatami". Już na poprzedniej płycie panowie Włosi bawili się w coś takiego, tam również kojarzyli ze sobą elementy prawie do siebie nie przystające - ciężkie i chrzęszczące drony, akustyczne pasaże z pełnymi napięcia dźwiękami żywcem wyjętymi z soundtracku do "Zaginionej Autostrady" autorstwa Angelo Badalamentiego. Na "Forgotten Realm" muzyczne światy przeplatają się w jeszcze bardziej zakręcony sposób. Weźmy choćby pierwszy "The Crossing" w którym krwisty ambient a la dajmy na to Yen Pox gdzieś tak w połowie ustępuje miejsca lekko psychodelicznym, niesamowicie nastrojowym gitarowym krajobrazom, które przy akompaniamencie padającego deszczu w sugestywny sposób kreują wizje szarych, zachmurzonych przestrzeni. W "Gates of Namathur" prym wiedzie khlui (tajski flet), co nadaje utworowi mocno bliskowschodniego posmaku, mnie jednocześnie przywodząc trochę na myśl fragmenty "Suspended Feathers" Alio Die. To taka jakby ich ciemniejsza nieco odmiana. A ostatni, "The Fortress" to już zupełny misz masz. Masywne drony, dobiegające z oddali rytmiczne uderzenia pradawnej maszynerii, drgające słupy powietrza i... piękny motyw wygrywany na gitarze akustycznej. A pomimo tak skrajnie różnych wibracji, płyta jest zaskakująco zwarta i bynajmniej nie sprawia wrażenia muzycznego chaosu czy też sztuki dla sztuki.

Silentes po raz kolejny dało czadu. Powiem więcej, to jedno z najlepszych wydawnictw tej włoskiej wytwórni. Zdecydowanie warto odwiedzić to Zapomniane Królestwo.

Stark


www.myspace.com/hallofmirrorsonline
www.myspace.com/silentes






(Apostazja '4)