ILDFROST "2 pole drift"
LP '2003 [51:00]
Fluttering Dragon [dragon 0.22]
Długo, bardzo długo czekałem na tę płytę. I wreszcie, nieoczekiwanie, jest nowy ILDFROST. Przyznam, że ostatni album "You'll never sparkle in hell" i split z UMBRĄ "Possum play falcon" podobały mi się bardzo. ILDFROST jawi mi się jako artysta, który rozumie, że nie można ograniczać się formą, że trzeba iść do przodu. Dark ambient od jakiegoś czasu stał się formułą zamkniętą, chciało by się posłuchać czegoś świeżego. Na składance "Triumph Des Todes" można posłuchać utworu "Song for Patricia" i przyznam szczerze, że to zbyt popowo-romantyczny kawałek jak dla mnie (co dziwne - na składance "Temple Of Kilowatts" zamieszczono utwór o tym samym tytule, który pomimo dużej dawki romantyzmu, podoba mi się). A jakie jest najnowsze wydawnictwo ILDFROST? Pierwszy kontakt (mój) nazwałbym nieufnym. Doskonała elektronika z elementami (no cóż) przynależnymi do muzyki (wiem to dziwne!) dubowej, ale tylko na początku. Są momenty kojarzące się np. z MASSIVE ATTACK (ale tylko momenty), nad wszystkim góruje nostalgia (doskonała płyta do słuchania we dwoje, bez przesładzania). No i niesamowicie zrobione wszelkie elementy rytmiczne (kto słuchał poprzednich dwóch wydawnictw ILDFROSTA, wie o co chodzi). Tej płyty należy wysłuchać kilka razy, by do niej dotrzeć i ją zaakceptować. Dodam, że jak na winyl płyta jest doskonale wytłoczona, zero trzasków, dźwięk dynamiczny. Oprawa graficzna dość ascetyczna, ale przecież nie o to chodzi. Jak ktoś powiedział przy okazji zupełnie innej płyty innego wykonawcy - to soundtrack dla wrażliwych. I tak chyba należy odbierać nowego ILDFROSTA.
tom k
www.serpent.com.pl
(Apostazja '3)
