INADE "Aldebaran"
CD '2007 [62:53]
Cold Spring [CSR13CD]
No i następne wznowienie klasycznego materiału z Cold Spring. Z tym że "Aldebaran" pierwotnie wydany w 1996 doczekał się już "reprintu" w 2001. Edycja którą właśnie mam w ręku jest już trzecią z kolei tak że jeśli komuś nie uda się tym razem dostać "Aldebaran", nie powinien się martwić - gdzieś tak w 2013 pewnie zaś to wznowią.
Czasem gdy wracam do starszych płyt niektórych moich mrocznoelektronicznych idoli z czasów młodości aż się dziwię jak mocno zestarzała się ich muzyka. Takim najjaśniejszym przykładem jest tu np. Endura. W przypadku "Aldebaran" nie mogę tego powiedzieć. Ta muzyka wciąż brzmi całkiem świeżo i intensywnie. I wciąż się broni po tylu latach.
Aldebaran to najjaśniejszy obiekt w konstelacji Byka. Jest to również gwiazda, której dwudziestowieczni niemieccy mistycy z tajemnego stowarzyszenia Vril przypisują szczególne znaczenie. Tak że znając ezoteryczne ciągotki chłopaków z INADE koncept płyty absolutnie nie dziwi. Muzyka z kolei godna jest całej otoczki. Ciężki i mroczny klimat, totalny brak melodii, ponura rytmika, tajemnicze szepty... Aż trudno uwierzyć, że tak lodowate i bezduszne dźwięki stworzyli ludzie. Z drugiej jednak strony ewidentnie słychać tu prawdziwie niemiecki porządek. Nie ma tu miejsca na improwizację. Łatwo wyczuć, że pomimo tak wielu warstw i przenikających się wzajemnie elementów, każdy dźwięk ma swoje konkretne miejsce i niczego nie pozostawiono przypadkowi. Panowie z INADE muszą wyznawać zasadę "Ordnung muss sein" co akurat ich muzyce wychodzi na dobre.
Jakby na to nie patrzeć jest to już klasyka czarnego jak smoła ambientu. Jeśli ktoś jeszcze nie zna "Aldebaran", powinien absolutnie się w tę płytę zaopatrzyć. Tym bardziej, że już wkrótce będzie ku temu niezła okazja, bo w maju Knut Enderlein i René Lehmann zagrają w Poznaniu. Warto się wybrać a przy okazji kupić sobie "Aldebaran".
Stark
www.inade.de
www.coldspring.co.uk
(Apostazja '4)
