
KALEKA
CDr 2005 [52:52]
(self-released)
Kilkakrotnie słyszałem o tym projekcie, jednak dopiero dzięki hojności Redaktora Naczelnego: w moje ręce wpadł ich krążek. Aż wierzyć mi się nie chce, że taka muzyka (w dodatku z "naszego podwórka") dotychczas pozostawała dla mnie tylko słowem, które czasem pojawiało się w internetowych newsach. Oj, mamy tu zaiste smakowity kąsek. Wiele tu sprzężeń, pętli i pogłosów. Są rytmy, pozapętlane głosy ludzkie, ale przede wszystkim jest naprawdę świetny i "pokaleczony" klimat. Dużo tu noise'u, jeszcze więcej inteligentnych eksperymentów. Odradzam osobom cierpiącym na stany lękowe. Ta płyta może je zniszczyć! Płyta, generalnie rzecz ujmując ewoluuje (jakkolwiek to brzmi). Po włączeniu, po pierwszych dźwiękach, myślałem, że będzie harsh noise i to jeszcze z japońskim zacięciem. A tu, niespodzianka. Czasem rzeczywiście nie brak noise'owych motywów, w żadnym wypadku jednak nie zaliczyłbym tego krążka do wspomnianego gatunku. Jeśli już miałbym włożyć to do jakiejś szufladki (cóż, taki los recenzenta), to umieściłbym to gdzieś na pograniczu nowoczesnego post-industrialu, dark ambientu i właśnie noise'u. Trzeba jednak sporej otwartości umysłowej, by wgłębić się w tę muzykę. Naprawdę wiele tu się dzieje, nie ma raczej monotonii, cały czas można spodziewać się ataku znienacka. Momentami można się poczuć jak w zakładzie dla obłąkanych, by już po kilku minutach przenieść się na opustoszałą polanę, gdzie pobrzmiewają kable wysokiego napięcia. Potem wycieczka do opuszczonej fabryki, a jeszcze później mały wypad na jakąś ciężką, narkotyczną imprezę. Tak właśnie "widzę" KALEKĘ. Pięknie, naprawdę pięknie świszcze, klekocze, a i zawyć potrafi. Do tego nie można zapomnieć o przemyślanych strukturach połączonych z rytmami. Ludziska, co tu dużo gadać, zdobywajcie ich namiary i biegiem na pocztę! Jeśli siedzicie w takich klimatach, nie będziecie zawiedzeni. Prawicę pod topór kładę!
Tanssimaan
http://kaleka.republika.pl
http://kaleka.net
(Apostazja '4)
