KRATONG "The Bees of Psychic Province"
CD '2004 [69:25]
Wrotycz Records [WRT 001]
Dotychczas wypowiadałem się na łamach Apostazji o płytach wykonawców, których poprzednie wydawnictwa znałem i wiedziałem mniej więcej czego mogę się po nich spodziewać. Tym razem wiedziałem tylko tyle, że muzycy zespołu KRATONG są związani z zespołem ROMOWE RIKOITO i że płyta jest debiutem nowo powstałego wydawnictwa Wrotycz Records. Pierwszy kontakt z płytą jest bardzo pozytywny, wydanie profesjonalne (rozkładana koperta A-5), CD z profesjonalnym nadrukiem. Muzycznie płyta to jedno wielkie zaskoczenie. Neofolk najwyższych lotów, przechodzący w kolejnych utworach w klimaty bardziej elektroniczne. Od pierwszych taktów słychać, że muzycy, którzy nagrali tę płytę nie są debiutantami. Udało im się jeszcze jedno - mimo słodkiego, niemal infantylnego głosu wokalistki, całość nie brzmi jakby była żywcem wyciągnięta z festiwalu piosenki studenckiej, co niestety zdarza się często neofolkowcom, na przykład z Niemiec. Płytę rozpoczynają kompozycje neofolkowe, zwracają uwagę śliczne harmonie wokalne wraz z partiami skrzypiec i gitary akustycznej. W drugiej kompozycji utrzymanej odrobinę w klimacie CURRENT93 zwraca uwagę ciepły głos wokalisty (jeśli lubicie głos Davida Tibeta i Kima Larsena z :OF THE WAND AND THE MOON:, to będziecie zachwyceni). Kolejna kompozycja to piękny temat ocierający się o klimaty muzyki średniowiecznej pod tytułem "Fair Margareth and Sweet William" z bardzo ładnym wokalem żeńskim. W "A Dream of the faded summer" mniej jest już instrumentów akustycznych; stopniowo zastępują je syntezatory i to jak zastępują. Zderzają się tu analogowo brzmiące syntezatorowe świergolenia z dźwiękami harfy, do tego łagodny głos wokalisty i głębokie zaśpiewy wokalistki a'la DCD (super). W następnych kompozycjach pojawia się więcej brzmień syntetycznych, w tym dwudziestominutowa darkambientowa suita "Province", i jest to eletronika na najwyższym poziomie. Mało tego, nie ma się wrażenia, że album jest niespójny, jest nastrojowo i nieco awangardowo. Jeśli miałbym porównywać, to przychodzą mi na myśl dokonania takich wykonawców, jak COIL lub późny ILDFROST i nie chodzi o to, że KRATONG gra podobnie do tych wykonawców, ale o bardzo wysoki poziom aranżacyjno-wykonawczy. Na zakończenie umieszczono na płycie bonus w postaci skocznego utworu nagranego wspólnie z Izidą (na co dzień obsługującą instrumenty klawiszowe w zespole ROMOWE RIKOITO). Podsumowując debiut nowego polskiego labela Wrotycz Records, to moim zdaniem jest to jedna z najlepszych płyt neofolkowych, jakie słyszałem w tym roku. Polecam ją wszystkim tym, którzy cenią sobie klimat SOL INVICTUS, :OF THE WAND AND THE MOON: czy też COIL. Dodam, że płyta została nagrana z (hmm..) audiofilskim rozmachem.
tom k
wrotyczrecords@op.pl
www.wrotyczrecords.prv.pl
(Apostazja '3)
