Apostazja -amgazyn muzyczny

ksiazka1.jpg - 10050 Bytes




Degrelle Leon
Front Wschodni 1941-1945. Wspomnienia.
Wyd. Arkadiusz Wingert '2002
Liczba stron: 396

Co robi opis książki w dziale recenzji muzycznych? Stanowi literacką oprawę pewnego nurtu muzyki, którą tu prezentujemy. Autor tej wyjątkowej pozycji był w czasie II wojny światowej dowódcą ochotniczego legionu walońskich Belgów, który walczył u boku Niemców na froncie wschodnim. Legion "Wallonien" był związkiem taktycznym podlegającym najpierw pod dowództwo Wehrmachtu, później zaś Waffen SS. Tyle suchych informacji. Oto dwa cytaty z książki, które w zupełności powinny wystarczyć za rekomendację do jej przeczytania.


"Miasto pode mną wyglądało jak potężny statek w płomieniach. Proste i ciemne, stare, kwadratowe wieże średniowiecznych kościołów odcinały się na tle łuny pożarów. Stały nieruchome w tym huraganie ognia, jakby chciały wznieść do nieba ostatnie wołanie wieków cywilizacji, konającej w pożarze. Czarne wieże na czerwono - złotym tle przedstawiały poruszający widok. Nigdy nie były tak piękne. I nigdy nie dały tak wspaniałego świadectwa. Biedne wieże Stargardu, poczerniałe maszty płonącego statku, który przez pięćset lat niósł szlachetne dziedzictwo chrześcijańskiej Europy. A ta płonąca żywcem Europa to kraj każdego z nas. Te kwadratowe, surowe wieże ze Wschodu były siostrami wielkich szarych wież w Saint - Rambaut de Malines i majestatycznych wież w Brugii. Wszystkie nasze europejskie kraje odpowiadały sobie jak dzwony. Słyszałem w sercu bolesny dźwięk tej tragedii. I nie mogłem powstrzymać się od płaczu, sam na zalanym czerwoną poświatą tarasie, patrząc na obracające się w ruiny stare miasto, na wyniosłe wieże, które jeszcze wystawały z gruzów, poczerniałe lecz wciąż silne w swym nieszczęściu..."



ksiazka2.jpg - 10038 Bytes "Starty były przerażające: w ciągu trzech dni sześćdziesiąt procent obrońców naszego sektora zostało zabitych lub rannych. Zagrzebani w swych jamach, wystawiając tylko głowę i ramiona, żołnierze byli ranieni przede wszystkim w twarze odłamkami pocisków i granatów. Przybiegali wtedy do mojego małego punktu dowodzenia z potworna krwawą dziurą w miejscu szczęki. Często wystawał z niej jeszcze język, różowy, drżący, nienaturalnie długi. Za jednym razem przybiegało dwudziestu pięciu, trzydziestu rannych. Niektórzy, których odłamek trafił w biegu, mieli stalowe odpryski wbite w narządy płciowe; dostawali strasznych drgawek, przeraźliwie krzyczeli. A jednak trzeba było dowodzić, mieć na wszystko baczenie, pomimo odoru krzepnącej krwi i ekskrementów, który unosił się nad wilgotnymi okopami".


I na koniec kilka słów Pawła Wieczorkiewicza, który napisał Posłowie do Frontu Wschodniego: Książka Degrelle'a ma niezwykłą wagę, nie tylko dokumentacyjną. Jest jednym z najbardziej wstrząsających opisów wojny, jakie zna światowa literatura.... Na zderzeniu dwóch postaw - zaangażowanego uczestnika i beznamiętnego obserwatora portrecisty polega wielkość tej książki, która zostałaby z pewnością obsypana najwyższymi literackimi trofeami z należną jej literacką Nagrodą Nobla, gdyby tylko posiadała słuszne konotacje ideowe. Świat jednak dążąc od lat pod amerykańskim przewodem do politycznej poprawności zawsze był po stronie zwycięskich batalionów... Zapraszam do lektury. /Tomasz Borowski