KARJALAN SISSIT "Karjalasta Kajahtaa"
LP '2004
Eternal Soul [ES LP01]
Nie tak dawno miałem przyjemność recenzować najnowszą płytę zespołu KARJALAN SISSIT na tych łamach. Chciałem jednocześnie zrecenzować jej poprzedniczkę, jednak jako, że mam ją na winylu, a gramofon był w chwilowym stanie nieużywalności - nie wyszło. Spróbuję teraz tę zaległość nadrobić. Mam straszliwą słabość do dokonań tego przemiłego, zapijaczonego Fina. Czytelnicy muszą mi to wybaczyć. Debiut oraz "Miserere" nie urzekły mnie nadzwyczajnie jednak później… Na "Karjalasta…" jest znacznie więcej militaryzmu niż na najnowszym albumie; już tutaj jednak słychać to dekadenckie, rozpaczliwe wołanie… o co? Przecież nie o pomoc. A może jednak? Ale czy dumny potomek walecznego sissi prosi o pomoc? Nie jestem filozofem, ani psychologiem, więc nie mnie to rozstrzygać. Płyta jest w pewnym sensie straszliwa; w pewnym sensie jest wręcz wszechporażająca. Okładka tego przepięknie wydanego przez Eternal Soul winyla przedstawia rozmytą postać wbijającą w coś sztylet. Rozkładamy okładkę (to gatefold) i widzimy po jednej stronie monumentalną rzeźbę, a po drugiej stare zdjęcie z 1928 roku, gdzie panie i panowie, odświętnie ubrani, oddają się tańcom. Obie strony winyla zdobi wizerunek butelki 96-procentowego spirytusu "Royal". Oczywiście zaczyna się starą, fińską piosenką. Nawet dość radosną. Potem robi się ciemno i straszno. Wojenne rytmy, potężne chóry, wrzask Markusa… Odwołania do piekielnych czeluści i Szatana w tekstach (tych, które zdołałem zrozumieć), a także do wojennej historii - to powinno zabrzmieć dość paradoksalnie, jednak nie w tym wypadku. Tu wszystko jest na swoim miejscu. Waleczni żołnierze przeplatają się z Diabłem wcielonym w spirytus. Wojenne werble, po których słychać płaczliwe zawodzenie pijanego w sztok mężczyzny, po raz kolejny stara fińska piosenka, gdzieś wyczytałem, że te utwory pochodzą z płyt, które Markus odziedziczył po swym mężnym dziadku. Później mroczne dźwięki i pośród werbli ktoś złowieszczym głosem powtarza raz za razem "Sowiecka Republika Socjalistyczna". Robi to wrażenie. Znów fińska piosenka, też niby radosna… ale czy na pewno? Jakąś taką melancholią podszyta. I niestety, uczta dobiega końca. Skończył się taniec, skończył się wir bitewny, a "Royalu" pozostało tylko na ukojenie żalu. Sztylet wciąż tkwi w sztywno zaciśniętej dłoni…
Tanssimaan
www.karjalansissit.com
(Apostazja '4)
