LUFTWAFFE "Ere I Perish"
CD '2010
Old Europa Cafe [OECD 129]
Cztery długie lata minęły od wydania poprzedniej płyty kultowego tu i ówdzie amerykańskiego LUFTWAFFE. Ja przyznaję, że specjalnie nie czekałem, poprzednią, wydana dla Punch płytę pamiętam jak przez mgłę, wynika więc z tego, że jakiegoś specjalnie piorunującego wrażenia na mnie nie zrobiła.
Nie da się ukryć, że pierwsze kilka utworów tchnie niezłą apokalipsą - głuche brzmienie, bezduszne uderzenia w kotły, przetworzone elektronicznie, równie bezduszne inkantacje. Pięć lat temu byłbym zachwycony, dziś takie dźwięki nie do końca do mnie trafiają, ale obiektywnie muszę przyznać, że brzmi to co najmniej dobrze. Nie samym końcem świata LUFTWAFFE jednak żyje i z czasem uspokaja nieco atmosferę naprawdę udanymi dźwiękami neofolkowymi. Słychać ewidentnie wpływy Death In June (w końcu znajomości zobowiązują), słychać również że to nie ten poziom, ale i tak jest lepiej niż w przypadku wielu kolegów po fachu. A całość wydaje się też dość ciekawa pod względem tematyczno-klimatycznym, bo mieszają się tu inspiracje Europą pierwszej połowy zeszłego wieku z amerykańskim okultyzmem, takim spod znaku Kennetha Angera. Interesująca mikstura.
Tak że ogólnie dobra to płyta, stworzona przez dobrych, czujących klimat muzyków. Na koniec dodam jeszcze, że swój wkład w powstaniue "Ere I Perish" miał niejaki Richard Leviathan, co być może dla niektórych będzie dodatkową rekomendacją.
Stark
www.myspace.com/luftwaffe
www.oldeuropacafe.com
(Apostazja '4)
