Apostazja -amgazyn muzyczny

cmi102.jpg - 2635 Bytes



MZ. 412 "Domine Rex Infernum"
CD '2001 [54:12]
Cold Meat Industry [cmi102]

Album ten mimo, że ukazał się prawie trzy lata temu długo nie mógł trafić do mojej kolekcji. Zawsze było coś innego do wyszukania, miesiące mijały, a płyta ta cały czas na mnie czekała w spokoju. Być może bałem się podświadomie całego zła skumulowanego w dźwiękach tego nienawistnego projektu? Sam nie wiem. Jednakże sentyment do tej trójki niesamowicie uzdolnionych muzycznie Szwedów zwyciężył i gdy nadeszła możliwość kupna tego czarnego i błyszczącego jak zeschnięta smoła digipaku nie zastanawiałem się ani chwili. Cóż to jest za płyta! Ile w niej mroku, nie jasnych kolorów i klimatu tamtej strony (tamtej, tzn. tej gdzie dusze nie odpoczywają w spokoju). Pierwszy kawałek rozpoczyna się klasycznym dla tego zespołu hałasem, który przechodzi w złowrogą muzykę filmową obrazującą miejsce gdzie niewidzialni czarni hierarchowie knują swe niecne plany. Do tego dochodzą rytualne bębny osadzone na podkładzie szumów i bulgoczących głosów. Drugi utwór to cała esencja tego albumu. Ponad 40 minut ciemności, która werbalizuje się z wolna w moim pokoju. Jest to rozwinięcie wszystkiego co znajdujemy na początku płyty. Ponure melodie wygrywane przez zastępy diabelskie, buczenia, duszne i gorące powietrze. No i na dokładkę te straszne inkantacje, które brzmią jakby wydobywały się z gardła samego Lucyfera. Ostatnia kompozycja to MZ.412 znany ze swoich poprzednich dokonań, czyli eksplozja czarnego industrialu. Co cechuje tą płytę to doskonała jakość brzmienia i klarowność wszystkich, nawet tych najbardziej cichych wibracji brzmieniowych. Mi osobiście mocno kojarzy się ona z solowym dziełem NORDVARGRA "Awaken". Jeśli ktoś chce się wybrać w podróż do najgłębszych czeluści Hadesu, to zapraszam do wysłuchania tego albumu.

Tomasz Borowski


www.coldmeat.se


(Apostazja '3)