NORDVARGR "Interstellar"
CD '2008 [42:29]
Beast Of Prey [bop 5.5]
NORDVARGR nagrywa kolejne płyty jak potłuczony. Czasem zastanawiam się kiedy on zdążył to swoje dziecko zrobić. Może prądu akurat zabrakło w Villa Bohult? No nieważne, ważne że choć zdarzają się wydawnictwa lepsze i słabsze, większość jego twórczości - pod wszystkimi szyldami - poniżej pewnego poziomu nie schodzi. Kenji Siratori to to jednak nie jest. A piszę "większość", bo mimo najszczerszych chęci chyba życia mi nie starczy aby zapoznać się z wszystkimi albumami w których szpony maczał NORDVARGR.
Gdzie w takiej klasyfikacji mieściłby się wydany niedawno przez Beast Of Prey "Interstellar"? Moim zdaniem gdzieś w środku peletonu. To rasowy dark ambient, którego warstwa dźwiękowa jest rzekomo wyłącznie pochodzenia pozaziemskiego. "Interstellar" to jedna z tych płyt, których należy słuchać tylko w samotności, na dobrym sprzęcie i mając pewność, że odbioru nie zakłócą żadne czynniki zewnętrzne. Całość wymaga skupienia, gdyż to co najważniejsze, najbardziej esencjonalne częstokroć jest poukrywane gdzieś, niesłyszalne na pierwszy rzut ucha. Drony, głuche pomruki, niskie częstotliwości - wiadomo to nie są porażające oryginalnością chwyty, ale po ogarnięciu całości wyłania się nam prawdziwie czarny monolit, prawie taki jak ten z 2001: Odyseja Kosmiczna. Atmosfera rzeczywiście obezwładnia. Jest mrocznie a i owszem, ale dla mnie to przede wszystkim muzyka samotności. Dźwiękowe odzwierciedlenie ostatecznej pustki kosmosu, gdzie nie ma prawa bytu jakakolwiek forma życia. Jeśli ktoś chce poczuć choćby namiastkę takich niezbyt pozytywnych wibracji, powinien zaaplikować sobie "Interstellar".
Muszę przyznać, że trochę mnie zaskoczyła informacja o wydawcy tej płyty. Ok, NORDVARGR wydaje dużo, ale wiadomo tu jakiś Eibon, tam Cold Spring czy inny Old Europa Cafe. Same tuzy. Dlatego chyba warto pogratulować ekipie z Grudziądza, że udało im się nakłonić Szweda do wydania płytki właśnie w BOP-ie. Może to nie jest najwybitniejsze dzieło Henrika, ale zapoznać się zdecydowanie warto. Aha, i moim zdaniem "Interstellar" to chyba najbardziej estetyczne jak do tej pory wydawnictwo BOP. Miła w dotyku, czarna, tekturowa kopertka a la Aural Hypnox a w środku trzy karty z obrazami jakichś mgławic czy galaktyk. Fajna rzecz, tym razem bez przerostu formy nad treścią.
Stark
www.nordvargr.com
www.beastofprey.com
(Apostazja '4)
