Apostazja -amgazyn muzyczny



nadja.jpg - 29205 Bytes



NADJA "Thaumogenesis"
CD '2008 [61:43]
aRCHIVE [archive30]

Jestem fanatykiem projektu NADJA. Do teraz nie mogę uwierzyć, że takie dźwięki tworzy kobieta o fizjonomii nauczycielki biologii i facet wyglądający jak taki jeden, który mnie czasem zaczepia na dworcu w Katowicach, bo chce na tanie wino. Łykam wszystkie wydawnictwa Aidana i Leah, i wcale mi nie przeszkadza, że pomimo iż wciąż mam w ich dyskografii sporo zaległości, kolejne płyty ukazują sie gdzieś tak co drugi czwartek. W tym miejscu dziękuję Hristo ze Shrine, bo gdyby nie on pewnie ominęła by mnie gdzieś na ulicy ta szalona dziewczyna o słowiańskim imieniu.

"Thaumogenesis" to jak do tej pory chyba moje ulubione wydawnictwo NADJA. Wszystko za co tak cenię ten projekt rozłożone jest tu w proporcjach idealnych. To jeden ponadgodzinny utwór w którym jak to u NADJI pełznące basowo-gitarowe riffy, tak ciężkie, że nawet Pudzian nie dałby im rady, przeplatają się z przepięknymi pejzażami. Abstrakcyjne jazdy z mistycznymi wizjami. Dobrze charakter tej muzyki oddaje okładka, mam nadzieję, że dość dobrze widoczna powyżej.

Czym zatem wyróżnia się "Thaumogenesis"? Mam wrażenie, że wszystko jest tu jeszcze intensywniejsze niż na innych płytach. Gitarowe drony są cięższe i bardziej mięsiste, z kolei fragmenty spokojniejsze jeszcze bardziej wzruszające. Z każdą minutą NADJA wciąga mnie na "Thaumogenesis"coraz silniej w swój cudowno-chory świat, a ja wcale nie mam zamiaru się bronić. Nie będę ukrywał, dla mnie to muzyka totalna, w stu procentach angażująca, uzależniająca i sprawiająca wrażenie, że dalej po prostu już nic nie ma. Uwaga, teraz zabrzmię być może megapretensjonalnie, ale fragment między minutą trzydziestą a trzydziestą piątą jest ostateczny. Jeżeli miałbym możliwość wybrać soundtrack do swojej śmierci, chciałbym aby był to ten właśnie wycinek "Thaumogenesis" NADJI.

O, właśnie się zaczyna...

Stark


www.nadjaluv.ca
www.myspace.com/nadjaluv





(Apostazja '4)