Apostazja -amgazyn muzyczny

non.jpg - 11238 Bytes



NON "Children of the Black Sun"
CD '2002 [30:00]
Mute [STUMM 213]

Boyd Rice (tutaj NON), to postać której nie trzeba przedstawiać. Wizerunek tego nagrywającego już od trzydziestu lat amerykańskiego eksperymentatora jest na tyle konkretny i charakterystyczny, że nie sposób go pomylić z kimś innym. Flirtując z niebezpieczną tematyką przemocy, został przez niejednego zaszufladkowany jako faszysta, szowinista czy po prostu obłąkaniec. Na ile Boyd podchodzi serio do długiej listy transgresji które popełnił, pozostawiam do oceny odbiorców - ze swojej strony mogę tylko rzec, że gość ma niewątpliwie specyficzne poczucie humoru (w przeciwieństwie do wielu z ludzi, którzy komentują jego twórczość). Płyta "Children of the Black Sun" nawiązuje w tytule do symbolu, który wykorzystywany jest przez najrozmaitsze grupy i w różnych kontekstach. Wśród wielu znaczeń, które się mu przypisuje, wymienić można na przykład symboliczną śmierć świadomości poprzedzają jej odrodzenie; negatywną materię czy materię pierwotną; uśpioną moc czekającą na powstanie; męską energię seksualną; zaćmienie słońca czy zasysającą światło czarną dziurę. Paradoksalnie, czarnego słońca używają jednocześnie zarówno neofaszyści w zastępstwie dla swastyki (symbol ten znajduje się na podłodze jednego z zamków, w którym spotykały się elity SS) jaki i ludzie w taki czy w inny sposób związani ze środowiskiem gejowskim (Coil, Death In June czy Black Sun Productions). Jak rozumieć ten symbol w wypadku tej płyty? Da się to zrobić darując sobie słowa i pozwalając przemówić muzyce.

O to zaś nietrudno, jako dźwięki są na tyle mocne, że nie pozostawiają za wiele miejsca na cokolwiek innego. W pełnej napięcia przestrzeni którą budują, czai się jednocześnie silne poczucie zagrożenia, jak i ogromna moc. Jest gęsta i ciężka, ale jednak wibruje przy tym czymś dziwnie pobudzającym. Nasuwa obraz czarnej, kłębiącej się chmury na chwilę przed potężnym wyładowaniem. Rozegrane silnie drony towarzyszą takim dźwiękom jak na przykład coś, co porównać by można było do ostrego wycia syren przy narastających do apokaliptycznych rozmiarów dźwiękach trąb. Tło jednego z mocniejszych utworów wypełnia brzęczenie niespokojnego roju much, bez trudu można by ujrzeć wokół jakiej materii one krążą. Przy całej różnorodności tych brzmień, płyta zachowuje doskonałą spójność, jej charakter jest wyraźnie konceptualny. Boyd wie dokładnie jaką energię chce uzyskać w tej dziwnej operacji - energię na pewno niebezpieczną, ale zdolną zasilić niejedną wizję. Nie będę ukrywał, dla mnie ta płyta to majstersztyk, Boyd po raz kolejny pokazał swoją klasę. Panowie od różnego rodzaju zawiewających mrokiem lichych ambientów powinni wsłuchać się w tę płytę uważnie, gdyż udowadnia ona, że gatunek ten wcale nie musi być banalny jak niestety większość tego rodzaju produkcji. Moc!

Alek



www.boydrice.com
www.brainwashed.com/non


(Apostazja '4)
111.jpg - 25757 Bytes