Apostazja -amgazyn muzyczny



opium.jpg - 30861 Bytes



OPIUM
"The Reborn of the Rebel Angel"
CD '2000 [54:06]
Hic Sunt Leones [HSL017]

Gdzieś we Włoszech, na uboczu całej tej ambientowej sceny po cichu tworzy sobie swoją muzykę niejaki Teo Zini. Temu protegowanemu Stefano Musso chyba niespecjalnie zależy na rozgłosie czy jakichś muzycznych laurach. Mimo to spróbuję rzucić nieco światła na jego twórczość, gdyż ta bez wątpienia warta jest uwagi. A nuż znajdzie się parę osób, które zdecydują się sprawdzić o czym ten cały Stark nawija.

Teo ma kilka projektów, tym sztandarowym jest OPIUM. Debiutancki album OPIUM nazywa się "The Reborn of the Rebel Angel" i został wydany w 2000 roku przez Hic Sunt Leones. O ile się nie mylę Teo miał wtedy 20 lat. Wpływy Alio Die są tu jak najbardziej zauważalne - delikatne tekstury dźwiękowe, odgłosy natury, ogólny spokój i błogostan. Jednak to, co odróżnia muzykę OPIUM od twórczości Stefano to zrytmizowanie większości utworów. Oczywiście nie mam tu na myśli chamskiego bitu - ten jest równie subtelny jak reszta dźwięków zawarta na płycie. Chwilami niemal niezauważalny, przewijający się na trzecim tle a przy tym dodający muzyce całkiem sporo dynamiki. Zwraca uwagę trzeci w kolejności utwór zatytułowany "One Second Ago", bardzo dynamiczny a przy tym niesamowicie delikatny i przestrzenny, uszlachetniony niesamowitymi kobiecymi wokalizami. Przenosi mnie i ukochaną osobę gdzieś na pustą, ciągnącą się po horyzont plażę nad oceanem, odrywa od szarej naznaczonej kominami i szybami kopalnianymi rzeczywistości, wprowadza ciepło, rozkosz i błogostan. Nawet kolory są tu jakby bardziej nasycone niż zwykle. Już wiem... pamiętacie być może film Zemeckisa "Kontakt" i scenę rozmowy Jodie Foster i Davida Morse'a na plaży? Trudno stwierdzić czy to dzień, czy noc, różowy piasek, niesamowicie błękitna woda, niebo pełne spadających gwiazd, odrealniona aura... Takie mniej więcej wizje ukazują mi się przed oczyma kiedy słucham "One Second Ago" i pozostałych fragmentów "The Reborn of the Rebel Angel".

To piękna płyta. Odprężająca i uspokajająca a przy tym pobudzająca wyobraźnię, pomagająca opuścić ciało i odlecieć gdzieś tam...

A już wkrótce jeszcze więcej o OPIUM.

Stark




Somewhere in Italy, keeping aside from whole ambient scene, mr Teo Zini creates his music. It looks like that this Stefano Musso protege doesn't care about fame or publicity. Yet I will try to shed some light on his works, which for sure are worth attention. Perhaps someone will check whatta hell this Stark guy is talking about.

Teo is involved in few projects, but OPIUM is the leading one. Debut album of OPIUM is called "The Reborn of the Rebel Angel" and was released in 2000 by Hic Sunt Leones. As far as I know Teo was 20 years old. Well, Alio Die influences are easily noticeable. Delicate sound textures, sounds of nature, tranquillity and bliss. The element which differs OPIUM music from Stefano's works is rhythmizing of most tracks. Of course I'm not talking about rough beat - it's as subtle as the rest of music. Sometimes even unnoticeable, flowing somewhere in the background, but at the same time giving music quite a dynamics. Especially third track catches my attention. "Deep Breathe Of Sirens " is very dynamic but also amazingly gentle and spatial, ennobled by beatuiful female vocalises. It takes me and my love on empty beach somewhere near an ocean. It helps me to escape from grey, marked by chimneys and coal-pits reality. It brings warmth, bliss and delight. Even colours are more saturated here. I know... Do you remember Zemeckis "Contact" and conversation of Jodie Foster and David Morse on the beach? It's hard to tell is it day or night, pink sand, incredibly blue water, sky full of falling stars, unreal aura... I have such visions before my eyes while listening to "Deep Breathe Of Sirens " and other tracks from "The Reborn..."

It's beautiful album. Relaxing and calming down, but also stimulating imagination, helping with leaving the body and flying out there, somewhere...

Stark



www.aliodie.com





(Apostazja '4)