Apostazja -amgazyn muzyczny

ordeal.jpg - 11694 Bytes



ORDEAL "MA/AN"
CD '2002 [50:56]
Eibon Records [Ord033]

Nie miałem okazji słyszeć poprzedniego albumu ORDEAL, ale jak wyczytałem w dobrze poinformowanych źródłach, ponoć niewiele straciłem. Historię jednak zostawmy za sobą i zobaczmy cóż nam oferuje projekt. Początek albumu robi na mnie piorunujące wrażenie. Trzeszczenie winylu, intensywna jazzowa perkusja i nagle stop. Kilka sekund przerażającej melodii. Jest w niej więcej psychozy niż w 10 "darkowych" albumach, których twórcy śmią nazywać mrocznymi (na nazwy rzucimy kurtynę milczenia). I znów mam skojarzenie z Lynchowskim klimatem (kurde, ja prawie wszędzie zaczynam widzieć Lyncha). Muzyka płynie dalej... Cicha, tajemnicza, nie pozbawiona jednak absolutnie nienachalnego rytmu. "Graduale" - czwarty kawałek... Co się dzieje... Niepokój narasta z wolna, gęstnieje i niesłychanie wciąga, mimo woli. Pełno pogłosów emitowanych przez nienazwane buczenia... I znów cisza. A potem jakieś odgłosy, kojarzące mi się absurdalnie ze zbieranie wody metalową łopatą z takiej samej podłogi. Jest też muzyka. Płyta kręci się w odtwarzaczu dalej... I znów patent z jej początku. Subtelne dźwięki pianina niosące ukojenie i nagle zmiana o 180 stopni, która objawia się przez amorficzną i złowrogą mgłę, jednostajne pikanie urządzenia i systematyczne generowane kilkusekundowe zgrzyty. Robi się coraz głośniej i ciach! Po raz kolejny jestem w innym pokoju mej wyobraźni. Ciągła zmiana nastrojów. Wrażenie jest tym większe, że pomiędzy utworami są chyba półsekundowe przerwy. Jeśli komuś nie chce się iść do kina lub oglądać na video jakiegoś pełnego psychotycznej ekspresji filmu, niech posłucha raczej ORDEAL. Satysfakcja gwarantowana.

Tomasz Borowski


www.eibonrecords.com


(Apostazja '2)