Apostazja -amgazyn muzyczny




ordo3.jpg - 16237 Bytes


ORDO ROSARIUS EQUILIBRIO "[Apocalips]"
CD '2006
Cold Meat Industry [cmi144]

Cholernie trudno pisze się recenzje płyt zespołu, do którego ma się stosunek emocjonalny. Dla mnie jednym z nich jest ORDO ROSARIUS EQUILIBRIO. Od czasu "Triumph of Light... and thy thirteen shadows of love", które mnie poraziło i okrutnie sponiewierało (pozytywnie), nie mogę znaleźć słabych punktów formacji prowadzonej przez Tomasa Pettersona. Mam świadomość, że O.R.E. (dawniej znane jako ORDO EQUILIBRIO) nie wymyśliło takiego stylu grania, bo wcześniej były i DEATH IN JUNE, i CURRENT 93, i SOL INVICTUS, które stworzyły apokaliptyczną odmianę neo-folku, ale w moim przekonaniu to, że nagrywają więcej niż jedną płytę rocznie nie stawia ich na pozycji wyznawców najwyższej jakości. ORDO w ciągu 11 lat nagrało 7 pełnych albumów, a każdy z nich był znakomity i przemyślany w każdym calu. Zakończę może te wywody i skupię się na najnowszym dziele szwedzkiego duo. "[Apocalips]" to tylko pozornie wciąż te same dźwięki, co na poprzednich albumach, bo to kolejny przykład, że bez drastycznych zmian można ciągle znajdować nowe pomysły w ramach obranej kiedyś tam drogi. Ktoś oczywiście stwierdzi, że z płyty na płytę O.R.E. staje się coraz bardziej "piosenkowe" (mi też trochę brakuje tych dark ambientowych rzeczy, które nagrywali na początku), ale wcale nie oznacza to, że stali się komercyjni i podbiją rynek muzyki pop czy electro. Tomas nadal posługuje się swoim beznamiętnym głosem przekazującym bardzo inteligentne słowa i przesłanie dalekie od standardów typowych tekstów w muzyce rockowej czy pop, a wspiera go w tym nieśmiało Rose-Marie. To już znak firmowy tego zespołu, podobnie jak budowanie utworów z pozornie prostych składników. Niewyszukane gitarowe akordy (tych jakby ciut mniej na nowej płycie), quasi-symfoniczne podkłady, proste pasaże na pianinie, czasem odgłosy dzwonów i innych przeszkadzajek - to wszystko tworzy po prostu dobre kompozycje. Tomas nie zapomina też o bardziej udziwnionych formach: i tak na przykład "Hear the Sound of a Black Flame Rising" to bardzo transowy, minimalistyczny kawałek, "Can You See the Forest For the Trees?" jest instrumentalnym numerem z wklejonymi samplami głosów i folkową melodyką, a "Hell Is My Refuge A Golden Dawn For a Judas Kiss" intryguje sakralnym, niepokojącym klimatem. Z kolei na drugim biegunie jest chyba najszybszy utwór, jaki kiedykolwiek wyszedł spod palców lidera O.R.E., czyli zamykająca płytę "Who Stole the Sun From Its Place In My Heart", rytmiczne, bujające "[Mercury Rising] Seduced By the Kisses of Cinnabar Sweet" i "Sons & Daughters of Lilith And Cain" i chyba najbardziej bliskie twórczości DEATH IN JUNE "I Think About Germany And the End of the World". Ciekawostką może być "She's In Love With a Whip - My Venus In Furs" z tekstem Lou Reed'a, który napisał dla kultowej formacji VELVET UNDEGROUND grubo ponad 30 lat temu. Coraz więcej w muzyce szwedzkiej formacji militarystycznych akcentów, zwłaszcza gdy chodzi o rytmikę (np. "[Apocalyps Kisses] In the Eyes of the Scarlet Ones"). Uwierzcie mi - naprawdę trudno mi odnieść się do tej godziny muzyki z dystansem i daję "[Apocalips]" maksimum punktów.

Diovis


www.mrocznastrefa.com
www.ordo-rosarius-equilibrio.net
www.coldmeat.se