PHAENON "Submerged"
CD '2007 [66:38]
Malignant Records [Tumor 30]
Długo się zabierałem do tej recenzji. Czasem tak jest - człowiek pragnie coś napisać, ale myśli jak na złość nie chcą przekształcić się w konkretne słowa, zdania. W przypadku dark ambientu sprawa jest jeszcze bardziej niewdzięczna, w końcu ileż można pisać o kosmicznych próżniach, opustoszałych katedrach, czy niekończących się lasach... Wczoraj słuchałem "Submerged" zastanawiając się jednocześnie, co mógłbym napisać o płycie Szymona nie popadając w sztampę. Zdałem sobie wtedy sprawę, że odpowiedź mam na wyciągnięcie ręki, czy raczej - ucha. Jeśli miałbym w jakikolwiek sposób zwizualizować "Submerged", to ta muzyka dokładnie odzwierciedla proces myśli kształtującej się w słowo. Z reguły trwa to ułamek sekundy, czasem - jak w moim wczorajszym przypadku - dłużej. "Submerged" to właśnie taki stan "pomiędzy", gdzie myśl się kumuluje i przybiera bardziej przystępną formę, gdzie jest jednocześnie wszystko i nic, a impulsy nerwowe śmigają jak po organicznej autostradzie... Ok, ale przejdźmy do konkretów. "Submerged" to jeden długi, sześćdziesięciosześciominutowy utwór nagrany "na żywo w jednym ujęciu". Niestety teraz w moje słowa musi wkraść się trochę standardowych określeń - mamy tu oczywiście głębokie drony, okazjonalnie jakieś bardziej inwazyjne szumy i trzaski, melodię w stanie bardziej niż szczątkowym oraz masę wszelkiej maści "kosmicznych" dźwięków (abstrahując oczywiście od faktu, że w kosmosie nic nie słychać). Pierwsza część utworu jest jakby odrobinę spokojniejsza, wkrada tu się nawet coś na kształt melancholii - pewne fragmenty kojarzą mi się trochę z "Passing Inner Shield" Raison d'Etre, aczkolwiek ten nastrój, na którym opierał się utwór Anderssona, tu jest ledwie gdzieś zasygnalizowany w tle. W drugiej części utworu robi się bardziej opresywnie - podobają mi się fragmenty w których pulsujący tuż pod powierzchnią, metaliczny "cichy hałas" (oj, wiem, że głupio brzmi) wydaje się być ledwo kontrolowanym tak, że kwestią czasu wydaje się rozsadzenie całej dźwiękowej struktury od wewnątrz. Nigdy to jednak nie następuje a przy płycie - jeśli oczywiście jest się podatnym na taką muzykę - faktycznie wykazując się odrobiną dobrej woli można się odprężyć, zanurzyć się między snem a jawą, między myślą a słowem... Jako całość płyta kojarzy mi się nieco z niektórymi innymi wydawnictwami Malignant, np. wybitnym splitem Troum i Yen Pox. Dostrzegam również pewne konotacje z "Lapse" Visions. Może też trochę z paroma rzeczami z Loki...
Na pewno trzeba pogratulować debiutu Szymonowi - "Submerged" to może nie "wybitna", to za duże słowo, ale bardzo dobra płyta. Może brakuje troszkę jakiegoś indywidualnego charakteru, czegoś co pozwoliłoby mi odróżnić PHAENON od innych spokrewnionych stylistycznie projektów. Ale to dark ambient, tu naprawdę ciężko o coś wybitnie oryginalnego. Poza tym jestem dziwnie spokojny, że Szymon już się w przyszłości postara aby moje zarzuty stały sie niebytem. Z całego serca mu tego życzę. A "Submerged" wszystkim fanom mrocznego, ale uzależniającego i hipnotycznego ambientu - polecam.
Ha, też napisałem tą recenzję "na żywo w jednym ujęciu" i to w krótszym czasie niż 66 minut!
Stark
www.malignantrecords.com
(Apostazja '4)
