PORTABLE "Powers Of Ten"
CD '2007
Süd Electronic [SÜD-011]
Niezmiernie raduje mnie, gdy producenci dorośleją muzycznie w tak spektakularny sposób. Tym bardziej, że Alan Abrahams a.k.a. Portable pomimo niezaprzeczalnie oryginalnego stylu, od początku działalności jakoś specjalnie mocno mną nie wstrząsał. Jego znak rozpoznawczy czyli trybalna rytmika przeniesiona na grunt minimalhouse, niebanalny i sprawnie realizowan...y w końcu pomysł, niemiłosiernie jednak dublowany na kolejnych wydawnictwach tak w czasach Backgroundu jak i późniejszych w ~scape, przejadł mi się i wyszedł przysłowiowym bokiem. Boleśnie na tyle , że na jakiś czas przestałem zaniedbałem obserwacje poczynań tego typka. Rzecz jasna nie na amen w pacierzu, bo gdy doszło do mnie, iż długo anonsowany przez biznesowo macierzysty Alanowi Sued Electronic i bez końca przekładany w terminach album ma w końcu zostać wydany, intuicja starego słuchacza podpowiadała mi, że tym razem Alan się mocno nad projektem napracował i można mieć nadzieję na coś szczególnego.
I niech mnie szlag, jeśli tak nie jest. Już otwierający ten album track „Albatros” nie pozostawia złudzeń, że mamy do czynienia z sonicznym wybuchem o dużej sile rażenia. Oczywiście Abrahams nie miał nawet zamiaru wypierać się swojego afrykańskiego powinowactwa, bo absolutnie nie odpuszcza on wspomnianego plemiennego pulsu w warstwie perkusyjnej. Jednakże w tym wypadku stanowi on ledwie tło dla znakomicie poprowadzonego melodycznie i świetnie skomponowanego utworu, którego przy całym uznaniu dla reszty substratów, główną siłę miażdżącą dzierży przezajebisty wokal Abrahamsa. No pytam się ja Ciebie chłopino czemuś ty się tyle lat z tym głosem chował?! Facet ma wokal niemal jak nie przymierzając Dave Gahan. Jego niski tembr wieje zimnofalowym chłodem, który w pełni skrzydła rozwija w intrygująco mrocznym tracku „Take Action”, który między innymi dzięki wokalom własnie brzmi wręcz jak jakaś współczesna postinkarnacja Fields Of the Nephilm. Podobnie ciary wędrują po karku przy odsłuchu „Trade Winds”. Mnie to ujmuje.
Nie samym wokalem jednak stoi ten niesamowicie bogaty muzycznie album, z taką swobodą asymilujący masę rozmaitych wpływów. Są bardzo ciekawe kolaboracje, jak np z wywodzącym się z Portugalii (w której z resztą zdaje się Abrahams ostatnio najczęściej się szlaja) gitarzystą klasycznym Mario Mpexem w „Arrabida”. Drugi portugalski gitarzysta o zwięzłej ksywce Tor pojawia się w „Shiftin Sunlight”, a poza wspomnianymi do świetnych linii basowych albumu przyczynił się ponownie palcyma własnymi dawny współplejer Alana, mister Leo Fernandes. W efekcie na płycie dzieje się bardzo, bardzo dużo i co track mamy wycieczkę w inny rejon muzycznych eksploracji od Detroit po wioskę w dorzeczu Kongo i to bynajmniej nie najkrótszą trasą.
Wspomniana wszechstronność opisywanego albumu nie oznacza akurat, że Portable stara się wstydliwie ukrywać za szafą swoje parkietowe brzemię. W zestawie „Powers Of Ten” znajdują się bowiem i takie rakiety jak „Kuiper Belt” (tak - to ten track, przy którym pół Kamfory ostatnio zaczęło ruszać przynajmniej nogą). Świetnie dawkowany rytm i znów genialne wokale Abrahamsa perfekcyjnie unoszą słuchacza ku aktywnym ruchowo pozycjom pionowym. Nie mniej szarpie ciałem rzeczony już „Albatros”. Mam naocznych świadków.
Uszy ledwie, acz z niekłamaną przyjemnością dźwigają te bogactwa. Takie skoki formy zdarzają się dość rzadko. Myślę, że „Powers of Ten” jest dla Portable podobnym krokiem milowym, jakim „Primario” była dla Faxa w zeszłym roku i choć jednak są to nieco odmienne w klimatach albumy, podobne mi emocje przynoszą. Bardzo satysfakcjonujące.
yac
diggin.pl
www.sudelectronic.com/wp
www.myspace.com/bodycodemusic
