RAPOON "Time Frost"
CD '2007 [59:05]
Glacial Movements [GM003]
Jak każde wydawnictwo Glacial Movements, także i ta płyta niekoniecznie została poświęcona słonecznym plażom, ciepłemu morzu i skąpo odzianym panienkom. Profil tego włoskiego labela jest ściśle określony i ja osobiście żywię głęboka nadzieję, że Alessandro nie zejdzie z obranej ścieżki, gdyż każdy krążek sygnowany logiem GM to lodowaty miód na moje uszy.
A tym razem za eksplorowanie arktycznych przestrzeni wziął się nie byle kto, bo sam Robin Storey, kiedyś członek Zoviet France, dziś nagrywający jako RAPOON. Płytę otrzymujemy w estetycznym matowym digipacku, przedstawiającym - jak zwykle w przypadku Glacial Movements - arktyczny krajobraz. Koncept "Time Frost" opiera się na paradoksie wynikającym z faktu, że globalne ocieplenie może w efekcie doprowadzić do nowej epoki lodowcowej. Podstawą muzyczną są tu wycinki z "Nad pięknym modrym Dunajem" Straussa - oczywiście przetworzone, miksowane, pocięte i zdekonstruowane tak, że gdybym nie przeczytał informacji na płycie, w życiu bym się nie domyślił, że tego właśnie materiału wyjściowego Robin użył przy nagrywaniu "Time Frost". Sam artysta widzi te wiedeńskie dźwięki jako wycinki spuścizny dawnej kultury uwięzione w lodzie i czekające na uwolnienie przez przyszłych archeologów i zinterpretowanie ich po swojemu. Ciekawe i inspirujące podejście. W przeciwieństwie do wcześniejszych dokonań RAPOON, trudno tu odnaleźć jakiekolwiek rytmiczne elementy - RAPOON stał się statyczny jak nigdy wcześniej. Muzyka nie gna do przodu, lecz wisi w powietrzu niczym mgła i pomału wypełnia otoczenie, wnika w nie, staje się nim. Bynajmniej całość nie brzmi jakoś bardzo czysto i klarownie, raczej jakby dochodziła zza jakiejś zasłony, albo dobiegała z oddali... zwłaszcza ostatni, przepiękny, prawie trzydziestopięciominutowy "Ice Whispers" charakteryzuje się właśnie takimi sennymi, rozmarzonymi, wprowadzającymi w odmienny stan świadomości dźwiękami... Słychać tu oczywiście i Biosphere, i Thomasa Konera... czasem także elementy charakterystyczne dla wcześniejszych dokonań Robina, ale całość doskonale wpisuje się w profil włoskiej wytwórni. Dla miłośników izolacjonistycznego "arktycznego" ambientu pozycja obowiązkowa.
Stark
(Apostazja '4)
