RETARDER "Retarder's Enquiries"
CD '2009
Tourette Records [006]
Podczas mojej krótkiej zabawy w muzyczną pisaninę zauważyłem, że istnieją różne szkoły tworzenia recenzji. Jedną z nich jest opisywanie w kilku słowach każdego kawałka po kolei, co moim zdaniem jest pójściem na łatwiznę, choć nie ukrywam, że i mnie zdarza się czasem taką recenzyję skrobnąć. Tak też musi być w przypadku płyty "Enquiries" projektu RETARDER, bynajmniej nie dlatego, że chcę odwalić na szybko ten tekst i zapomnieć. Po prostu nie widzę innego rozwiązania. Nie potrafię znaleźć żadnego punktu zaczepienia, żadnego elementu, który łączyłby wszystkie numery. Jakiejś ogólnej koncepcji na której można by oprzeć recenzję. Każdy fragment "Enquiries", co do jednego to kompletnie inna bajka.
RETARDER to solowy projekt Lloyda Jamesa z Naevus. Mam wrażenie, że to taki plac zabaw Lloyda - tu wrzucił jakiś pomysł który mu nie pasował do Naevusa, tam troche poimprowizował (zapewne po zakrapianej imprezie) sam czy z kolegami, jeszcze gdzie indziej dorwał się do jakiegoś analogowego sprzętu i zaczął kręcić gałkami. Zresztą... lećmy po kolei.
"Dancing" to dziwna fortepianowa improwizacja, z tym że ścieżek fortepianowych jest tu bodaj dwie albo trzy. Brzmi to jak Marek i Wacek na ostrym speedzie. "Turn that Light Off" to tyleż prosty i rytmiczny co transowy rockowy kawałek, który - napędzany dodatkowo nieco mantrycznym wokalem Lloyda - wwierca się w głąb umysłu i zakorzenia tam na bardzo długo. "Tongue in the Wind" to kolejna dość psychodeliczna instrumentalna improwizacja, raczej staromodna w brzmieniu. Za to "Farmer Duncan" mógłby spokojnie znaleźć się na ostatniej płycie macierzystego projektu Lloyda. Właściwie to nie wiem czemu się tam nie znalazł, bo to wykapany Naevus. Fajny, akustyczny kawałek. "Dead Numbers"... o rany, basowy rytm plus oldschoolowa, analogowa industria. Dziesięć minut to jak dla mnie trochę za dużo. "Superman's Cave" to również instrumentalna improwizacja, ale jakże odmienna od poprzedniej. Dźwięki syntezatora nasuwają bardzo mocne skojarzenia z "el-muzyką" a la Władysław Komendarek. Za to "Modern Evening" to całkiem niezła, utrzymana w średnich tempach rockowa piosenka, którą jednak od dołu rozsadzają dziwne elektroniczne odgłosy. O wieńczącym płytę "Chalk is Valuable, Keep It in Your Hand" mogę powiedzieć, że jest równie dziwaczny jak sam tytuł.
I tyle. Tak jak pisałem wcześniej, "Enquiries" to raczej taki muzyczny pamiętnik Lloyda niż regularny album z zarysowanym konceptem itp. Część pomysłów, które wyjął z szuflady jest gorsza, część lepsza, ale całość to na pewno interesujący zapis tego, co kryje się w głowie na pewno jednej z najciekawszych obecnie postaci industrialno / neofolkowo / jakimśtam światku.
Stark
www.myspace.com/retarder
www.myspace.com/touretterecords
(Apostazja '4)
