Apostazja -amgazyn muzyczny



iceventeen-front.jpg - 2989 Bytes


SEVENTEEN MIGS OF SPRING "Ice"
CDr '2006 [19:35]
Zvukoprocessor

Himmler wzywa Stirlitza na dywanik:
- Że książkę o nas napisali - rozumiem, że serial o nas zrobili - rozumiem. Ale tego tolerować nie mogę!! - ryknął Reichsfuhrer-SS i rzucił w kierunku Stirlitza nieopisanego CDra strącając jednocześnie z biurka miskę z pałaszowaną właśnie zupą grochową i plamiąc się w kroku. Stirlitz rzecz jasna od razu się domyślił co jest przyczyną wściekłości bossa. "Ice" zespołu SEVENTEEN MIGS OF SPRING, czyli po naszemu "Siedemnaście Mgnień Wiosny".

Szczerze mówiąc nie dziwię się małemu brzydalowi w okularach, bo ciężko te trzy fragmenty nazwać muzyką. Pierwszy numer to powstały najprawdopodobniej w wyniku improwizacji zlepek przypadkowych szumów, kliknięć, trzasków i pomruków. Taka musique concrete dla ubogich. No, ale niektórzy nazywają to "sztuką wyższą", więc już nic nie mówię.

Drugi fragment, twórczo nazwany "Part II" to basowy pomruk rozrywany przez różnego rodzaju elektroniczne piski, sprzężenia i dźwiękowe oscylacje. Ma to przynajmniej ręce i nogi i - nie wychodząc z naszego podwórka - przypomina mi dokonania Nordvargra i Drakha na "Cold Void of Nothing", choć oczywiście bardziej doświadczeni sataniści ze Szwecji mieszczą się gdzieś tak dwie klasy wyżej. Ale chociaż da się tego posłuchać bez plucia i zgrzytania zębami. Podobnie jak trzeciego kawałka, utrzymanego w podobnej stylistyce jak poprzedni, lecz bardziej wyciszonego, troszkę subtelniej budującego klimat niepokoju i osaczenia. A po niecałych dwudziestu minutach płytka się kończy i można z czystym sumieniem odstawić ją na półkę i wrócić do niej najwcześniej za rok, a najlepiej w ogóle. Mają ci młodzi artyści żyłkę eksperymentatorów, ale ja radziłbym oprócz szukania muzycznego "kamienia filozoficznego" pomyśleć też o słuchaczach. A jeśli tworzą swoje dźwięki dla siebie, to do szuflady z nimi a nie do ludzi. Całościowo nie trafiło to do mnie. Parę fragmentów sugeruje, że być może w przyszłości coś z SEVENTEEN MIGS OF SPRING będzie, ale na razie... dla koneserów.

Stark


Himmler calls Stirlitz:
"They wrote a book about us. OK! They made a TV series about us. OK!. But I can't tolerate this!", he yelled and threw Stirlitz a CDr without any infos on it. Of course Stirlitz knew the reason of his boss fury. SEVENTEEN MIGS OF SPRING" and "Ice".

Actually, I'm not surprised with the opinion of little ugly man in glasses, because it's hard to define these 3 fragments as "music". First track is mostly improvised conglomeration of random noises, clicks, cracks and murmurs. Kind of musique concrete for poor ones. Well, some people call it "high art", so I won't tell anything more.

Second fragment, creatively called "Part II" is bass murmur bursted with electronic screams and oscillations. It has some sense and - staying at our playground - I could compare it to Nordvargr and Drakh's "Cold Void of Nothing", but of course Swedish satanists are about 2 classes higher. But at least it's not that abysmal. Just as third track which builds disturbing atmsphere in more subtle way. And after almost 20 minutes "Ice" ends and with clean conscience you can put it on shelf and give it another chance after a year or so. Or don't give it a chance at all - - that's the best solution. These young musicians surely have an experimentator's bent, but I advice not only to seek for musical "philosophers stone" but also think about listeners. And if they create their music only for themselves, then put it into a drawer instead of showing it to people. Few fragments suggest that perhaps SEVENTEEN MIGS OF SPRING will show something interesting in the future, but for now... For conaisseurs only.

Stark


www.zvukoprocessor.com






(Apostazja '4)