Apostazja -amgazyn muzyczny

sf2010.jpg - 20805 Bytes





SPIRITUAL FRONT
"Rotten Roma Casino"
CD+DVD '2010
Trisol

Wpierw obejrzeliśmy DVD (Żonie się nie spodobało, choć pruderyjna nie jest; Hellvisa nie znosi); nie, wpierw obejrzeliśmy pudełko i jego zawartość; będę szczery. Jak już się tą oprawą graficzną pozachwycaliśmy, włączyliśmy DVD. Piękne, „art-erotyczne” teledyski i, powiedziałbym, świetny wywiad z samym Hellvisem. „Nie w kij dmuchał” – pomyślałem.

Minęło kilka dni. Nie mogłem po prostu wcześniej włączyć „właściwej” płyty (audio) ze względu na zawirowania życiowe. Gdy jednak ją włączyłem… to popłynęła Muzyka, przy której tylko „tańczyć i pić”, jak pisał Kolega Borowski o poprzednim arcydziele Włochów. Na razie moim „hitem sezonu” jest „Kiss the Girls and make Them Cry” - i tu wcale proszę mnie nie posądzać o mizoginizm - nie ze względu na tytuł. No tak, ale nie zacząłem jeszcze od „remu”, a chyba by i pora już najwyższa była. Wiecie co, Drodzy Czytelnicy? Gdyby nie prowokujące pewne opcje polityczne teksty Hellvisa, ta płyta byłaby jak „amen” w pacierzu, odtwarzana w znanych w tym kraju stacjach radiowych. O! Mam i drugi hicior – „Song for Johnny”! Powiem Wam, że nogi same skaczą. „Bare Knuckle Boy” też niczego tu nie zamyka. A i wcześniej jest nieźle. Tyle, że jakoś bardziej „sztampowo”, jakoś bardziej… „poprawnie”. Mam ogólną nadzieję, iż piszę dla zwolenników i miłośników SPIRITUAL FRONT i dla tych, którym się „robi mokro w majtkach”, gdy tylko usłyszą Hellvisa i Spółkę. Fajna, nowa (po tylu latach!) płyta. Bardziej, zdecydowanie bardziej, popowa od „Armageddon Gigolo’”, ale proszę poczekać! Oto ostatni utwór – „Love Killed Heart” – to już, przy całkowitej doskonałości aranżacji, mogłoby się nadawać do radia czy innej TV. Są orkiestracje, jak wieść gminna niesie pod batutą Ennia Morricone, są folkowe naleciałości, tyle że, jak już zaznaczyłem wyżej, bardzo to popowe i mniej przyswajalne przez przeciętnego (o ile takowi istnieją!) Czytelnika Naszego Magazynu. Tym niemniej, Hellvis po raz kolejny podkreśla, że ma jaja jak arbuzy i testosteron wypływa każdym porem jego ciała.

Tanssimaan


Aaaaaaaaaa tam, jak arbuzy... mój Ukochany dawno arbuza nie widział, chyba. Jaja, jak arbuzy to on ma, a tamten pan jest kabotyn.
To pisałam ja, Marysia, przepraszam, że ostatnio nie pisałam, ale byłam chora; mam zaświadczenie.
Jeszcze coś: są ludzie, których wolę słuchać, niż oglądać, i na abarot. Niech mi nikt na scenę nie wychodzi, żeby mi się jedynie kisiel w majtkach robił, bo on ma śpiewać i grać i po to przyjechał. Jeśli od tego śpiewania i grania muszę zmienić majtki – to OK. I odwrotnie – niech mi striptizerka nie śpiewa na scenie, bo ja chcę oglądać jej cycki, a nie drgający z wysiłku języczek...

M.G.



www.spiritualfront.com
www.trisol.de



(Apostazja '4)