Apostazja -amgazyn muzyczny

mitek11.jpg - 6873 Bytes



SOPHIE RIMHEDEN "Hi-Fi"
CD '2003 [50:13]
Mitek [mitek11]

Kobiety coraz odważniej poczynają sobie na poletku elektroniki. Mitek najwyrażniej zauważył ten pozytywny trend, bo zdecydował się wydać albumik niejakiej Sophie Rimheden, studentki szkoły filmowej ze Sztokholmu. Płyta z lekkim opóźnieniem narobiła sporo szumu w światku elektroniki i nie tylko... (patrz wywiad z Mikaelem Stavostrandem, właścicielem Mitek w 3 numerze Apostazji), wypada więc się jej przyjrzeć dokładniej... A ciężki orzech do zgryzienia jest z tą pozycją. Sophie jak sama mówi chce grać "muzykę wesołą" i nie waha się do tego użyć klasycznej konwencji piosenki. Ta muzyka bez żenady czerpie pełnymi garściami z korzeni disco, funku i popu. To w zasadzie wystarczy, aby niektórzy złożyli rezygnację z czytania tej recenzji, a odsłuchu tym bardziej, mimo to wszystkich z otwartą głową i słuchem zapraszam do zmierzenia się z tym albumem. Wyzwanie jest spore. Owszem jest to pop, ale jakby się kto kleju nawąchał... Wyjściowe aranżacje zostały bestialsko skatowane, zmielone, przeżute i wyplute na powrót. Sophie za pomocą elektroniki bezkompromisowo przetwarza i tnie swój wokal miejscami tak dramatycznie, że rozpoznanie tekstu jest równie trudne jak w wypadku wokalisty MORTICIANA. Wszystko to jest podbite rytmem rodem z MTV Classic ("In your mind" albo powtarzający się w tle "Strange" motyw wokalny to efektowne tego przykłady), okraszone syntezatorowymi melodiami i zapchane do granic możliwości wybuchami rozmaitych hałaśliwych efektów. Bez wątpienia czuć tutaj swojego rodzaju geniusz. Fuzja tak odległych biegunów muzycznych wydaje się być niemożliwa, lecz artystka radzi sobie z tym zaskakująco gładko. Miejscami jednak dźwiękowa rzeż zdaje się wymykać poważnie spod kontroli i tracić swój pierwotny zamysł. Miejscami porozdzierane, duszne konstrukcje odlatują za mocno od statycznego tła topornego beatu. Czasami zbyt okrutnie potraktowany wokal kompletnie rozjeżdża numer. Mimo to w jakiś cudowny sposób Sophie zachowuje subtelność (kobieca intuicja?), do której trzeba jednak solidnie się przewiercać przez niezmierzone pokłady efektów. Przyznaję, że moje uczucia co do tego albumu są mieszane. Pewne zabiegi zdradzają niezdecydowanie Sophie, co do kierunku, w którym album miałby podążyć. W efekcie mamy do czynienia ze zbyt otwartą konstrukcją, wypełnioną mnóstwem dźwiękowych ekscesów, którym zdarza się wyjeżdżać zbyt mocno poza ramę utworów. Co za tym idzie pewne efekty, linie wokalne czy inne zabiegi producenckie jednym mogą się podobać, a innym nie, ale ustosunkować do utworów w całości jest już ciężko. Z drugiej strony nie sposób zarzucić temu albumowi braku świeżości i nowatorstwa rozwiązań, być może tak dużego, że moje obiekcje wkrótce mogą przestać być uzasadnione. Całość brzmi bardzo dobrze (znowu Tilliander i mastering w Repeatle), a niektóre kompozycje jak "In your mind" czy "Who I am" uważam za naprawdę udane, żeby nie powiedzieć rewelacyjne. Ze względu na fakt, iż "Hi-fi" jest debiutem Sophie (przynajmniej pod jej własnym nazwiskiem) daję jej duży kredyt zaufania na przyszłość. Wkrótce ukaże się album z remiksami z tego albumu, zobaczymy jak inni poradzą sobie z dekodowaniem i ponownym ułożeniem tego zawikłańca. A wszystkim noisowcom, co to się chełpią, że wytrzymają każde dżwięki, polecam stoczyć pojedynek z tym albumem. Może to i pop, ale w przypadku zagrania tego w jakimś radiu komercyjnym, to ja swojemu staremu daję trzy sekundy nim zmieni stację...

KRPX


www.mitek-web.net


(Apostazja '3)