Apostazja -amgazyn muzyczny



sum.jpg - 23313 Bytes


SEMPERVIRENS "Dirge of the Dying Year"
CD '2008 [55:19]
Stellar Auditorium [AUD001]

O, tego jeszcze nie miałem. Ambient z Estonii, ciekawe jak to smakuje... Lubię próbować egzotycznych dań, choć zawsze jestem przygotowany na późniejszą walkę z niestrawnością. Uprzedzając fakty - w przypadku "Dirge of the Dying Year" żaden Stoperan ani nic w tym rodzaju nie było potrzebne, choć wydaje mi się, że ta pozycja jest odrobinę słabsza od dwóch poprzednich wydawnictw Stellar Auditorium opisywanych przeze mnie w Apostazji.

Słabsza, ale nie aż tak jak na początku mi sie wydawało. Przynaję, że przesłuchałem płytę ze 3 razy i nie przypadła mi specjalnie do gustu. Z takim też nastawieniem zasiadłem do pisania recenzji. Odpalam wydawnictwo SEMPERVIRENS, włączam Notatnik, zaczynam jakimś zgryźliwym komentarzem aby po chwili zdać sobie sprawę... że, cholera, podoba mi się "Dirge of the Dying Year".

Odnajduję kilka wspólnych elementów "Dirge of the Dying Year" z pozostałymi produkcjami Stellar Auditorium, a zwłaszcza z "Saltwater and Glassmoon" Procer Veneficus. Mam tu na myśli bardzo podobne, przytłumione brzmienie, sprawiające wrażenie jakby dobiegało zza jakiejś zasłony, albo z drugiego pokoju. Być może już nieraz wspominałem o tym we wcześniejszych recenzjach, ale bardzo odpowiada mi taka forma brzmienia która powoduje, że muzyka wtapia sie w otoczenie, staje się z nim jednym bytem. Ale tak jak w przypadku "Saltwater and Glasmoon" błogostan nie został zakłócony ani przez sekundę, tak tutaj dzieje się nieco więcej, i wymagane jest odrobinę większe skupienie. Choć oczywiście dominują subtelne harmonie i mgliste dźwiękowe krajobrazy, całość okazjonalnie okraszona jest głośniejszymi fragmentami (dziwna, psychodeliczna, analogowa melodia w "I Remember Everything") albo samplami głosów czy ścinkami popularnych melodii (mam tu na myśli fragment drugiego "The Moon of Misfortune"). Trudno jednoznacznie nawet określić jaki nastrój panuje na płycie - ani tu specjalnie mroczno, ale i daleko do ukojenia. Całość kojarzy mi się z marzeniami sennymi, często niejednoznacznymi w odbiorze, urywanymi, bliskimi a jednocześnie zdystansowanymi. I ulatniającymi się z pamięci zaraz po przebudzeniu, niczym obłok pary z ust.

I właśnie jako stymulator marzeń sennych mógłbym polecić tą zwiewną, nieco tajemniczą produkcję.

Stark


www.newagedawn.co.uk
www.myspace.com/ssssempervirens





(Apostazja '4)