Apostazja -amgazyn muzyczny



joy.jpg - 9142 Bytes



THE JOY OF NATURE AND DISCIPLINE
"The Fog That Life is Haunted By"
CD'r '2006
Bunkier Productions [BX]

Nie spodziewałem się wielkich rzeczy po wydanej przez rodzimy Bunkier Productions płycie portugalskiego THE JOY OF NATURE AND DISCIPLINE. Z takim też nastawieniem zapuszczałem "The Fog That Life Is Haunted By" po raz pierwszy. Mój sceptycyzm został jednak zmieciony niezwykle szybko. Dokładniej mówiąc, gdzieś tak w połowie drugiego utworu, kiedy z głośników wypłynęła przepiękna melodia na akordeon i gitarę. Po tym fragmencie byłem kupiony.

Muzyka to bardzo zróżnicowana, właściwie każdy numer różni się diametralnie od pozostałych. Raz słychać ambientowe plamy, kiedy indziej neofolkowe gitary albo elementy mające swe korzenie w neoklasyce. Całość jest jednak utrzymana w podobnym, melancholijnym klimacie, a wspomniany gatunkowy eklektyzm nie powoduje specjalnego zgrzytania zębami u słuchacza. Powiem jedno, to idealna płyta do słuchania w nocy i (głównie) nad ranem, kiedy dzień dopiero budzi się do życia. Całość jest nieco zamglona, rozpływająca się w powietrzu, mnie osobiście kojarząca się z nadmorską plażą podczas pochmurnego świtu. Tak, mimo, że zespół pochodzi z Półwyspu Iberyjskiego, to, w przeciwieństwie np. do takiego O PARADIS, gra muzykę chłodną, nie budzącą żadnych skojarzeń ze słońcem i upalnym latem. Na moje niezbyt wprawne ucho nie ma też tu żadnych elementów rodem z iberyjskiego folku, ale że specem w tej dziedzinie nie jestem, zatem mogę się mylić.

Warto wspomnieć o bardzo skromnym, ale estetycznym wydaniu tego cdr-a, który zapakowany jest w kartonik, na którym oprócz zwyczajowych informacji o płycie można znaleźć również cytaty z "Ogrodu Udręczeń" Octave Mirabeau i "Pieśni Maldorora" Lautremonta.

Fantastycznie się tego słucha, przyznam szczerze, że to najlepsza taka płyta do zasypiania i do budzenia się od czasów "Drifting In Motion" NECROPHOROUSA. Od jakiegoś czasu między drugą w nocy a szóstą rano to właśnie "The Fog That Life Is Haunted By" najczęściej gości w moim odtwarzaczu. I pal licho, że niektóre fragmenty jakbym gdzieś już słyszał (np. utwór numer siedem brzmi zupełnie jakby wyjęty z soundtracku do gry "Zork Nemesis") a i brzmienie momentami pozostawia trochę do życzenia. To niezwykle zwiewna i subtelna muzyka, wprowadzająca słuchacza w rozmarzony i rozleniwiony klimat. Jeżeli ktoś pragnie czasem jakiejś odmiany od dźwięków mrocznych i brutalnych, gorąco polecam tę płytkę. Aha, po utworze numer dwanaście następuje kilkadziesiąt sekund ciszy. Nie wyłączajcie wtedy odtwarzacza, bo stracicie chyba najpiękniejszy numer na "The Fog That Life Is Haunted By".

Stark

(recenzja pierwotnie ukazała się w BOP Magazine: www.beastofprey-magazin.com)


www.myspace.com/thejoyofnature
http://joyofnature.221design.com
http://bunkier.darknation.eu


tjon_big.jpg - 41186 Bytes