TROUM / YEN POX "Mnemonic Induction"
CD '2002 [61:23]
Malignant Records [TUMOR17]
Oj długi czas zabierałem się za tą recenzję, no i w końcu... Płytę przesłuchałem wiele razy, i wciąż robi ona na mnie kolosalne wrażenie. No ale od początku. Jest to kolaboracja TROUM (do którego mam wielką słabość) oraz amerykańskiego projektu YEN POX. Sam krążek opakowany jest w bardzo gustowny, aczkolwiek ascetyczny digipak. Odcienie pomarańczy i żółci, jakaś dziwna mapa, nieba, gwiazd... Wystarczy uruchomić wyobraźnię... Słucham tego albumu, słucham, słucham, bez końca... Esencja ciemności, mroku, chłodu wypalających się słońc. To jest wszechobecne, otacza mnie i otula przed snem. Obecna aura sprzyja takim dźwiękom, tworzy z nimi dualizm. Jedność. Doskonałe brzmienie wszystkich dźwięków, narastające, wibrujące, wwiercające się w podświadomość. Monument izolacjonistycznego dark ambientu. Dawno nie było mi dane obcować z tak doskonale wyprodukowanymi sferami pustych przestrzeni dźwiękowych. To się chłonie niczym rześkie nocne powietrze, cóż więcej mam dodać by niewtajemniczeni zrozumieli mą bezładną pisaninę i zainteresowali się tym albumem? Kurde, dla mnie jest to jest najlepszy "dronowy" album tego roku (otrzymałem go w roku bieżącym), takiej muzyki jest obecnie bardzo, bardzo mało. Wprawiony słuchacz bez problemu doceni klasę tego albumu, jego mistrzostwo. Ten album jest inny od wielu mu teoretycznie podobnych. To go właśnie odróżnia. Klasa. Tymczasem zamykajcie oczy, łapki na kołderkę i słuchajcie "Mnemonic Induction".
Tomasz Borowski
www.troum.com
www.malignantrecords.com
(Apostazja '3)
